Menu Region

Władzy chcą wszyscy, ale rządzić nie chce nikt

Władzy chcą wszyscy, ale rządzić nie chce nikt

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

prof. Paweł Śpiewak, były poseł PO

Prześlij Drukuj
Na łamach "Polski" trwa debata, jak skutecznie rządzić krajem. Czy Donald Tusk to inny Jarosław Kaczyński - zadał pytanie redaktor naczelny Paweł Fąfara ("Polska", 2-3.08). Historyk prof. Andrzej Chwalba porównał premiera do Kazimierza Wielkiego.
Ubolewa, że rząd nie ma wizji naprawy Polski (2-3.08). Swój udział w debacie zapowiedzieli już m.in. publicyści Sławomir Sierakowski i Rafał Matyja. Dziś zdanie socjologa prof. Pawła Śpiewaka, byłego posła PO.

Czy rzeczywiście Platforma nie jest w stanie rządzić ze względu na konfliktowy układ polityczny? Bynajmniej. W Niemczech mamy przykład idealny polityki zbudowanej na konsensusie. Kiedy poprzedni kanclerz budował system reform społecznych, uzgadniał wszystkie zasadnicze punkty z opozycją, tak żeby zasadnicze reformy podejmować wspólnie.

Model, który mamy w tej chwili w Polsce, to polityka oparta na konflikcie. Obie partie starają się zyskać uznanie opinii publicznej poprzez przeciwstawienie się wrogowi i budują swoją tożsamość właśnie w opozycji do wroga. Jeśli partia PiS jest bądź była sceptyczna wobec UE, to Platforma będzie proeuropejska, jeśli PiS jest skrajnie konserwatywny, to Platforma będzie w odpowiedzi niekonserwatywna.

Dyrygentem w tej orkiestrze jest logika walki o głosy. Ta sytuacja wyznacza język polityczny, a partie nie starają się definiować sytuacji same, tylko kierują się istniejącym układem sił. Odnoszę wrażenie, że obecny konflikt to klasyczny element gry marketingowej.

Platforma szuka zadziwiających wyjść z obecnej sytuacji. Słyszymy o pomysłach sprawowania władzy poprzez rozporządzenia ministerstw. Nie ma to sensu, bo po pierwsze tak się rządzić nie da, a po drugie - nie widzę powodu, dla którego PO miałaby się uciekać do takich metod.

Dwie istotne ustawy - medialna i kominowa - zostały przegrane. Nie oznacza to, że nie ma w Polsce możliwości koabitacji. Można by tak uważać, tylko gdyby Platforma zgłosiła szereg ustaw podstawowych, dotyczących np. systemu emerytalnego czy szkolnictwa, a prezydent by je zawetował. Co więcej, przegrane ustawy były mało istotne i niedopracowane. Niełatwo odrzucić ustawy, które są dobrze zbudowane i uzasadnione publicznie, bo trzeba ponieść koszty prestiżowej klęski. Weto wobec takiego projektu oznaczałoby, że prezydent kieruje się interesem partykularnym, a nie ogólnopolskim. Dlatego, nie można mówić, że PO utraciła możliwość rządzenia albo PO jest w klinczu.

Jak do tej pory Platforma nie podjęła jeszcze próby przeprowadzenia poważnej ustawy. Nie ma woli wyjścia z politycznego bloku, ale za to istnieje wola utrzymania modelu konfliktowego. W partii rządzącej zaczęto myśleć według dogmatu, że z prezydentem nie da się współrządzić i trzeba z nim walczyć. Oczywiście prezydent nie pozostał Platformie dłużny i chętnie odpowiada pięknym za nadobne. Wart Pac pałaca, a pałac Paca - jak to się dawniej mówiło.

Ustawa medialna nie była dobrze przygotowana i nie była warta obrony. Upolitycznienie mediów pod hasłem odpolitycznienia nie jest poważną propozycją reformy. Część ustaw - np. ustawę dotyczącą służby zdrowia - da się tak sformułować, żeby PiS je zaakceptowało. Lecz na razie obie strony próbują za wszelką cenę przekonać społeczeństwo, że zły system zdrowia jest winą jednej albo drugiej partii. To jest destrukcyjne dla państwa.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się