Menu Region

Nie jesteśmy narodem neonazistów

Nie jesteśmy narodem neonazistów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Przewoźnik, Sekretarz Rady Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa

2Komentarze Prześlij Drukuj
Z Andrzejem Przewoźnikiem rozmawia Paulina Nowosielska-Kucharska.
Czy Polacy są antysemitami i neofaszystami?
To niepoważne oskarżenia. Nie można przez pryzmat kilku osób oceniać całego społeczeństwa.
Tymczasem w liście do "Timesa" Baronesa Ruth Deetch napisała, że polski rząd nie wywiązuje się z obietnic wypłaty Żydom odszkodowań za mienie utracone podczas II wojny światowej. To jej odpowiedź na protest polskiej ambasador przeciwko oskarżaniu Polaków o antysemityzm.
Polska płaci za nieswoje winy. Była okupowana przez Niemców, Sowietów, o dalszych jej losach zaważyły decyzje aliantów. Kwestia odszkodowań nie jest tak prosta, jak się wielu środowiskom, również żydowskim, wydaje. Zapomina się o tym, że Niemcy po zajęciu Polski powołali urząd, który zajmował się grabieniem majątków. W pierwszej kolejności były to dobra polskie, dopiero potem żydowskie. Sprawa restytucji mienia na pewno wymaga rozwiązania ustawowego. Ale oskarżenia z zagranicy nie przyspieszają jej rozwiązania.

W brytyjskiej prasie pojawiają się ostatnio również głosy, że Niemcy umieścili obozy koncentracyjne w Polsce i Europie Wschodniej, dlatego że byli świadomi niechęci miejscowej ludności do Żydów.
To bzdura, z którą nawet nie warto polemizować. Mówię to z przykrością, ale wielu naukowców na Zachodzie ma nikłe pojęcie o tym, czym była okupacja niemiecka w Europie Środkowej i Wschodniej. Zupełnie, jakby swoją wiedzę czerpali z komiksów. Truizmem jest przypominanie, że w Polsce za pomoc Żydom była kara śmierci. Często podczas publicznych spotkań w USA czy właśnie zachodniej Europie spotykałem się z całkowicie infantylnymi pytaniami i twierdzeniami na nasz temat.

I które z nich najbardziej Pana oburzały?
Na przykład zarzuty, dlaczego Polacy nie protestowali przeciwko budowie obozów koncentracyjnych. Zawsze odpowiadam pytaniem na pytanie: Dlaczego nie protestowali np. Francuzi. Zresztą to są trudne rozmowy. Europa jednoczy się ekonomicznie, gospodarczo. Niestety, ze względu na doświadczenia historyczne i wynikającą z tego wrażliwość Stary Kontynent jest ciągle podzielony. Co gorsza, Zachód często nie próbuje nawet zrozumieć naszych racji.

Jednak bez problemu w Warszawie, Gdańsku czy Krakowie można kupić symbole faszystowskie. Czy to nie woda na młyn dla tych, którzy oskarżają Polaków o sprzyjanie neofaszyzmowi?
Rzeczywiście w krajach Europy Wschodniej, nie tylko Polski, ale też Rosji czy Ukrainy, można bez najmniejszego problemu kupić mundury hitlerowców czy swastyki. Co gorsza, nie ma żadnej kontroli nad produkcją tych rzeczy. Oczywiście, politycy powinni jak najszybciej ukrócić ten proceder. Tym bardziej że w innych krajach już dawno z tym problemem się uporano.

Czyli są gotowe rozwiązania?
Na przykład w Niemczech istnieją bardzo konkretne zapisy kodeksu karnego. Są wyjątkowo jasne. Odnoszą się nie tylko do nazizmu, ale do wszystkich zakazanych ideologii i organizacji. Tymczasem w całej Europie Środkowo-Wschodniej nie ma ciągle takiego prawa.

Dziś mamy handel mundurami i Krzyżami Żelaznymi. Co będzie za 10 lat, jeśli nie powstrzymamy tego zjawiska?
Wolę nie być złym prorokiem. Faszyzm niósł ze sobą hasła, które bardzo łatwo podchwytywały określone grupy społeczne. Dziś również znajdują one swoich zwolenników. Dlatego każde demokratyczne państwo musi wprowadzić surowy zakaz prawny. Jak dotąd w naszym kodeksie karnym, poza jednym ogólnym stwierdzeniem, że zakazane jest propagowanie faszyzmu, nic więcej się nie dzieje.

Karać należałoby producentów tych rzeczy czy również kolekcjonerów?
Ci ostatni nie są największym problemem, jest wśród nich wielu pasjonatów historii. O wiele niebezpieczniejsi są właściciele firm, którzy zalewają rynek swoją produkcją. A już czysto przestępczą działalnością jest rozkopywanie starych grobów w poszukiwaniu odznak, fragmentów broni czy umundurowania. Takie szajki grasują w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Z zasady staram się kierować takie sprawy do prokuratury. Osobny problem w tym, jak skutecznie działają nasze organy ścigania.

Do Polski przyjeżdżają turyści z Niemiec, Danii, Szwecji czy Norwegii. Kupują faszystowskie rzeczy, które są w ich krajach zakazane. Potem wracają do kraju i chwalą się, gdzie zrobili takie zakupy. Trudno o skuteczniejszą antyreklamę.
Źle, że przyciągamy ludzi zafascynowanych chorą ideologią. Ponurym żartem historii byłoby, gdyby Polska stała się mekką dla neonazistów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Co do samego Przewoźnika...

+9 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Maichał Aoni (gość)  •

ale z innej beki niezwiązanej z tematem. Żałuje, że to on nie został prezesem IPNu. To wyważony i mądry kolo. Mniej by było szaleństwa. A w Polsce musi się kotłować. Wy to lubicie.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ble Ble Ble... przegadane, nudne :(

+7 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Michał Aoni (gość)  •

już wołałem gdy był naciągane, absurdalne. Jak te teksty o torebkach foliowych, czy że komórki zabijają. Albo ocekajace polską hipokryzją. Było przynajmniej z czego się pośmiać. A tak obskakuje pytania i już wiem czy stracę czas czy nie. Tym razem jednak d...

odpowiedzi (0)

skomentuj