Zaczyna się chyba najgorętsza jesień w historii zawodowego boksu w Polsce. W niedzielę do Słowenii odleciał Rafał Jackiewicz. W najbliższą sobotę w Lublanie ten niezwykle twardy, czasami mocno kontrowersyjny pięściarz stoczy kolejną walkę życia. Kolejną, bo dla kogoś, kto przeżył cios nożem w serce, wszystko, co dzieje się "potem", jest jak igraszka.
Jackiewicz będzie się bił w Lublanie ze Słoweńcem Janem Zaveckiem. Stawką tego pojedynku jest pas mistrza świata federacji IBF w kategorii półśredniej. Tej samej, w której biją się tacy giganci jak Manny Pacquaio czy Floyd Mayweather jr. Tylko od obecności obok nich w rankingach Jackiewiczowi ma pra-wo zakręcić się w głowie. Od sum, za jakie walczą, kręci się w głowie każdemu, nawet tym z setki najbogatszych Polaków.
Oczywiście Jackiewicz, nawet jeśli zdobędzie pas IBF, nie stanie się z miejsca potencjalnym rywalem dla gigantów tej wagi, ale jako mistrz świata staje się dla nich przynajmniej widoczny. Dziś zapewne nikt w Ameryce nawet nie wie, jak wygląda bokser z Polski.
Najpierw jednak trzeba walkę wygrać, a to będzie piekielnie trudne. Zaveck to świetny bokser, co pokazał choćby w pierwszym pojedynku z Jackiewiczem, który stoczyli dwa lata temu w Katowicach. Wtedy stawką był pas mistrza Europy. Wygrał Jackiewicz, ale sędziowanie było mocno gospodarskie.
Teraz mistrzem jest Zaveck, który ponoć w Słowenii ma status bohatera narodowego. Polak wie, że jeśli chce wygrać, powinien znokautować rywala. Nasz pięściarz zapewnia, że w katowickim Spodku pokazał może połowę swoich możliwości. W Lublanie Zaveck ma poznać prawdziwego Jackiewicza.
Wojownik z Mińska Mazowieckiego jest tak pewny wygranej, że postawił na siebie u bukmacherów 20 tys. zł. Chce w ten sposób zwiększyć swoją premię za walkę. Zamierza ją wydać na spłatę mieszkania, które kupił niedawno, a raczej dostał. Przekonał dewelopera, że będzie mistrzem świata, a co za tym idzie - zyska pieniądze na wykup mieszkania. Cały Jackiewicz. Emocje w czystej postaci. Jego walkę z Zaveckiem pokażą Polsat Sport i Polsat otwarty. Warto na nią popatrzeć choćby ze względu na pozasportowe historie i osobowość tego pięściarza, który długo musiał czekać na uznanie i jeździć po Europie w charakterze mięsa armatniego. To dlatego ma na koncie aż osiem porażek. Dużo jak na kandydata na mistrza świata. Jackiewicz, jak mało kto, wie jednak dzięki temu, ile trzeba serca włożyć, by wygrać na wyjeździe.
W Lublanie mają go wspierać prawie wszyscy bokserzy z jego grupy KnockOut Promotion. W Warszawie zostanie tylko Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, który szykuje się do pierwszej obrony pasa mistrza świata federacji WBC w kategorii junior-ciężkiej.
25 września na warszawskim Torwarze "Diablo" zmierzy się z Amerykaninem Jasonem Robinsonem. Pięściarzem, który nie ma rewelacyjnego rekordu - 19 zwycięstw, 5 porażek - ale, jak twierdzi Andrzej Gołota, to pięściarz, który może sprawić na Torwarze niespodziankę.
- Gołota nieźle nas wystraszył. Twierdzi, że sparował z Robinsonem, przygotowując się do walki z Chrisem Byrdem, i był pod wrażeniem umiejętności tego zawodnika. Ostrzegał nas, byśmy nie patrzyli w jego rekord. Robinson przegrywa, bo często musi przyjmować walki, których nie powinien. Nie ma po prostu dobrego menedżera - mówi promotor Krzysztofa Włodarczyka Andrzej Wasilewski.
- "Diablo", jeśli trafi, znokautuje Robinsona.
Wasz bokser jest jak czołg. Idzie mocno do przodu i bije tak, że o mało głowy nie urwie - mówi z kolei Amerykanin Joshua Harris, pierwszy z czterech sparingpartnerów, którzy będą pomagać "Diablo" w przygotowaniach do walki.
Bilety na ten pojedynek już można kupować w serwisach Eventim.pl i Ebilet.pl. Ceny wejściówek zaczynają się od 80 zł. Najdroższe, tuż przy ringu, będą kosztowały nawet 2,5 tys., ale - jak twierdzą organizatorzy - te sprzedają się najlepiej.
Dla Włodarczyka walka i ewentualne zwycięstwo nad Robinsonem powinno być przepustką do bokserskiego raju, który nazywa się turniej Super Six w wadze juniorciężkiej.
Niemiecki promotor Wilfred Sauerland zachęcony sukcesem turnieju Super Six w wadze superśredniej chce iść za ciosem. W swojej stajni ma dwóch aktualnych mistrzów świata w wadze juniorciężkiej Marco Hucka i Steve'a Cunninghama. Trzecim posiadaczem pasa, który przystąpiłby do rywalizacji, ma być właśnie Włodarczyk. Stawkę uzupełnią tymczasowy mistrz WBA Francuz Steve Herelius, Rosjanin Lebiediew i Kubańczyk Hernandez.
- Turniej ma wyłonić najlepszego pięściarza kategorii junior-ciężkiej na świecie - mówi Wasilewski, który dwa tygodnie temu był w Niemczech negocjować warunki udziału "Diablo" w rywalizacji.
- Każdy z pięściarzy ma stoczyć trzy walki eliminacyjne. Za zwycięstwo przed czasem dostaje się trzy punkty, za triumf na punkty dwa, za remis - jeden. Po fazie grupowej czterech najlepszych pięściarzy walczy w półfinałach na krzyż. Mamy gwarancję, że co najmniej dwa starcia eliminacyjne i być może półfinał Krzysiek stoczy w Polsce. Transmisjami zainteresowane są 24 stacje z całego świata, w tym amerykański gigant Showtime, którego szefowie wymyślili turniej Super Six w wadze superśredniej - opowiada Wasilewski.
Według niego Niemcy są już tak daleko zaawansowani w przygotowaniach do turnieju, że spenetrowali nawet polski rynek wielkich aren sportowych.
- Oni zakładają, że jeśli w półfinale zmierzy się Huck z Włodarczykiem, to gdy nie uda im się znaleźć odpowiedniej areny w Niemczech, wynajmą stadion Lecha Poznań, bo tam blisko będą mieli zarówno kibice z Polski, jak i zza Odry - kończy Wasilewski.
Niech pan obejrzy jeszcze raz walke i poslucha swojego zalosnego komentarza...
Przez pana 90% widzów widziało ją podobnie. Kompromitacja na całej linii, tak zalosnego komentarza jeszcze nie slyszalem.
Niech pan obejrzy jeszcze raz walke i poslucha swojego zalosnego komentarza...
Przez pana 90% widzów widziało ją podobnie. Kompromitacja na całej linii, tak zalosnego komentarza jeszcze nie slyszalem.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.