Menu Region

Dudka: Leo może na mnie liczyć

Dudka: Leo może na mnie liczyć

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska
Prześlij Drukuj
Z Dariuszem Dudką, obrońcą reprezentacji, rozmawiają Rafał Romaniuk, Rafał Musioł i Piotr Wierzbicki
Mecz z Niemcami wywietrzał już z Waszych głów?
Mogę mówić tylko za siebie, ale mam wrażenie, że wszyscy zdołaliśmy odzyskać równowagę i przestawić się na myślenie tylko o kolejnym i bardzo ważnym spotkaniu z Austriakami. Jesteśmy zdeterminowani i bojowo nastawieni. Nie rozpamiętujemy porażki z Klagenfurtu. Za to wiemy, co robiliśmy tam dobrze. Właśnie na tych fragmentach chcemy się skupić.

Wasi rywale stosują różne metody, by odzyskać świeżość, np. Chorwaci uprawiają podwodną gimnastykę. Jak Wy wypoczywacie?
Bardzo pomogła nam decyzja selekcjonera, który w poniedziałek dał nam wolne, i mogliśmy spotkać się z najbliższymi. Do mnie przyjechała dziewczyna, spędziliśmy razem cały dzień. Takie momenty pozwalają oderwać się na chwilę od tego całego zgiełku i presji związanej z turniejem.

Kilku zawodników narzekało na pomeczowe urazy. Jak jest w Pana przypadku?
W porządku. Jestem całkowicie zdrowy, po kontuzji kolana nie ma już śladu. Trener wie, że może na mnie liczyć. Tylko od niego zależy, czy znajdę się w podstawowej jedenastce.

Z zespołu wypadł kontuzjowany Maciej Żurawski. Kogo jeszcze zabraknie w czwartek na boisku w porównaniu ze składem sprzed trzech dni?
To wie tylko trener. My o jego decyzjach dowiemy się prawdopodobnie w środę. Naprawdę nie ośmieliłbym się spekulować na ten temat. Maciek przegrał z kontuzją, ale pomaga nam wygrać z Austrią. Jest dobrym duchem zespołu, zagaduje, podkręca atmosferę. Po prostu jest nam potrzebny bez względu na to, czy może wyjść na boisko, czy nie.

Może Leo ma jakieś wątpliwości, skoro wczoraj zafundował Wam ciężki trening?
Drugi dzień po meczu jest zawsze kryzysowy, jeśli chodzi o zmęczenie, nie możemy jednak wypaść z rytmu. Ale Beenhakker to fachowiec i wie, co robi. Zamiast dwóch treningów mieliśmy jeden, a spociliśmy się przy gierce na małej przestrzeni. Było ostro i intensywnie.

Tak będzie też zapewne w czwartek w Wiedniu.
No właśnie, też może być ciasno. Musimy się nastawić na twardą walkę o opanowanie środka boiska. Kto ją wygra, ten będzie blisko wygrania meczu.

Taka gra jak w pierwszym występie wystarczy, by pokonać Austriaków?
Jeśli utrzymamy taki poziom jak wtedy, gdy przycisnęliśmy Niemców, to powinno być dobrze. Trener dopiero we wtorek pokazał nam nagranie meczu Austria - Chorwacja, wcześniej znałem tylko wynik.

Na kogo z Austriaków trzeba szczególnie uważać?
Tego zespołu nie należy traktować indywidualnie, ich siłą jest gra drużynowa. Pod tym względem są do nas podobni.

Pod jednym względem będą jednak mieli przewagę. Na trybunach większość kibiców będzie wspierać właśnie ich.
To mnie nie martwi, nasi kibice na pewno dadzą sobie radę. Ich postawa w Klagenfurcie była niesamowita, teraz na pewno nie będzie gorzej, nawet jeśli będą w mniejszości. Czujem y, że oni w nas wierzą, a to dodaje nam skrzydeł. Chcemy w czwartek wygrać przede wszystkim dla nich.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się