czwartek 09 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Apolonia, Eryka, Cyryl

Polska » Opinie » Artykuł

Prof. Krzemiński: Związek jak pierwsza miłość

Prof. Krzemiński: Związek jak pierwsza miłość

(© FOT. Wojciech Gadomski)

Polska

2010-08-23 08:53:13, aktualizacja: 2010-08-24 10:00:15

Z prof. Ireneuszem Krzemińskim, socjologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawiał Agaton Koziński.

Jest Pan autorem badania o tym, jak Polacy postrzegają dziś Solidarność. Czy ktoś jeszcze pamięta atmosferę Polski sprzed 30 lat?
Projekt naszego badania opierał się na przekonaniu, że działalność Solidarności w latach 80. odegrała istotną rolę w życiu większości Polaków. Mieliśmy też poczucie, że pamiętają oni, z czego wyrosła polska wolność i demokracja. A to nasze przekonanie nie miało żadnego przełożenia na zbiorowy obraz tego, czym był ten ruch w latach 80.
∨ Czytaj dalej
Reklama


W świadomości funkcjonuje tylko Lech Wałęsa z wielkim długopisem, "Człowiek z żelaza" i właściwie nic więcej.
Nie zgadzam się. W czasie badań zadawaliśmy różne pytania o to, co Polacy pamiętają z tamtego okresu. I zarówno badania ankietowe, jak i badania oparte na rozmowach z respondentami przyniosły bardzo ciekawe rezultaty. One właściwe stały się zapisem żywej pamięci tamtych czasów. Okazało się, że większość Polaków bardzo pozytywnie wspomina tamten okres. Zryw Solidarności porównują do pierwszej miłości. W ich życiu nie wydarzyło się właściwie nic porównywalnego. Respondenci podkreślali, że w tamtym okresie wszyscy stali się lepszymi ludźmi. Ale cieszy mnie jeszcze jedna obserwacja, którą te badania potwierdziły.
W latach 80. Kościół wspierał Solidarność, walczył o demokrację. Dziś zabiega o władzę i dzieli Polaków
Jaka?
Od dawna miałem tezę, że wartości, które reprezentowała Solidarność, były na wskroś odmienne od tych, które promowało państwo socjalistyczne. Tej tezy nie podzielali inni socjologowie, w tym także Jadwiga Staniszkis. Tymczasem nasz sondaż dowiódł, że miałem rację. Fundamentem ruchu Solidarności był szacunek dla innych. To był świetnie zorganizowany związek, ale jednocześnie panowała w nim pełna demokracja, każdy mógł wyrazić swoją opinię.

Musiało to prowadzić do gigantycznego bałaganu.
Niekoniecznie. Nasze badania pokazały bowiem, że Solidarność była naprawdę bardo dobrze zorganizowanym ruchem. Kluczowe znaczenie odgrywały w nim zebrania. One odbywały się regularnie, a w ich trakcie dużo dyskutowano. Każdy miał prawo głosu. Można to porównać do systemu nazywanego demokracją partycypacyjną. Taki obowiązuje m.in. w części kantonów w Szwajcarii. Taki system mógłby stać się także dla nas wskazówką, w jaki sposób można organizować system rządów we współczesnej Polsce.

W jaki sposób?
Do Solidarności należało kilka milionów ludzi. Oni się różnili poglądami, pochodzeniem, pragnieniami. Gdy takie osoby spotykały się na zebraniach i wspólnie dyskutowały, wypracowywały swoją opinię, którą później zatwierdzano w głosowaniu. Poza tym takie dyskusje okazały się świetnym sposobem nacisku na działaczy związkowych. Oni musieli się liczyć z tym zorganizowanym głosem opinii publicznej. Pamięć o tym jest cały czas żywa - mimo że życie polityczne po 1989 r. zabiło tę formę organizowania życia politycznego. Widać to zwłaszcza w badaniach fokusowych. Gdy rozmawialiśmy z działaczami dzisiejszej Solidarności, którzy byli w niej także w latach 80., to okazało się, że są oni niezwykle krytycznie nastawieni do obecnych władz związku, a jednocześnie wyrażają opinię, że to, co zaszkodziło realizacji idei tamtej Solidarności, to polityka. Oni nie są w stanie przyzwyczaić się do obecnego stylu uprawiania polityki, który koncentruje się na konflikcie i konkurencji - a jednocześnie odrzuceniu tej demokracji partycypacyjnej czy debatującej, jak sam ją nazywam, charakterystycznej dla Solidarności lat 80.
strona: 1 z 2 »

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Komentarze (4)
Przejdź do dyskusji na forum

Wyświetl od:
Zwiń wszystkie wątki

Gnida ,nie profesor

waldi (gość) 25.08.10, 01:33:49

zajadly zwolennik rudego,zawziety,krnabrny.Kiedys tak poklocil sie chyba z Zukowskim ,ze malo do bojki nie doszlo.Cham!

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Jak widzę tego Pana Profesora to zastanawiam się

studentka socjologii (gość) 24.08.10, 02:45:42

za co dostał ten tytuł, bo napewno nie za kulturę osobistą.

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Krytyk

troll (gość) 23.08.10, 19:02:46

Celnie jak z karabinu snajperskiego. Ale oni i tak nie zrozumieją .

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

"Dziś mamy Kościół, któremu zależy przede wszystkim na władzy."

Krytyk (gość) 23.08.10, 16:57:08

obwieszcza prof. Krzemiński w rozmowie z red. A. Kożińskim a tenże na str. 13 Dz. Bałtyckiego pisze
"Solidarność sama zdradziła ideały, o które walczyła w sierpniu 1980 r." Tak więc mamy przed sobą dwa kłamstwa wielkiego kalibru.
To nie Solidarność zdradziła, zdradzili cwaniacy, którzy po plecach Solidarności dorwali się do władzy po 1989 r. , prof. Krzemiński " pisze ...że znajdujemy się dokładnie na antypodach sytuacji, która obowiązywała w kraju 30 lat temu." Oczywiście profesora bardzo martwi to co się dzieje wokół krzyża a nie to, że brak jest dyskursu społecznego dotyczącego fundamentalnych spraw życia gospodarczego i społecznego między rządzącymi a rządzonymi co do kierunków w jakich zdążamy, w szczególności dotyczy to procesu prywatyzacji, organizacji służby zdrowia, systemu podatkowego itd.
O jakiej to władzy, na której to Kościołowi zależy przede wszystkim? Czyżby Kościół domagał się jakiegoś parytetu w parlamencie liczonego w proporcji np. do liczby wiernych? Śmiechu to warte co na ten temat profesor wypisuje. Profesora nie martwi to, że dominujące w RP partie - w istocie dwie -
ani myślą aby przed wyborami do parlamentu odbyć merytoryczną debatę a w zamian za to przedstawiają wyborcy długą listę nikomu nieznanych kandydatów i oczekują na jeden tylko krzyżyk
przy nazwisku któregoś z nich. Ot i to cała demokracja Anno Domini 2010! Jeżeli Kościół pozwoli sobie na jakiś komentarz na temat tej listy, to prof. Krzemiński kwalifikuje to jako sięganie Kościoła po władzę. Dziwnie to przypomina głos ówczesnych wydziałów propagandy KW PZPR.
Kościół jest częścią społeczeństwa i jako taki ma prawo głosu w każdej sprawie tego społeczeństwa dotyczącej!
No i w końcu ta obsesja dotycząca dzielenia Polaków. Dziwne, że profesor powtarza ten slogan za politykierami wiadomej partii, która darzy szczerą miłością, kombinatorów, oszustów, aferzystów, kryminalistów, ... itd. Niestety nie kiedy Polaków trzeba podzielić a nawet niektórych za kratkaki posadzić! Czyżby i prof. Krzemiński tego nie wiedział i też chciał robić kogiel mogiel z mózgów Polaków?

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Dodaj komentarz

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 06.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama