W czasie weekendu Republikanie nie szczędzili prezydentowi słów krytyki. Obama został zmuszony do skomentowania własnych opinii, jakie wygłosił podczas uroczystego posiłku iftar, na który z okazji rozpoczęcia postu ramadan zaprosił do Białego Domu wybitnych amerykańskich muzułmanów. Z jego słów wynikało, że popiera budowę meczetu i całego kompleksu kultury w nieruchomości położonej w odległości tylko dwu przecznic od miejsca, gdzie znajdowały się bliźniacze wieże World Trade Center. Obie zrównał z ziemią zamach terrorystyczny z 11 września 2001 r.
Wypowiedzi Obamy zdominowały przebieg wszystkich amerykańskich programów politycznych. Republikanie próbują na tej sprawie zbić własny kapitał polityczny.
Wybory uzupełniające odbędą się w USA już za trzy miesiące. Demokratów czeka trudna walka wyborcza.
- Dla mnie kwestia ta dowodzi, że Waszyngton, Biały Dom, administracja i sam prezydent nie mają kontaktu z głównym nurtem amerykańskiego życia. Tu nie chodzi o wolność religii, bo przecież wszyscy szanujemy prawo do wyrażania czci religijnej zgodnie z własnym sumieniem. Sądzę jednak, że nie jest rzeczą rozsądną wznoszenie meczetu tuż obok miejsca, gdzie w wyniku terrorystycznego zamachu zginęło ponad 3 tys. Amerykanów - oświadczył republikański senator z Teksasu John Cornyn.
Gdy Biały Dom desperacko zmagał się z pokłosiem pierwotnych wypowiedzi Obamy, ten już w sobotę wyjaśniał, że popiera prawo muzułmanów do budowy ośrodka i że wszelkie wyznania winny cieszyć się tą samą swobodą wyrażania kultu. Dodał jednak, że nie wypowiadał się na temat tego, czy rozsądne jest lokowanie tego typu centrum tak blisko miejsca zamachu przeprowadzonego przecież przez islamskich bojowników.
Wcześniej Obama nie zabierał głosu w sprawie, która podzieliła mieszkańców Nowego Jorku. Twierdził, że chodzi o kwestię o charakterze lokalnym. Zajmując jednak stanowisko, przyczynił się do podniesienia problemu lokalnego do rangi dylematu ogólnoamerykańskiego. Takie posunięcie może mieć w listopadowych wyborach uzupełniających fatalne skutki dla Demokratów.
Poparcie przez Obamę budowy muzułmańskiego centrum niedaleko Strefy Zero zaszkodzi Demokratom w listopadowych wyborach
Nieruchomość, w której mają znaleźć się meczet i ośrodek, jest położona do dolnym Manhattanie. Autorem projektu jest grupa muzułmanów pragnących szerzyć idee tolerancji i dialogu.
Ostatnie sondaże pokazują, że niemal 70 proc. Amerykanów sprzeciwia się budowie centrum. Ich zdaniem powstanie kompleksu w tym miejscu obrażałoby pamięć o ofiarach terrorystów. Nawet wśród Demokratów przeciwnicy stanowią 54 proc. Wśród Republikanów ich odsetek sięga aż 82 proc.
Republikańskiego kongresmana z Nowego Jorku Petera Kinga nie przekonuje częściowe wycofywanie się Obamy z uprzednio wyrażonej opinii. Zdaniem Republikanina wynika z niej jasno, że prezydent poparł pozytywną decyzję władz miasta w tej sprawie.
Catherine Philp, "The Times"