Menu Region

"Pokazaliśmy Stalinowi, że łatwo się nie damy"

"Pokazaliśmy Stalinowi, że łatwo się nie damy"

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Ewelina Cyranowska

Prześlij Drukuj
- Wtedy poczułem się naprawdę wolnym człowiekiem - mówi prof. Bartoszewski o pierwszych dniach powstania.
Był żołnierzem Armii Krajowej. Gdy w sierpniu 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie, bez chwili zastanowienia stanął do walki. Profesor Władysław Bartoszewski miał wówczas 22 lata. - Byłem tak młody, że wszystko wydawało mi się oczywiste, słuchałem rozkazów dowódców i wykonywałem je bez szemrania - opowiada Władysław Bartoszewski.

W dniu wybuchu Powstania Bartoszewski siedział w kamienicy na rogu ul.
Hożej i Pańskiej. Miał obserwować, co dzieje się na ulicach. - Co chwilę podchodziłem do okna, żeby zobaczyć, jaka jest atmosfera na mieście. W pewnym momencie zobaczyłem, że z okien kamienic powiewają polskie biało-czerwone flagi - opowiada. - To było niesamowite uczucie. Wtedy poczułem się naprawdę wolnym człowiekiem. Ludzie śpiewali wojskowe piosenki, wystawiali radia na balkony, okna. To był absolutny przewrót - dodaje Bartoszewski.

Profesor przypomina, że w każdej dzielnicy Powstanie przebiegało inaczej. On sam jako żołnierz AK walczył m.in. w Śródmieściu. Wszędzie jednak po euforii pierwszych dni walk przyszło otrzeźwienie i kłopoty dnia codziennego. Brakowało wody, brakowało lekarstw, nie miał kto operować rannych powstańców, nie było też żywności. - Te wszystkie wrażenia nakładały się na siebie - opowiada Bartoszewski.

Potem przyszło wycieńczenie. Zmęczeni walką powstańcy jak zbawienia wyczekiwali na zrzuty z alianckich samolotów. W paczkach była broń, żywność i lekarstwa. Niestety, 80 proc. zrzutów trafiało w ręce nieprzyjaciela. - Ci lotnicy, którzy decydowali się na tak niebezpieczne akcje, byli dla nas jak aniołowie - tłumaczy Bartoszewski.

Profesorowi udało się przeżyć Powstanie, jednak w październiku 1944 roku musiał opuścić miasto - został, podobnie jak tysiące warszawiaków, wysiedlony. Przez rok mieszkał w Krakowie, gdzie pracował jako dziennikarz.

Dziś na pytanie, czy Powstanie Warszawskie było potrzebne, profesor odpowiada, że to dzięki polskim zrywom powstańczym Józef Stalin wiedział, z kim ma do czynienia, wiedział , że Polaków nie będzie mógł sobie łatwo podporządkować. - Dzięki temu Polska nie ma historii podobnej do Łotwy, Litwy czy Estonii - twierdzi Bartoszewski.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się