Niestety, po Smudzie nasze przykre doznania spływały niczym woda po kaczce, ponieważ uważa on, że nic się nie stało, a dobitnym dowodem na takie olewanie Polaków jest fakt, że tuż po kameruńskim pogromie, zamiast przeprosić za fuszerkę, ustawił się w kolejce do Samuela Eto'o, by wyprosić od niego koszulkę reprezentacyjną, która ponoć miała być przeznaczona dla szwagra.
Jeśli chodzi o dokonania sportowe w dotychczasowej TFU-rczej pracy Smudy, to są one następujące:
1.
Dziesięć spotkań i nie mamy pierwszego bramkarza, ba, nawet nie ma na tę pozycje konkretnego kandydata!
2. Dziesięć pojedynków i okazało się, że nominalni obrońcy Smudy mają szybkość i zwrotność ludzi parających się roznoszeniem listów pocztowych!
3. Dziesięć meczów i w pomocy mamy tylko Kubę Błaszczykowskiego, bo reszta to futbolowy szrot!
4. Dziesięć sparingów, po których w ataku dorobiliśmy się "bramkostrzelnego (ale z San Marino i chyba z Singapurem) Lewandowskiego oraz kontuzjowanego Ireneusza Jelenia".
Jakie są natomiast tłumaczenia Franza? Szukam, ale nie znajduję, można włożyć między bajki, w które uwierzą tylko ludzie bez ukończonej matury. Szukać to mógł Leo, który nie znał naszych kopaczo-biegaczy, a nie szkoleniowiec, który w Polsce pracuje od kilkudziesięciu lat i przed każdym meczem musiał analizować ligowych przeciwników, spośród których w normalnym kraju wybiera się kadrowiczów. Ta niestety dyzmowska filozofia Smudy ma swoje żenujące uzasadnienie. Przecież wbrew statutowi FIFA, który nakazuje apolityczność, selekcjoner reprezentacji Polski poparł (wbrew sugestiom i zakazowi prezesa Grzegorza L.) kandydata z rządzącej koalicji i teraz liczy na rewanż - czyli na bezkarność swoich poczynań.
Jeśli dodać do tego odmowę (na polecenie kierownictwa związku) wyjazdu na afrykańskie mistrzostwa w celu podglądania najlepszych (co prawdziwi profesjonaliści robią między meczami, by zregenerować siły itp., itd.), to wniosek nasuwa się jeden: Smudy nie należy zwalniać. Trzeba go natychmiast wyp... dyscyplinarnie z zajmowanego stanowiska, bo zwlekanie z tą decyzją będzie skutkowało jeszcze większymi kompromitacjami przy rozgrywaniu kolejnych międzynarodowych spotkań. Niestety, po zakończeniu tej żenady nieloty Smudy rozegrają trzy (oczywiście przegrane) spotkania na Euro 2012 i wówczas "człowiek, który ponoć miał czynić cuda", publicznie oświadczy - oczywiście w swoim stylu - że: "Chopaki są ambitne i pracowite, ale do fusbalu to łoni nie za bardzo są kumate". Co zaś się tyczy polskiej ekstraklapy, to żal na nią patrzeć, bo kluby nasze, te niby-eksportowe, kompromitują się na każdym kroku, o czym świadczy ich pozycja w tabeli ligowej.
Jan Tomaszewski