Menu Region

Legia uratowała twarz, a Lech nie dał szans Azerom

Legia uratowała twarz, a Lech nie dał szans Azerom

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Wierzbicki, Marek Lubawiński

Prześlij Drukuj
Cała Europa drży przed Legią i Lechem! Chciałoby się tak napisać po wygranych obu drużyn (4:1) w rewanżowych spotkaniach I rundy kwalifikacyjnej Pucharu UEFA, gdyby... nie była to tylko I runda kwalifikacyjna, a rywalami polskich zespołów nie były zespoły z Białorusi i Azerbejdżanu.

Przed rewanżowym meczem z FK Homel trener Legii Jan Urban postawił nawet na szalę własną reputację. - Jeśli nie awansujemy, to będziecie mogli ze mną pojechać - zwrócił się do dziennikarzy, prosząc niejako o stonowanie krytyki po pierwszym spotkaniu w Warszawie (0:0).
Wczoraj przed medialnym linczem uratował go jedynie wynik meczu. Wicemistrzowie Polski pokonali 4:1 trzynastą drużynę ligi białoruskiej, zacierając nieco obraz nędzy i rozpaczy, które charakteryzują ostatnio grę warszawskiej drużyny.

W pierwszej połowie podopieczni Urbana nie potrafili sklecić jednej składnej akcji, zakończonej celnym strzałem.

Takiej choćby jak Białorusini, po której objęli prowadzenie. Długa piłka od obrońcy Richarda Bohomo trafiła do Renana Bressana, dokładnie między dwóch obrońców Legii. Ten wbiegł z nią w pole karne i strzelił pod nogami Jana Muchy.

Zapowiadało się na wielki wstyd, ale jeszcze przed przerwą twarz legionistów uratował Maciej Iwański, wykorzystując rzut karny, przyznany po faulu na Macieju Rybusie.

W drugiej połowie sporo ożywienia do gry Legii wniósł Sebastian Szałachowski, który najpierw wykorzystał zamieszanie w polu karnym i strzelił na 2:1. Potem zaś czubkiem buta wbił piłkę do bramki po podaniu Jakuba Rzeźniczaka.

W międzyczasie drugiego swojego gola w tym meczu (na 3:1), tym razem z rzutu wolnego, zdobył Maciej Iwański.

- Opóźnia się start ligi, a nam brak spotkań o stawkę. Chyba tylko tak mogę wytłumaczyć naszą postawę - usprawiedliwiał po meczu zespół trener Legii.

Opóźnienia startu ligi w ogóle nie widać zaś po piłkarzach Lecha Poznań. Podopieczni Franciszka Smudy już w Baku pokazali, że są dobrze przygotowani do sezonu, wygrywając 1:0.

Piłkarzom Chazaru w wygranej nad Kolejorzem nie pomogła nawet zachęta właściciela klubu Mubariza Mansimowa, który obiecał po kilkanaście tysięcy dolarów premii na głowę.
Lechici wybili Azerom z głowy i awans, i dodatkowe pieniądze.

Poznaniacy, w przeciwieństwie do Legii, na taką wygraną jak najbardziej zasłużyli.

Ozdobą spotkania było trafienie Rafała Murawskiego (na 2:1), który strzelił z blisko 20 metrów w samo okienko azerskiej bramki.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się