Polska » Fakty » Kraj » Kampania za ćwierć miliarda? Pomysł też jest ważny

Kampania za ćwierć miliarda? Pomysł też jest ważny

Data dodania: 2010-07-30 12:38:10 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-07-30 12:40:30

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Kampania za ćwierć miliarda? Pomysł też jest ważny

Zdaniem Mistewicza eskalacja wydatków w polskich kampaniach odbywa się z solidnym naciąganiem obowiązującego prawa (© Wojciech Barczyński/POLSKA)

Wygrana w wyborach samorządowych musi kosztować. Ale same pieniądze to za mało. Trzeba jeszcze pomysłu, pisze twórca strategii marketingu narracyjnego Eryk Mistewicz.

Zdobycie jednego głosu w listopadowych wyborach samorządowych to wydatek od 0,5 do 7 zł. W całym kraju w puli kampanii samorządowej 2010 r. znajdzie się - według ostrożnych szacunków - ok. 250 mln zł. Kampania najbliższa nie będzie - w odróżnieniu od wyborów prezydenckich czy parlamentarnych - wyłącznie referendum za Platformą Obywatelską i dalszymi rządami Donalda Tuska czy przeciw nim. Szczególnie w tych miastach, gdzie lokalne władze czeka ważny egzamin: rozprawa z opozycją.
∨ Czytaj dalej
I gdzie zsumują się wysiłki opozycji, aby razem zmienić prezydenta miasta i miejscowy team rządzący miastem czy regionem czasem nieprzerwanie przez kilkanaście lat.

Tam też wydatków w kampanii można spodziewać się naprawdę dużych. Lokalne "zamachy stanu", których celem będzie odsunięcie od władzy prezydenta rządzącego miastem od 8 czy 12 lat, dysponującego własnymi mediami i zbudowaną przez lata pozycją w lokalnej społeczności, to koszty powoli porównywalne do lokalnych kampanii we Włoszech czy w Austrii. To zresztą najciekawsze kampanie, na równi stawiane przez politycznych marketingowców z prestiżowym bojem o Warszawę.

Chcąc doprowadzić do zmian w mieście, musimy bowiem przelicytować prezydenta otwierającego w trakcie kampanii wyborczej nowy stadion, ośrodek zdrowia, miejską obwodnicę, most i kilka odcinków osiedlowych chodników, bez problemu korzystającego z każdej nadarzającej się okazji zaistnienia w miejskiej kablówce i lokalnej rozgłośni radiowej. Urzędujący prezydent dysponujący większością w miejskiej radzie z łatwością też zorganizuje finansowany z pieniędzy miejskich koncert piosenkarki Dody z 12 dmuchanymi różowymi gladiatorami. W puli kampanii samorządowych znajdzie się około 250 milionów złotych. To będzie twarda i już bardzo nowoczesna rywalizacja

Koncert Dody zapowiadany tego lata w kilku miastach, w których prezydenci ubiegają się o reelekcję, ma szansę zresztą stać się przebojem kampanii samorządowej. Lokalni oponenci urzędującego od lat prezydenta muszą więc znaleźć pomysł, aby wygrać tę swoistą licytację. Muszą napisać własną opowieść - pokazać nie tylko zaniedbania urzędującego prezydenta, ale na swój sposób przelicytować jego obietnice, część z nich pokazując już w formie choćby planów zagospodarowania przestrzennego. Ale też zorganizowanie lepszej, głośniejszej, bardziej zauważalnej kampanii. Pokazać pomysł na miasto. Zaprezentować ciekawe lokalne komitety poparcia. Wprzęgnąć w wizerunkową kampanię telewizyjnych celebrytów i centralnych polityków. Wreszcie zainwestować w domy mediowe i agencje reklamowe. I w umiejętny sposób "wyśmiać" urzędującego prezydenta, że marnotrawi tak potrzebne miastu środki na koncerty.

W praktyce oznacza to przygotowanie się przez "opozycje" na większe wydatki. Pozyskanie jednego głosu w tak trudnych warunkach to nawet 17-18 zł. Jeśli w mniejszym mieście mówimy o konieczności zdobycia ok. 20 tys. głosów, aby doprowadzić do zmiany rady gminy i wyboru nowego prezydenta miasta, musimy liczyć się z wydaniem minimum pół miliona złotych.

W większych miastach to operacje wielomilionowe.
Nic więc dziwnego, że wybory w dużych miastach stały się domeną sztabowców największych partii politycznych dysponujących dotacjami budżetowymi i traktujących wybory także jako okazję do zbudowania partii przed wyborami parlamentarnymi, z wzmocnieniem pozycji partyjnego lidera. W mniejszych miastach niewiele zaś można zdziałać w lokalnej polityce bez wsparcia biznesu.
1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

koszty

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

west (gość), 01.08.10, 00:44:38

Najwiecej kosztow kampanijnych trafia do kieszeni takich czarownikow jak ten specjalista od niczego:)
Trzeba jednak wyrazic podziw temu specjaliscie od handlu kitem, ze caly czas udaje mu sie znalezc takie stada ktore sluchaja jego opowiesci jak trzoda grzmotu i na dodatek jeszcze za to placa.
Kiedys takim czyms zajmowal sie czarownik, a wspolczesnie pracownicy Pana Boga typu Rydzyk i "autor" tych "odkryc.
Mlynarki za prehistorii spiewal:
Ludzie to kupia, ludzie to kupia,
Byle za damo, byle glosno byle GLUPIO.
I Mistewicz znalazl takie stado i takich baranow:)))

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.