(© Materiały prasowe)
2010-07-28 16:57:36, aktualizacja: 2010-07-28 16:57:36
Groza zniszczonej, wyludnionej Warszawy, przytłoczenie realizmem, szok - takie uczucia towarzyszą widzowi podczas oglądania zaledwie 5-minutowego filmu. Dziś w Multikinie w Złotych Tarasach odbył się przedpremierowy pokaz "Miasta Ruin". Od 1 sierpnia będzie można go obejrzeć w Muzeum Powstania Warszawskiego.
Wiosna, rok 1945. Liberator obniża lot poniżej warstwy chmur. Leci na północ wzdłuż Wisły, a chwilę później znajduje się nad rejonem niedawnych walk powstańców i zburzoną Warszawą. Tak rozpoczyna się "Miasto ruin", pierwsza w Polsce cyfrowa rekonstrukcja miasta zniszczonego podczas II wojny światowej, wykonana w technice 3D.
Muzeum Powstania Warszawskiego zdecydowało się na film, którego podstawą były zdjęcia lotnicze. Studio Platige Image, któremu powierzono realizację projektu, wkrótce uświadomiło sobie, że stawia on ogromne wyzwanie technologiczne i historyczne. - Na niespotykaną dotąd skalę musieliśmy stworzyć za pomocą grafiki komputerowej tak ogromne miasto, coś czego do tej pory nikt nie zrobił - mówi prowadzący projekt, Michał Gryn.
Bardzo trudno za pomocą samych słów opowiadać o tym, czym był ten akt totalitarnej inżynierii społecznej, jaki wykonali Niemcy w Warszawie w 1944 roku, niszcząc miasto i przenosząc jego mieszkańców - mówi Jan Ołdakowski, Dyrektor MPW.
W ramach projektu została wykonana baza danych zawierająca elewacyjne, kartograficzne, geodezyjne, urbanistyczne i architektoniczne dane Warszawy według stanu na kwiecień 1945r. Powstały film to ponad pięć minut przelotu odbywającego się z rzeczywistą prędkością samolotu. By dokładnie rozpoznać poszczególne miejsca, widz z pewnością będzie musiał obejrzeć go kilkakrotnie.
Efekt przeszedł wszelkie oczekiwania, zaskakując swoją wielkością i realnością nawet historyków i varsavianistów. Ridley Scott w "Gladiatorze" odtworzył mały fragment rzymskiego Koloseum, my postanowiliśmy zbudować całe miasto... - mówi Jan Ołdakowski.
W fazie przygotowawczej Damian Nenow, reżyser "Miasta ruin" odbył wraz z zespołem lot helikopterem nad współczesną Warszawą, trasą zbliżoną do trasy filmowego Liberatora. Materiał zarejestrowany kamerą posłużył do zaplanowania wszystkich parametrów wirtualnego lotu. - Nagle się okazuje, że to co nam się wydawało, że będzie na pierwszym planie, jest na drugim albo na trzecim albo jest niewidoczne. Zamek Ujazdowski wygląda na mniejszy niż w rzeczywistości. Wykonanie wielu szczegółów bez tego lotu byłoby niemożliwe - mówi Piotr Śliwowski, kierownik projektu.
Wśród kluczowych elementów, które należało ustalić na początkowym etapie projektu, było między innymi dotarcie do opisów oraz kolorowych zdjęć, aby ustalić kolorystykę miasta, stopień zadrzewienia oraz określenie, które budynki wyróżniają się na tle panoramy - mówią konsultanci historyczni Krzysztof Jaszczyński i Ryszard Mączewski. Wszystkie budynki, całe dzielnice i układ ulic powstały w oparciu o dostępną wiedzę historyczną. Każdy kawałek miasta, zarówno słup ogłoszeniowy, jak i mosty i kamienice zostały oparte na przygotowanych materiałach referencyjnych i zostały zatwierdzone przez konsultantów.
Realizatorzy długo zastanawiali się, w jaki sposób pokazać zniszczoną Warszawę i ostatecznie uznali, że najlepszym rozwiązaniem będzie przelot nad miastem trasą bombowca niosącego pomoc Powstańcom. Nalot zaczyna się od południa, następnie obniżenie pułapu i lot korytarzem Wisły, zwrot nad Starym Miastem, lot nad gettem i powrót na południe. Kulminacyjnym momentem jest przelot nad terenem getta, miejscem, które robi najbardziej wstrząsające wrażenie.
Realizacja filmu okazała się poważnym problemem dla jego twórców. Wszystkie czynności były bardzo czasochłonne - zaczynając od tworzenia każdego z obiektów, a kończąc na renderowaniu i kompozycji. Sam proces filmowania wirtualną kamerą zajął dwa miesiące, gdyż rendering 1 klatki to średnio 2 godziny. Wykorzystano około 100 najszybszych komputerów, którymi dysponuje studio.
"Miasto ruin" to kolejny projekt Platige Image, udźwiękowiony wspólnie z Adamem Skorupą. Zastanawiano się, czy gotowa prezentacja powinna być udźwiękowiona, czy powinniśmy słyszeć głos silników, a może komendy pilotów. - W efekcie zdecydowaliśmy się na podkład muzyczny, uznając, że materia prezentowana na ekranie wymyka się wszelkim opisom werbalnym - mówi Piotr Śliwowski.
Projekt wymknął się spod kontroli w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Już po pierwszych wzmiankach w telewizji, w Muzeum rozdzwoniły się telefony z różnych instytucji i festiwali, które zapraszają twórców na prezentację swojego dzieła. Film prawdopodobnie będzie też promowany za granicą. Czemu nie? Po to go zrobiliśmy, niech wszyscy zobaczą - mówi Piotr Śliwowski. "Miasto ruin" może okazać się furtką dla większych realizacji filmowych, jak na przykład wirtualny spacer po zburzonej Warszawie.
"Miasto Ruin" w liczbach
63 000 ręcznie wstawianych modeli budynków
7 500 klatek, każda składająca się z 50 warstw
1 600 zdjęć
35 odwzorowanych szczegółowo obiektów historycznych
30 osobowa ekipa grafików
6 miesięcy kompozycji
2 miesiące nieprzerwanego renderingu
Więcej zdjęć w serwisie Wiadomosci24.pl