Polska » Aktualności » "NYT": USA pomaga Pakistanowi, a on wspiera...rebelię...

"NYT": USA pomaga Pakistanowi, a on wspiera...rebelię talibów w Afganistanie

Data dodania: 2010-07-26 12:07:06 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-07-26 12:18:37

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Amerykanie walczący w Afganistanie od dawna podejrzewają, że pakistański wywiad wojskowy kierował afgańską rebelią talibów w sytuacji, gdy Islamabad otrzymuje ponad miliard dolarów rocznie od Waszyngtonu za pomoc w zwalczaniu islamskich bojowników.

Pisze o tym poniedziałkowy "New York Times", powołując się na ujawnione dzień wcześniej doniesienia z kręgów afgańskiego wywiadu wojskowego. Informacje przeciekły również do brytyjskiego "Guardiana" i niemieckiego "Spiegla".

"Z dokumentów, udostępnionych przez organizację zwaną WikiLeaks wynika, że Pakistan - rzekomy sojusznik USA - pozwala bezpośrednio spotykać się funkcjonariuszom swoich tajnych służb z talibami w celu zorganizowania sieci grup bojowników, które walczą z amerykańskimi żołnierzami w Afganistanie, a nawet przygotowują zamachy na afgańskich przywódców" - czytamy w amerykańskiej gazecie.
∨ Czytaj dalej


Według doniesień, "amerykańscy żołnierze są zarzucani siecią pakistańskich kolaborantów, którzy kierują operacjami z pakistańskich rejonów plemiennych wzdłuż afgańskiej granicy, przez południowy Afganistan aż do Kabulu" - pisze "NYT".

"Większość informacji zebranych w Afganistanie nie można potwierdzić i pochodzą one prawdopodobnie ze źródeł związanych z afgańskim wywiadem oraz od płatnych informatorów. Niektóre informacje dotyczą planowanych ataków, do których, jak się wydaje, nie doszło. Lecz wiele doniesień pochodzi ze źródeł, które według armii są wiarygodne" - dodaje nowojorski dziennik.

"Jak wynika z niektórych informacji, pakistański wywiad współpracował z Al-Kaidą w celu planowania ataków. Eksperci ostrzegają, że chociaż pakistańskie grupy bojowe i Al-Kaida współpracowały, to trudno mówić o bezpośrednich powiązaniach pakistańskich służb specjalnych (ISI) z Al-Kaidą" - zauważa "NYT".
1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Komplikacja w komplikacji to mało

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Śledź (gość), 26.07.10, 14:12:38

W „faktach” tworzonych przez wywiad i jego gry nigdy nic nie jest pewne. Coraz częściej gry wywiadowcze są bardziej skomplikowane niż w czasie II Wojny Światowej. Kiedyś Churchill mówili o komplikacji w komplikacji. Dziś i te określenie już nie wystarczy. W opracowaniu powstałym po II wojnie światowej dotyczącym wywiadu morskiego NID, w którym zawarto ciekawe wnioski stwierdzono między innymi: „Pracownik wywiadu musi być gotów do popełniania czynów uważanych często za nieetyczne; uczciwość w opracowywaniu i wykorzystywaniu danych musi iść często w parze z nieetycznymi sposobami ich zbierania.
Dlatego specjalistów wywiadu nie dziwi fakt, że oficerowie wywiadu często zajmują się ciemnymi sprawami takimi jak handlem bronią, uczestnictwem w przygotowywaniu zamachów, szpiegowaniem własnych wojsk, a nawet namawianiem do zdrad i zakładaniem podziemnych organizacji. Dla zdobycia lub zatajenia informacji zdolni są popełniać okrutne rzeczy. Liczy się efekt końcowy - bezpieczeńswo własnego kraju.

Trudno jest amerykanom przeniknąć do Al – Kaidy. Muszą to zrobić za pośrednictwem Pakistańczyków. Oficerowie wywiadu pakistańskiego nie będą postrzegani przez bojowników jako sprzymierzeńcy, jeżeli czynnie nie włączą się w walkę przeciwko amerykanom i rządowi pakistańskiemu. Im bardziej radykalne działania tym większe zaufanie. To nie powieść z Jamesem Bondem w roli dżentelmena. To brudna wojna i najczęściej oficerowie wywiadu mają ubrudzone ręce nie tylko krwią przeciwników. To jest zdaniem strategów kwestia proporcji zysków i strat. Trzeba nie lada zimnej krwi by wykonać taka robotę tj. prowadzić potrójną grę na wielu frontach.

Kiedyś dla zachowania tajemnicy rozpracowania Enigmy, nie ostrzeżono mieszkańców miasta Coventry, choć wiedziano o mającym nastąpić ataku niemieckich bombowców. Historia ta jest obecnie podważana (nie znano wówczas nazwy miasta, które Niemcy zaatakują), ale wielce prawdopodobna w świetle ochrony tajemnicy.

Odnośnie ujawnienia faktów współpracy wywiadu pakistańskiego przez amerykańskie i niemieckie gazety. Nie jestem przekonany, do tego, że ujawnienie to nastąpiło jedynie z czystego dążenia dziennikarzy – wydawców do informowania amerykańskiej opinii publicznej. O ile w Polsce dziennikarze nie zastanawiają się nad konsekwencjami dla bezpieczeństwa narodowego, jakie ma ujawnienia zdobytej tajnej informacji, o tyle w stanach nie jest to już taka prosta sprawa. Wiele lat temu w czasie zimnej wojny szefostwo Washington Post zastanawiało się czy i kiedy ujawnić informację o tzw. aferze Ivy Bells czyli podsłuchach zakładanych przez amerykanów na podmorskich kablach, które ujawnił Rosjanom Pelton z NSA. Bradlee – redaktor naczelny Washington Post dzwonił do Caseya dyrektora CIA z pytaniami czy ujawnienie sprawy Eltona i Ivy Bells nie zagrozi bezpieczeństwu narodowemu? Bradlee uważał, że nie można publikować pierwszego lepszego faktu, jakiejkolwiek tajemnicy, a także, że nikt z dziennikarzy nie jest uprawniony do stwierdzenia naprawdę, że na pewno nie przekroczy się prawnych granic bezpieczeństwa narodowego. Konsultacje i dyskusje także z udziałem Boba Woodwarda trwały długo, zanim wszystko poszło w świat. Zresztą rząd miał zawsze możliwość zablokowania sądownego publikacji materiałów, które naruszałyby bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych. A czy tak jest w Polsce? Nie ty panuje "wolnaamerykanka".

Często przecieki do prasy były inspirowane przez CIA nawet wówczas, gdy na pozór były dla CIA niewygodne. Miały za zadania albo chronić ważniejsze informacje i kierować dziennikarzy na bocznicę, albo totalnie wprowadzać przeciwnika w błąd.

Ciekawy w tym wszystkim jest fakt zdobycia cennych informacji przez polski wywiad.
Warto jednak panowie dziennikarze o tym nie pisać, bo znowu wywiad zostanie oskarżony przez pana Macierewicza, że szmugluje narkotyki, handluje bronią, pierze brudne pieniądze, prowadzi burdele, macza ręce w ciemnych interesach. Zdaniem pana Macierewicza polski wywiad powinien działać niczym James Bond w nieskazitelnie białych rękawiczkach. No, bo tak to sobie wyobraża pracę wywiadu harcerzyk Antoś.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.