Menu Region

M. Suchodolska: Polskie strachy

M. Suchodolska: Polskie strachy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Szefowa "Magazynu"

Prześlij Drukuj
Jako społeczeństwo en masse bardziej przypominamy barbarzyńców, którzy na wszelki wypadek bronią się przed wszystkim, czego nie znają.
Opolszczyzna otwiera się na GMO - genetycznie modyfikowane organizmy. Tamtejsi rolnicy doszli do wniosku, że być może kukurydza, której nie trzeba opryskiwać herbicydami, nie jest taka straszna, jak to przedstawiali ekolodzy. Za to bardziej opłacalna w produkcji.

Dlatego zamiast krzyczeć "nieee", spotykają się z amerykańskimi farmerami, dyskutują, dokształcają się. "Trzeba się zachowywać jak cywilizowani ludzie, a nie XIX-wieczni chłopi, którzy bali się, że kolej krowom mleko odbierze" - mówią.


Kłopot w tym, że jako społeczeństwo en masse bardziej przypominamy barbarzyńców, którzy na wszelki wypadek bronią się przed wszystkim, czego nie znają. I nie chcą poznać. Protestujemy przeciw elektrowniom jądrowym, choć dziś to najczystszy i najbezpieczniejszy sposób pozyskiwania energii.

Boimy się latać samolotami, choć to na drogach giną tysiące (w ub. roku 5,5 tys.) ludzi. Dostajemy histerii na myśl o pomidorze z genem muszki owocówki (jeszcze nam skrzydełka wyrosną), lecz fakt, że medycyna utrzymuje przy życiu coraz bardziej chore dzieci, osłabiając tym samym potencjał genetyczny ludzkości, nie skłania nas do refleksji. I szkoda, i przykro.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się