Menu Region

Grozi nam paraliż na

Grozi nam paraliż na polskich lotniskach

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Henryk Sadowski, Bartosz Biskupski

1Komentarz Prześlij Drukuj
Piloci Polskich Linii Lotniczych LOT zamierzają iść w ślady swoich kolegów z Lufthansy, którzy wczoraj ogłosili strajk. Twierdzą, że jeśli nie dostaną zaległych urlopów, to przestaną latać.
Decyzja o rozpoczęciu strajku ma zapaść w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni. Dla pasażerów realizacja tej groźby może oznaczać prawdziwe piekło na polskich lotniskach.
W środku sezonu urlopowego z międzynarodowych portów w Warszawie, Gdańsku, Katowicach czy Krakowie codziennie są odprawiane tysiące pasażerów. Jeśli dojdzie do strajku, na pewno będą wielogodzinne opóźnienia, a tłumy ludzi będą musiały koczować na lotniskach. Tak było w ubiegłym roku we Włoszech, gdy zastrajkowali piloci i personel Alitalii.

Zarząd PLL LOT na razie nie chce w ogóle rozważać takiego scenariusza. - Obecnie jesteśmy w trakcie rozmów ze wszystkimi związkami zawodowymi działającymi w PLL LOT i głęboko wierzymy, że zakończą się one sukcesom - powiedział nam Wojciech Kądziołka, rzecznik PLL LOT.

Powodem buntu związkowców jest przemęczenie. Z ich obliczeń wynika, że ok. 400 pilotów, czyli 90 proc. zatrudnionych, ma w sumie kilkanaście tysięcy dni niewykorzystanego urlopu.

Jak się dowiedzieliśmy, zdarzają się przypadki, że piloci siadają za sterami częściej, niż określają to przepisy. Związkowcy zwracają uwagę, że przyczyną połowy nieprzewidzianych zdarzeń lotniczych jest przemęczenie załogi.

- Od lutego trwają rokowania z zarządem spółki na ten temat. Nie przynosi to rezultatów - mówi Piotr Wujec, rzecznik ZZPK.

Jak się dowiedzieliśmy, rozwiązaniem byłoby zwiększenie zatrudnienia, ale zarząd firmy na razie się do tego nie kwapi.

Związkowcy tracą już cierpliwość. W ubiegłym tygodniu w jednej z gazet zamieścili ogłoszenie z wielkim czerwonym napisem "Strajk". W ten sposób chcą zwrócić uwagę na swoje postulaty. Chcą, by w negocjacjach z zarządem spółki lotniczej uczestniczył minister skarbu - właściciel firmy. Skierowali do niego skargę i wniosek o spotkanie.

Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Ekonomicznych TOR zgadza się, że system urlopowy w LOT jest zły. - Słyszałem o zdarzeniu, kiedy pilot nie dostał urlopu. Zgodnie z prawem skorzystał z urlopu na żądanie. Samolot nie poleciał, co naraziło przewoźnika na ogromne straty - mówi.

Znacznie poważniejsze kłopoty niż LOT ma Lufthansa. Wczoraj personel niemieckiego przewoźnika rozpoczął bezterminowy strajk. Chce 10-proc. podwyżki płac. Na razie samoloty niemieckich linii latają według rozkładu. Ale nie wiadomo, co będzie w najbliższych dniach. Wszystko zależy od wyniku toczących się obecnie negocjacji pracowników z zarządem spółki. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, pasażerowie mogą przestać być odprawiani. Nie można wykluczyć, że powtórzy się scenariusz z początku lipca, kiedy to z powodu ostrzegawczego strajku pilotów Lufthansa odwołała około tysiąca lotów.

To nie najlepsza wiadomość dla pasażerów z Polski i innych państw. W niemieckim Frankfurcie jest bowiem największy port przesiadkowy Europy. Strajk Lufthansy może oznaczać problemy z dotarciem do wielu miejsc na świecie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

paraliz na lotniskach

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kjh (gość)  •

Polskie Linie Lotnicze LOT są zarządzane od dziesięcioleci - dziedzicznie - przez te samą grupę osób, którzy nie mają jakiejkolwiek wizji i koncepcji na istnienie tej firmy. Nie szanuje się klientów, pracowników i tej firmy. Młodym ludziom zaszczepia się fatalne, karygodne wzorce. Zarządzający są bezkarni. Korupcja, kumoterstwo, nepotyzm to powszechnie obowiązujący styl pracy i zarządzania w LOT-cie. Każdy kto chce się wyrwać z tego kręgu lub protestuje przeciwko temu jest niszczony. Celem zarządzających LOT-em jest oszustwo i wyprowadzanie maksymalnej ilości kasy. Niestety ostatni zarząd LOT-u oraz nadzór właścicielski MSP wykazał jak dalece można umożliwić zniszczenie tej firmy.
Kacyki zarabiają na niszczeniu, okradaniu. Wejście na giełdę jest dla nich niewyobrażalne, bo skończą się ich lewe nieograniczone, nieopodatkowane dochody. Opłaca sie zamknąć połączenia niż sprawić żeby były rentowne, bo na lewym handlu rynkiem połączeń można zarobić lewą kasę. Tak robili gdy przehandlowali kawałek LOT-u Szwajcarom, Brytyjczykom, komu sie dało. Teraz doprowadzą LOT do lokalnego roli lokalnego przewoźnika. Będą pieniądze, na apartamenty, rezydencje, pola golfowe.
Zostało to już dawno zaplanowane. Szczególnie, że wkrótce kupią 20 małych 90 miejscowych Embrajerów. A B 767 doprowadzili do ruiny i sprzedadzą połaczenia Atlantyckie, oczywiście pod pretekstem, że są nierentowne.

odpowiedzi (0)

skomentuj