Menu Region

Wstrząsające nagrania z pogotowia ratunkowego

Wstrząsające nagrania z pogotowia ratunkowego

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Iwona Kamieńska

3Komentarze Prześlij Drukuj
12-letni Kamil zginął na koloniach w Szczawniku w Małopolsce. Na boisku piłkarskim przewróciła się na niego bramka. Chłopak doznał urazu serca. Mimo, że do tragicznego w skutkach wypadku doszło dwa tygodnie temu, dziennikarzom "Polski" dopiero teraz udało się dotrzeć do wstrząsających szczegółów.

Dziecko prosto z boiska trafiło do lecznicy w Krynicy. Było to około godziny 14.10. Tam zdecydowano, że trzeba je przewieźć do odległego o 40 km Nowego Sącza w celu wykonania dokładnej diagnostyki.
"Polska" ujawnia nagrania z pogotowia ratunkowego. Są wstrząsające.

Szpital w Krynicy: W trybie pilnym karetkę, bo trzeba dzieciaka przewieźć do Sącza.
Dyspozytorka: Ja mam tylko jedną karetkę. Nie będę miała co wysłać w teren.
Szpital: No, ale to jest wypadek właśnie.
Dyspozytorka: Ale ja nie będę miała w ogóle nic do roboty, jeżeli nie będę miała karetki z lekarzem, jeśli będę miała jakiś masowy wypadek?
Szpital: No ileż miała pani masowych wypadków w tym roku! (zapis rozmowy: patrz ramka obok).

Konsultacje między szpitalem a pogotowiem trwały 12 minut. W końcu karetka wyjechała. Po drodze, około 16.45 w miejscowości Łabowa, przenoszono dziecko jeszcze do innej erki, potem próbowano reanimować po dotarciu do Nowego Sącza. O godz. 18 lekarze stwierdzili zgon.

Od wypadku do śmierci chłopaka minęły ponad cztery godziny, a wystarczyłyby dwie, by pogotowie lotnicze dowiozło małego pacjenta do krakowskiego szpitala, w którym lekarze mogli uratować mu życie. Dlaczego więc nikt z Centrum Powiadamiania Ratunkowego oraz szpitala w Krynicy nie wezwał śmigłowca?

Dyrektor krynickiej lecznicy Marek Surowiak twierdzi, że wezwanie śmigłowca wymaga skomplikowanej i długotrwałej procedury, dlatego postanowiono wezwać erkę, bo to trwa znacznie krócej. Ale jest w błędzie. Wystarczy jeden telefon.

- A my jesteśmy gotowi do lotu w 180 sekund. Sami prosimy o wezwania, ale są rejony kraju, w których nie możemy uporać się ze zmianą przyzwyczajeń pracowników pogotowia i szpitali - mówi Robert Gałązkowski z warszawskiej centrali Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Dr Zbigniew Żyła z pogotowia lotniczego dodaje, że rocznie jednostki wykonują około 6 tys. lotów. - Czekamy na wezwania ze szpitali, z pogotowia, nawet ze straży pożarnej. Możemy umówić się nawet na spotkanie z karetką pogotowia w konkretnym miejscu i odebrać pacjenta z erki. Niestety, najtrudniej uporać się z przekonaniem, że procedura jest skomplikowana i droga - twierdzi Żyła.

Trwa prokuratorskie śledztwo w sprawie. - Lekarze zostali zwolnieni z tajemnicy zawodowej. Dziś śledczy zaczynają ich przesłuchania. - Powołamy biegłych, którzy będą musieli orzec, czy było wskazanie transportu helikopterem - mówi Ludwik Huzior z Prokuratury Rejonowej w Muszynie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

standarty ATLS

+27 / -35

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

dradam (gość)  •

Od trzydziestu lat , na swiecie, w blisko 40 krajach, obowiazuja zasady okreslane jako "Advanced Trauma Life Support". Jest to po prostu wykaz zalecanych metod diagnostycznych i sposoby postepowania leczniczego. Wspomniany ATLS jest co 4 lata redagowany i udoskonalany tak, ze zawiera najnowsze i dobrze umotywowane informacje fachowe.

Wytyczne te nakazuja lekarzowi dokonania zabiegu odbarczenia worka osierdziowego jak najszybciej, a z pewnoscia przed wstawieniem pacjenta do srodka transportu. Zasad tych uczy sie na Cejlonie, w Peru czy w Boliwii. Uczy sie tego postepowania nie tylko lekarzy ogolnych (domowych), ale takze i pielegniarki czy ratownikow medycznych.

W POlsce , jak widac, medycyna jest straszliwie opozniona w stosunku do medycyny na Cejlonie, w Peru czy w Brazylii, nie wspominajac o Boliwii.

Nie bede sie zastanawial czy zasluga to polskich politykow,ktorzy niszcza (poprzez radosna dzialalnosc NFZ) Polska medycyne, czy tez zasluga kogos innego.

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=82814968

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=82735179

Pozdrawiam


dradam

odpowiedzi (0)

skomentuj

Karetka

+23 / -20

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

cameleusz (gość)  •

Dobry, rzetelny tekst

odpowiedzi (0)

skomentuj