Menu Region

Powtórka testu gimnazjalnego raczej nie wchodzi w grę

Powtórka testu gimnazjalnego raczej nie wchodzi w grę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Magdalena Kula

Prześlij Drukuj
Przelicznik dla poszkodowanych gimnazjalistów? Takie wyjście rozważają prawnicy MEN Minister oświaty Katarzyna Hall i jej doradcy gorączkowo szukają sposobu na ugaszenie awantury wokół egzaminów gimnazjalnych, którą rozpętała czwartkowa publikacja dziennika "Polska".
Minister oświaty Katarzyna Hall i jej doradcy gorączkowo szukają sposobu na ugaszenie awantury wokół egzaminów gimnazjalnych, którą rozpętała czwartkowa publikacja dziennika "Polska".

Ujawniliśmy gimnazja, które nie przerobiły wszystkich obowiązkowych lektur. Uczniowie stracili przez to nawet jedną trzecią punktów z ogólnopolskiego egzaminu. Wraz z nimi -szanse na wymarzone liceum.
Sprawa dotyczy ponad 20 szkół i około tysiąca gimnazjalistów. Wczoraj w ich obronie stanął Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski. Napisał do minister oświaty. Bo prawo równego dla wszystkich dostępu do edukacji mogło zostać naruszone.

Najpóźniej w ciągu trzech dni MEN ma zdecydować, czy i jaką rekompensatę zaproponuje poszkodowanym uczniom. Jeszcze w tym tygodniu minister Hall spotka się też z kuratorami oświaty.
Według naszych nieoficjalnych ustaleń, ministerialni prawnicy myślą o opracowaniu specjalnego przelicznika. Uczniowie, którzy nie ze swojej winy nie byli w stanie napisać charakterystyki bohatera lektury, dostaliby punkty za to zadanie. Ale proporcjonalnie do liczby punktów, jakie uzyskali z pozostałych pytań na teście humanistycznym.

- To rozwiązanie wywoła chyba najmniejsze zamieszanie - przyznaje Maciek Osuch, rzecznik praw ucznia.

W ministerialnych korytarzach mówi się też o powtórce egzaminu - ale niechętnie. To mogłoby bowiem wywołać protesty pół miliona uczniów, którzy lektury znali i ponowne zdawanie egzaminu im się nie uśmiecha. A za taką falę protestów młodzieży, Hall mogłaby zapłacić dymisją. Już teraz politycy opozycji chcą ją wezwać na posiedzenie sejmowej komisji edukacji, a nawet rozliczyć z awantury wokół egzaminu na forum całego Sejmu.

Protesty w sprawie lektur pojawiających się na egzaminie zdarzyły się już w 2003 r. Wtedy chodziło o "Antygonę" Sofoklesa, którą pominęłą w programach część szkół. Ówczesna minister Krystyna Łybacka (SLD) nie zdecydowała o powtórce egzaminu. Tak może być i teraz. Bo w informatorach egzaminacyjnych, które ma respektować każdy nauczyciel, dla gimnazjów uwzględniono w całości pięć lektur: "Romeo i Julię", "Antygonę", "Zemstę" oraz wymagane na ostatnim teście "Syzyfowe prace" oraz "Kamienie na szaniec".

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się