Prawdziwe korzenie Bronisława Komorowskiego.
helium 3 (gość)
27.06.10, 15:20:52
A teraz trochę o korzeniach B. K. - historyka z 11 dniową pracą magisterską
materiał cytowany, za ***PObolszewiki*** :
"Prawdziwe korzenie Bronisława Komorowskiego
Na swojej stronie internetowej Bronisław Komorowski pisze brednie o swoich
hrabiowskich korzeniach, sięgających czasów króla Ćwieczka. Ale może i jest w
tych bredniach szczypta prawdy: Ten rezun oddelegowany przez Sowiecki
Rewolucyjny Komintern do dywersji na terenach pozaborczych, odebranych Rosji
Traktatem Wersalskim - prawdziwy dziadek Bronisława Komorowskiego, miał
wytatuowany na grzbiecie znak przypominający polski herb szlachecki Korczak.
Jak wiadomo, herbu tego był Franciszek Ksawery Branicki, symbol zdrady
narodowej i pychy magnackiej, pogromca konfederacji barskiej, współtwórca
konfederacji targowickiej, którego W czasie insurekcji kościuszkowskiej Sąd
Najwyższy Kryminalny skazał na karę śmierci przez powieszenie, wieczną
infamię, konfiskatę majątków i utratę wszystkich urzędów. Udało mu się zbiec
do Rosji i tam w roku 1781 poślubił Aleksandrę von Engelhardt, nieślubną córkę
carycy Rosji Katarzyny II, która podobno była garbata. Nic więc dziwnego, że
przebywając w Białej Cerkwi, nadanej mu za zasługi w zwalczaniu patriotów
polskich, zgwałcił tam piękną córkę miejscowego popa i miał z nią syna,
niejakiego Osipa Szczynukowicza. Branicki oczywiście nie uznał swego dziecka,
lecz zapobiegliwa matka wytatuowała synowi na plecach herb Korczak, żeby nie
zaginęła pamięć o jego magnackim pochodzeniu. Dalsze losy Szczynukowicza są
nieznane, aż do momentu pojawienia się prawdziwego dziadka Bronisława
Komorowskigo, rezuna oddelegowanego przez Sowiecki Rewolucyjny Komintern do
dywersji na terenach pozaborczych, odebranych Rosji Traktatem Wersalskim. Skąd
wiadomo o tym tatuażu na plecach? Otóż w czasie wojny polsko-bolszewickiej,
gdy dziadek Komorowskiego był już czekistą w armii Tuchaczewskiego, po
sromotnym laniu w bitwie pod Niemnem w 1920 r. dostał się do polskiej niewoli
i zachowała się jego kartoteka jeńca wojennego. W październiku 1920 dziadkowi
Komorowskiego udało się zbiec z niewoli i osiadł w Kowaliszkach na Litwie,
podając się za Juliusza hrabiego Komorowskiego h. Korczak, bo znajdował sie
tam zrujnowany dwór znanego rodu Komorowskich h. Korczak, nie mającego żadnych
powiązań ze zdradzieckim rodem Branickich.
Tam w roku 1925 narodził się Zygmunt Leon Komorowski, ojciec Bronisława Marii.
Po wyparciu Niemców z Litwy przez Armię Czerwona pod koniec roku 1944 Zygmunt
Leon Komorowski wstępuje na ochotnika do Ludowego Wojska Polskiego, służy w 12
Kołobrzeskim Pułku Piechoty i błyskawicznie awansuje na stopień oficerski.
Ciekawą informację podaje nasz bredniopis Bronek na temat swojego ojca na
swojej stronie, pisze:
"Zygmunt Komorowski, mój ojciec (1925 – 1992), za czasów tzw. pierwszej
okupacji sowieckiej i za okupacji niemieckiej działał w konspiracji (ps.
„Kor”), a od jesieni 1943 roku był w AK. Pod koniec wojny ojciec przebijał się
do Polski razem z Łupaszką. Złapali go bolszewicy z bronią w ręku, ale nie
rozstrzelali jak stu innych, tylko wsadzili do więzienia. Za złoty pierścionek
babuni strażnik wyprowadził go z celi, z której więźniowie trafiali „pod
stienku” do takiej, w której siedzieli rekruci do armii Berlinga."
Bronek łga jak najęty, bo chce umniejszyć fakt, że jego ojciec był oficerem
LWP, jakby to było czymś wstydliwym. A z tym Łupaszką to już całkiem przegiął
pałę, niech Bronek poda szczegóły tego "przebijania się" i niech wytłumaczy
ten cud nad cudami, że oto żołnierz AK z oddziału Łupaszki, śmiertelnego wroga
Sowietów i polskich zdrajców, złapany przez bolszewików z bronią w ręku, w
ciągu paru miesięcy zostaje oficerem LWP. Jeżeli fakty podane przez Bronka, że
jego ojciec był w oddziale Łupaszki są prawdziwe, to jedynym wyłumaczeniem
tego cudu jest to, że Zygmunt Leon Komorowsk, ojciec Komorowskiego Bronisława,
był sowieckim agentem.
Tak więc jak i dziad Komorowskiego był zdrajcą, jak i ojciec, tak i wnuk
poszedł w ich ślady. I wszystko wskazuje na to, że choć może mieć rację na
temat swoich magnackich korzeni, to płynie w jego żyłach krew nie hrabiego
Komorowskiego lecz Franciszka Ksawerego Branickiego, symbolu zdrady narodowej
i pychy magnackiej, pogromcy konfederacji barskiej, współtwórcy konfederacji
targowickiej, którego W czasie insurekcji kościuszkowskiej Sąd Najwyższy
Kryminalny skazał na karę śmierci przez powieszenie."
0 / 0
zgłoś naruszenie
odpowiedz