Menu Region

Seks: Chińska robota

Seks: Chińska robota

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Leszek Lato

1Komentarz Prześlij Drukuj
W chińskiej sztuce kochania wszystko powinno być podporządkowane mężczyźnie i jego... niespełnieniu. Dzięki powstrzymaniu się od seksualnej satysfakcji wkraczamy bowiem na ścieżkę doskonałości
Mistrzowie tao obiecują orgazmy wielkie jak Mount Everest. W ich ustach nadorgazm przypomina zdobywanie kilkutysięcznika, podczas gdy zwykły orgazm to zaledwie trzystumetrowe wzniesienie. Wspinaczka na seksualne wyżyny wymaga jednak wielu lat ćwiczeń. W chińskim tao seksualność traktuje się jak skarb. To rezerwuar sił życiowych, który stwarza ogromne możliwości.


Nie doświadczymy jednak dobrodziejstw seksualności, jeśli będziemy podchodzić doń nieświadomie i odruchowo.
Dlatego Chińczycy w sprawach seksu nie zalecają pośpiechu. Przeciwnie, ich zdaniem to sztuka, którą udoskonala się latami. Bo powstrzymanie się od spełnienia pozwala mężczyźnie nie tylko zachować zawartą w nasieniu energię witalną, ale też czerpać siłę z kobiety. Poziom wiedzy zachodniego świata o chińskiej sztuce kochania znakomicie oddaje fragment kiepskiego dowcipu opowiadanego przez Jacka Nicholsona na planie "Chinatown". Facet znudzony seksem z żoną zasięgnął rady przyjaciela. Ten poradził mu, aby spróbował kochać się z nią jak Chińczyk.


"A jak to robią Chińczycy?". "Najpierw małe barabara z żoną, a potem idą czytać Konfucjusza... Wracają, znowu barabara i znowu idą poczytać… Znowu trochę barabara, a potem kontemplują do księżyca, bo wtedy wszystko jest bardziej ekscytujące...". Tu zakończę, bo finał był żenujący. W rzeczywistości jednak tao nie jest seksualnym dziwactwem, ale próbą przełożenia systemu filozoficznego Laoziego - legendarnego nauczyciela Konfucjusza i Buddy, na stosunki damsko-męskie. Uczy, jak posługiwać się własną energią seksualną i doznać spełnienia na wyższym poziomie. Stosunek tao jest przyjemniejszy i zdrowszy niż normalny. Według taoistów akt seksualny to przepływ życiodajnej energii męskiej jang i żeńskiej jin. W przeciwieństwie do innych sztuk kochania tao zasadza się nie na rozładowaniu energii seksualnej, ale na jej kumulowaniu .

Taoizm zaleca więc prowadzenie gry miłosnej w taki sposób, aby nie dążyć do osiągnięcia satysfakcji seksualnej, ale wyhamować (psychiczne i fizycznie) ułamek sekundy przed spełnieniem. Tuż przed wielkim finałem możemy zatrzymać największe pokłady energii witalnej, a następnie przekuć je w podniesienie wydolności organizmu lub... wzbogacenie życia duchowego. Tao zaleca stosowanie naturalnych metod. Na przykład przez zamknięcie oczu tuż przed finiszem, przyciśnięcie języka do podniebienia, wygięcie pleców i wyciągnięcie szyi. Następnie należy rozszerzyć nozdrza, wyprostować plecy i zatrzymać oddech. Powstrzymując w ten sposób bieg zdarzeń w alkowie, jednocześnie można czerpać kobiecą esencję jin. Następnie za pomocą specjalnych technik rozprowadzamy ją po całym ciele.

Odczucia, jakie temu towarzyszą, są według mistrzów tao głębsze i przyjemniejsze. W do-datku jeśli w normalnym orgazmie odczuwa się je tylko przez chwilę w okolicach narządów płciowych - tutaj są mocniejsze, dotyczą całego ciała i trwają znacznie dłużej. Kiedy nasze pobudzenie spada do poziomu 60 proc., można kontynuować stosunek. Nauczyciele tao twierdzą, że taktykę tę można powtarzać wiele razy. Oczywiście za każdym razem gromadząc coraz większe ilości energii i odczuwając większą przyjemność. A przecież o tym marzą faceci. Leszek Lato

chińskie kochanie
Mantak Chia, najsłynniejszy mistrz i praktyk ezoterycznego tao, radzi:
1. Akt seksualny zaczyna się 48 godzin wcześniej. Dostrój się do partnerki. Uspokój wzburzenie i gniew przed, w trakcie, a nawet po stosunku.
2. Traktuj seks, jakby to była uczta. Wstrzymaj się od stosunku, jeśli miałbyś podejść do niego rutynowo.
3. Zawsze miej pod ręką kilka poduszek. Można je podłożyć pod nogę, głowę, a przede wszystkim biodra partnerki. A im wyżej znajduje się jej miednica, tym łatwiej dotrzesz do punktu G.
na podst. książki "Sekrety wielokrotnych orgazmów"