Menu Region

In vitro nie jest zabijaniem ludzi, ale jedyną szansą dla...

In vitro nie jest zabijaniem ludzi, ale jedyną szansą dla bezpłodnych par

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

prof. Marian Szamatowicz, pionier leczenia metodą in vitro w Polsce

3Komentarze Prześlij Drukuj
Trzydzieści lat temu przyszło na świat pierwsze dziecko poczęte metodą in vitro. To wielkie święto nie tylko dla ludzi nauki i medycyny, ale także dla wielu rodzin na całym świecie. Dzięki tej metodzie leczenia bezpłodności na świat przyszły już miliony dzieci, a samo in vitro już dawno przestało być traktowane jak rodzaj eksperymentu na człowieku. Niestety, w Polsce jest inaczej.
Metoda ta wznieca gorące spory i kontrowersje. A jakiekolwiek próby jej popularyzowania rozbijają się o rafy polityki.

Chociaż pierwszego udanego zabiegu zapłodnienia metodą in vitro dokonano w Polsce dziewięć lat po światowym sukcesie, czyli w 1987 r., to i tak atmosfera wokół tego wydarzenia była bez porównania lepsza niż obecnie. Wówczas sprawa wzbudzała niemal wyłącznie zainteresowanie wąskiego kręgu specjalistów.
Ale wszystko wskazywało na to, że z czasem, jak na całym Zachodzie, zyska popularność i stanie się powszechnie uznawaną metodą leczenia bezpłodności. Sam też tak myślałem. Niestety, byłem w olbrzymim błędzie.

Wkrótce Ministerstwo Zdrowia, z poparciem szerokiego grona polityków, wydało rozporządzenie mówiące, że "zabiegi kosmetyczne oraz zapłodnienie pozaustrojowe nie są procedurami medycznymi". Ten zapis stał się podstawą prawną do wycofania dotacji, których do dziś nie udało się przywrócić. Efekt jest taki, że Polska pod względem leczenia bezpłodności znajduje się na szarym końcu Europy. A wkrótce będziemy wypadać jeszcze gorzej, albowiem do wprowadzenia dofinansowania przygotowują się kolejne kraje naszego regionu: Czechy, Węgry, Słowacja, Słowenia, Estonia i Chorwacja.

Przeciwnicy dopłat budżetowych często używają argumentu, że Polski na to nie stać. Rzeczywiście, koszt jednego zabiegu in vitro to suma niemała - około 10-12 tys. zł. Gdyby jednak kilka lat temu nie zaprzestano realizowania programu wprowadzonego jeszcze przez ministra zdrowia Ryszarda Jacka Żochowskiego, te koszty byłyby dziś bez porównania mniejsze. Tamten program zakładał m.in., że każdego roku w sprzęt niezbędny do tego rodzaju leczenia wyposażany będzie kolejny ośrodek akademicki. Gdyby teraz udało się dokończyć ten projekt, cena zabiegu mogłaby spaść nawet o połowę.

Głównym powodem, dla którego w Polsce abiegi in vitro przeprowadzane są na małą skalę, jest jednak nie bariera finansowa, lecz stanowisko Kościoła katolickiego, który wszystkie dotychczasowe próby przywrócenia dofinansowania leczenia bezpłodności tą metodą torpeduje. Są one bowiem, zdaniem polskich duchownych, sprzeczne z etyką i zasadami nauczania Kościoła. W zeszłorocznym liście biskupów do parlamentarzystów in vitro zostało otwarcie nazwane zabijaniem ludzi. Takie podejście nie jest dla mnie do końca jasne. Zwłaszcza że tak jednoznacznie krytyczne stanowisko wobec tej metody leczenia bezpłodności jest głoszone jedynie przez rzymskokatolicki odłam Kościoła. Protestanci, czyli chrześcijanie zachodni, jak i osoby wyznania prawosławnego nie są jej tak przeciwni. Również wyznawcy innych wielkich religii uniwersalistycznych, takich jak buddyzm czy islam, nie mają wątpliwości.

Piętnowanie in vitro przychodzi z łatwością, gdy nie widzi się z bliska tragedii rodzin, dla których jest ona jedyną szansą na posiadanie dziecka. Od kilkunastu lat na własne oczy obserwuję dramaty ludzi, których nie stać na drogie zabiegi. Chęć posiadania dziecka jest jednak tak silna, że pary zapożyczają się na ogromne sumy. Tym tragediom można by położyć kres, wprowadzając dofinansowanie z budżetu. Do tego potrzebna jest jednak merytoryczna, nie ideologiczna debata.
3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Wszystkie znane religie

+34 / -39

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ogon (gość)  •

tego świata potępiają metodę in vitro jako metodę niedoskonałą w trakcie której niszczone są niepotrzebne zarodki, czytaj: zabijani są ludzie. Nie wiem co autor miał na myśli pisząc ten artykuł, bo zarówno wszyscy chrześcijanie, islamiści jak i buddyści nie popierają tej metody z wyżej podanych przyczyn.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Teza jaką postawiliście jest śmieszna

+75 / -50

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Bożena (gość)  •

Oby sezon ogórkowy jak najszybciej się skończył, bo dla "Polski" może okazać sie smiertelny. Po przeczytaniu tytułu nie chcę się pytać ani jedego słowa wiecej.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Tak tak przejąłeś się doktorku tragedią rodzin bezdzietnych !

+24 / -36

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tred (gość)  •

powiedz mi jeszcze tylko ile kasy od nich wziąłeś z tego przejęcia.

odpowiedzi (0)

skomentuj