Menu Region

Nawet Gortat nie pomógł naszym koszykarzom

Nawet Gortat nie pomógł naszym koszykarzom

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Krzysztof Srogosz

Prześlij Drukuj
Polacy przegrali na Torwarze z Bułgarami 66:75. Zawodnicy co chwilę przewracali się na parkiecie.
Pierwszy od ponad dwóch lat mecz naszej kadry w Polsce zorganizowano z wielką pompą. Na warszawskim Torwarze występował jeden z najlepszych w kraju zespołów cheerleaderek z Wrocławia, w przerwach publiczność zabawiały maskotki klubów ekstraklasy, były konkursy dla kibiców i głośna muzyka.

Tylko postawa naszej reprezentacji trochę do tego nie pasowała. Polacy po chaotycznej i bardzo nieskutecznej grze przegrali w piątek z Bułgarią 66:75. Sparing był jednym z elementów przygotowań kadry do przyszłorocznych mistrzostw Europy, które odbędą się w Polsce.

Na Torwarze pojawiło się prawie dwa tysiące kibiców. Większość z nich przyszła na spotkanie tylko z jednego powodu. Chcieli zobaczyć, jak gra nasz jedynak w NBA, Marcin Gortat z Orlando Magic.

24-letni center po raz ostatni grał w kadrze przed trzema laty. Po znakomitych lipcowych występach w Lidze Letniej NBA w środę dołączył do reprezentacji w świetnym humorze. Po piątkowym spotkaniu miał jednak niezbyt tęgą minę. Zdobył tylko 10 punktów i zaliczył dziewięć zbiórek.

- Przez ostatni rok nie miałem styczności z europejską koszykówką. Gra w NBA to zupełnie co innego. Dlatego w piątek czułem się jak w innym świecie. Byłem kompletnie zagubiony, nie widziałem, co się dzieje na boisku. Mam nadzieję, że podczas rewanżu w niedzielę będzie już zdecydowanie lepiej - szczerze mówił Gortat. - Kondycyjnie czułem się całkiem nieźle. Myślałem, że będzie gorzej. Po pierwszej kwarcie trochę mnie jednak zatkało. Nie jestem zatem do końca zadowolony z występu - przyznawał.

Marcinowi i pozostałym koszykarzom w lepszej grze przeszkadzał parkiet. Po jednej stronie był tak śliski, że zawodnicy co chwilę się przewracali.

- Dlatego musieliśmy grać tak nielubianą przez fanów obroną strefową. Nie dało się biegać po obwodzie - usprawiedliwiał swoich graczy trener Bułgarii, Izraelczyk Pini Gershon.

Także prowadzący od kilku miesięcy Polaków jego rodak Muli Katzurin bardzo krytykował boisko.
- W czwartek musieliśmy przeprowadzić zajęcia tylko na jeden kosz, bo trenowanie na drugiej części boiska groziło ciężką kontuzją. To niespotykana sytuacja. Nie chcę jednak w ten sposób usprawiedliwiać porażki. Na tym etapie przygotowań nie byliśmy jeszcze gotowi, by grać przeciwko strefie. Cały czas próbuję różne warianty - mówił trener Katzurin. - Mam nadzieję, że w sobotę uda się znaleźć halę z dobrym parkietem - mówił trener Katzurin.

Oby też udało się porządnie przećwiczyć choć kilka wariantów gry, bo w piątek nasz zespół raził brakiem zgrania. Trudno było uwierzyć, że jeszcze kilka dni temu podczas tournée po Ameryce Południowej Polacy byli blisko pokonania Argentyny, aktualnych jeszcze mistrzów olimpijskich.

Na usprawiedliwienie trzeba jednak dodać, że do drużyny oprócz Gortata dołączył także Michał Ignerski. "Igła" był mimo to najlepszy w naszej drużynie. Rzucił 18 punktów. Na koniec dobra wiadomość. Do niedzieli parkiet ma być wymieniony. Początek rewanżu o godz. 15.30.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się