Absurdy znad Sekwany

    Absurdy znad Sekwany

    Bożydar Brakoniecki

    Polska

    Polska

    Zimnokrwisty Brytol Stephen Clarke sensem literackiego żywota uczynił wyśmiewanie przywar innych nacji. Na pierwszy ogień poszli Francuzi.
    Wydana w 2004 r. powieść "Merde! Rok w Paryżu" rozeszła się na pniu po obu stronach kanału La Manche. Ilość absurdów, które Clarke wykrył nad Sekwaną, nawet rdzennych żabojadów może doprowadzić do szaleństwa.

    W najnowszym hicie "Merde! Chodzi po ludziach" (od dziś w księgarniach) Clarke zaprasza nas do USA. I przedzierając się przez Amerykę, od Nowego Jorku aż po LA, konfrontuje swój oksfordzki chłód z temperamentem "pożeraczy steków".

    Bilans wypada dla jankesów krytycznie. W opinii Clarke?a to prostacy w kapeluszach, którzy nawet idąc do WC, muszą mieć instrukcję obsługi. Nie wiedzą, kto jest ich prezydentem, a jedynym powodem, który gasi ich idiotyczny uśmiech, jest brak dietetycznej coli. Policja to tępe gbury, a amerykańskie kobiety to tłuste kaszaloty. Drżyjcie imperia! Już niebawem Clarke wyrusza do Rosji.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo