Menu Region

Podolski: Bałem się rodziny z Polski

Podolski: Bałem się rodziny z Polski

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska
Prześlij Drukuj
Z Lukasem Podolskim, napastnikiem reprezentacji Niemiec, rozmawiają w Klagenfurcie Rafał Musioł i Piotr Wierzbicki

Strzelił Pan dwa gole w meczu z Polską. Miały one dla Pana szczególne znaczenie?

Zdecydowanie. Urodziłem się przecież w Polsce, co podkreślałem wiele razy. Dorastałem jednak w Niemczech i tutaj stałem się znany. Dlatego głównym moim celem jest grać jak najlepiej dla reprezentacji Niemiec. Cieszę się, że dobrze zaczęliśmy turniej i wygraliśmy pierwszy, bardzo ważny mecz.

Po żadnej z bramek nie okazywał Pan radości. To z powodu polskich korzeni?

Naturalnie, bo tak naprawdę moje serce w połowie jest niemieckie, a w połowie polskie. Duża część mojej rodziny mieszka w Polsce. Z trybun mecz oglądał mój wujek, który mieszka w Gliwicach, i tata, a także kilku kuzynów i przyjaciół z Polski. To przez respekt dla nich podjąłem decyzję, że nie będę się cieszył z bramek. Po meczu podszedłem zresztą do trybuny, na której siedzieli, by im podziękować za obecność podczas spotkania. Gdy wyszedłem z szatni, to od razu do nich zadzwoniłem, bo byli już w drodze do domu.

Co Pan usłyszał od rodziny?
Wszyscy gratulowali, chociaż dopingowali reprezentację Polski.

Czy podopieczni Leo Beenhakkera zaskoczyli Pana swoją grą? Był to trudniejszy mecz niż ten z mundialu w 2006 r.?
Przyznam szczerze, że spodziewałem się, że Polacy zagrają lepiej. Odniosłem wrażenie, że tamten zespół sprzed dwóch lat był lepiej zorganizowany taktycznie. Na mundialu bardzo trudno było nam przedrzeć się przez polską defensywę, strzeliliśmy gola w ostatnich sekundach. Wcześniej bardzo się męczyliśmy. W niedzielę poszło nam znacznie łatwiej.

Pana kolega z drużyny Torsten Frings powiedział, że w tym turnieju nie będzie zespołu, który zagra z Niemcami gorzej od Polaków. Zgadza się Pan?
Nie wiem, bo mimo wszystko był to ciężki mecz. Największym błędem Polaków było to, że zbyt długo rozpamiętywali okazję, po której zdobyliśmy pierwszą bramkę. Był spalony, czy go nie było? - kiedy gwizdnął już sędzia, to nie ma co dłużej na ten temat dyskutować. Obawialiśmy się, że zechcecie rzucić się do odrabiania strat, a wy ciągle myśleliście o tym, co się zdarzyło.

Selekcjoner Leo Beenhakker stwierdził z kolei, że Niemcy zagrali najlepszy mecz, odkąd reprezentację prowadzi Joachim Löw.
Zagraliśmy dobrze, bo zrealizowaliśmy wszystkie założenia taktyczne trenera. Jednak nie sądzę, że pokazaliśmy szczyt możliwości. W czwartek czeka nas kolejny mecz ze znacznie trudniejszym rywalem. Jeśli myślimy o wygranej w turnieju, musimy poprawić wiele elementów. Przed nami daleka droga.

A jak ocenia Pan szanse Polaków? Ile możemy zwojować?

Byłoby świetnie, gdyby Polska i Niemcy awansowały do ćwierćfinału. Nie jest to niemożliwe. W każdym razie trzymam kciuki. Być może wygrywając w czwartek z Chorwatami, będziemy mogli pomóc zespołowi Leo Beenhakkera.

Jednogłośnie został Pan wybrany najlepszym piłkarzem spotkania. To na pewno dodatkowy powód do dumy.
Tak, ale dla mnie indywidualne nagrody nie mają większego znaczenia. Liczy się przede wszystkim dobro drużyny.
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama