W liczącej ponad 11 mln mieszkańców Grecji ponad milion osób pracuje w firmach państwowych (© fot. Thanassis Stavrakis/AP)
Carl Mortished ''The Times''
2010-04-29 21:46:20, aktualizacja: 2010-04-29 22:33:37
Podczas gdy specjaliści największych unijnych gospodarek głowią się, jak wyciągnąć Grecję z finansowego dołka, namawiając Ateny do większych cięć budżetowych i podwyżek podatku VAT, greccy związkowcy nawet nie chcą słyszeć o tych pomysłach. Zapowiadają, że 5 maja przeprowadzą strajk generalny, który sparaliżuje cały kraj.
W czwartek przebywający z wizytą w Chinach prezydent Francji Nicolas Sarkozy zapewnił, że popiera pomysł Niemiec w sprawie uzdrowienia sytuacji w Grecji.
Berlin popiera pomysł, aby wspomóc Ateny zastrzykiem finansowym, który zapobiegłby przeniesieniu się podobnej sytuacji na inne, słabsze gospodarki Eurolandu. Problem jest coraz bardziej poważny, słabnąca Grecja stała się bowiem celem ataku spekulacyjnego, który zagraża stabilności w całej Europie.
- Udzielenie zadłużonej Grecji wsparcia finansowego jest najlepszą drogą, by uchronić inne państwa UE przed negatywnymi skutkami kryzysu - powiedział w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Bild" prezes banku centralnego Niemiec Bundesbanku Axel Weber.
Na europejskie rynki finansowe padł strach przed zarazą. Agencja ratingowa Standard & Poor obcięła ocenę wiarygodności kredytowej hiszpańskich obligacji państwowych. Wcześniej ta sama agencja obniżyła rating Portugalii, a greckie papiery skarbowe zaliczyła do kategorii śmieciowych. Wszystkie te sygnały sprawiły, że kurs euro wobec dolara drastycznie spadł.
Ryzyko zarażenia się słabych gospodarek Eurolandu greckim wirusem finansowym zwiększyło presję na uczestników zwołanego w nadzwyczajnym trybie spotkania w Berlinie, na którym szefowie Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego rozważali potrojenie rozmiarów pakietu pomocowego dla Grecji.
Po środowym spotkaniu z szefem MFW Dominique Strauss-Kahnem prezes EBC Jean-Claude Trichet ogłosił, że Grecja będzie potrzebowała 120 mld euro w ciągu trzech lat, czyli prawie trzy razy więcej, niż miał wynosić fundusz ratunkowy uzgodniony przez państwa strefy euro i MFW (kraje członkowskie miały wyłożyć 30 mld, a MFW 15 mld).
Według Strauss-Kahna Niemcy nie mają czasu na dyskusje o pomocy dla Grecji, ponieważ zagrożenie dotyczy nie tylko gospodarki tego kraju. - Ponieważ Grecja należy do Eurolandu, na szali leży zaufanie do całej strefy wspólnej waluty. Każdy bowiem dzień zwłoki oznacza pogarszanie się sytuacji, co może mieć dalekosiężne konsekwencje - mówił.
Apelom prezesa MFW o pilne podjęcie działań wtórował szef Organizacji Współpracy i Rozwoju Ekonomicznego Angel Gurria, który porównał ryzyko zagrażające innym krajom strefy euro do wirusa. - To jest jak ebola. Stwarza niebezpieczeństwo dla stabilności systemu finansowego. Uczestnicy rynku obligacji reagują na pogłoski, że Grecja może odroczyć wypłatę odsetek lub poprosić posiadaczy swoich papierów o częściowe ich umorzenie - o takim scenariuszu mówią politycy niemieccy.
Rząd irlandzki odżegnał się od słów swojego ministra spraw zagranicznych Michaela Martina, który poparł koncepcję restrukturyzacji greckiego długu. Martin powiedział, że restrukturyzacja jest ''uprawnioną inicjatywą, którą z czasem być może będą musieli wdrożyć''.
Opozycja wobec pakietu ratunkowego w Niemczech powoduje, że przywódcy krajów strefy euro nie mogą mówić jednym głosem. Niemcy obawiają się, że pieniądze pożyczone Grecji zostaną zmarnowane, i nie mają ochoty finansować lepszych od niemieckich przywilejów emerytalnych Greków. Kanclerz Angela Merkel raz po raz powtarza, że Grecy muszą dokonać większych cięć budżetowych.
W środę Merkel wyraziła zniecierpliwienie, że rozmowy między Grecją a MFW postępują za wolno. Fundusz nakłania rząd Geórgiosa Papandréou, aby zobowiązał się do długookresowej redukcji wydatków publicznych. Chociaż liczba ludności Grecji wynosi zaledwie 11 mln, w tamtejszym sektorze publicznym pracuje ponad milion osób. Greccy urzędnicy państwowi wcześnie przechodzą na emeryturę, która wynosi 80 proc. pensji.
Tłum. TB