Menu Region

Platforma rezygnuje z 1 proc. podatku na partie polityczne

Platforma rezygnuje z 1 proc. podatku na partie polityczne

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Katarzyna Borowska

2Komentarze Prześlij Drukuj
Politycy PO zamierzają zabrać partiom budżetowe pieniądze. Jednak, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie chcą ich obdarować 1 proc. podatku.
Podatku, który mógłby wpłacać na wybraną partię każdy obywatel.

Dziś Sejm ma zająć się projektem ustawy w tej sprawie. Jak dowiedziała się "Polska", tuż przed debatą Platforma złoży autopoprawkę, w której wycofa się z pomysłu przekazywania dla partii 1 proc.
Nasze informacje potwierdza Waldy Dzikowski, wiceszef klubu PO. - Partie mają być finansowane tylko ze składek i darowizn osób fizycznych - mówi Dzikowski.

PO przygotowała autopoprawkę, ponieważ chce, żeby jej projekt był mniej kontrowersyjny. Pomysł przekazywania 1 proc. nie podobał się między innymi koalicjantowi Platformy - Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. 107 mln zł wydajemy co roku z budżetu państwa na finansowanie partii

- Moglibyśmy rozmawiać np. o tym, żeby wszyscy, także ci, którzy płacą podatki rolne i gruntowe, przekazywali wybranej partii np. 10 zł. Ale w przypadku 1 proc. czasem wystarczy, że 4-5 milionerów przekaże 1 proc. podatku i partia ma utrzymanie. A jeśli ktoś przekazuje fundusze, to zawsze wystawi rachunek - przekonuje Stanisław Żelichowski, szef klubu ludowców.

I dodaje, że PSL nie poprze projektu PO, nawet jeśli wpłynie zapowiadana autopoprawka. - Nasza demokracja jest za młoda, żeby partie polityczne finansowane były z prywatnych pieniędzy - tłumaczy Żelichowski.

Suchej nitki na pomyśle PO nie pozostawia opozycja. -Ten projekt idzie w kierunku oligarchizacji życia publicznego przykładem czego jest sytuacja w Sopocie -mówi Przemysław Gosiewski, szef klubu Prawa i Sprawiedliwości. - Jego wprowadzenie mogłoby doprowadzić do tego, że biznesmeni decydowaliby o działalności partii politycznych.

Ich wpłaty byłyby podziękowaniem za korzystne decyzje władz. Inne, poza PO, partie polityczne byłyby marginalizowane - mówi Gosiewski. Jego zdaniem autopoprawka niewiele zmienia - partie nadal byłyby finansowane z prywatnych pieniędzy.

Obawy Gosiewskiego podziela lewica. - Gdyby ten projekt wszedł w życie, PO szybko stałaby się najbogatszą partią, na każdym rogu mielibyśmy billboardy Donalda Tuska - drwi Tomasz Kalita, rzecznik prasowy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. - Pomysł, żeby rządził ten, kto ma najwięcej pieniędzy, jest rodem z Trzeciego Świata - oburza się.

Projekt Platformy nie ma więc najmniejszych szans na wejście w życie. Czemu więc PO chce za wszelką cenę, żeby zajął się nim Sejm?

Działacze PO w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że chodzi o działanie propagandowe. Platforma przed wyborami bardzo głośno obiecywała, że zniesie finansowanie ugrupowań politycznych z budżetu państwa. Teraz musi przedstawić jakiś projekt, bo nie chce w kolejnej kampanii spotkać się z zarzutem, że nie dotrzymała słowa.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

ZAKUTE ŁBY PO

+3 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

MIETEK (gość)  •

A GDZIE SAWICKA KRAUZE KORNATOWSKI KORPORATOR ĆWIAK PAMIĘTAMY

odpowiedzi (0)

skomentuj