Menu Region

Wiedeński Ring należy do kibiców-optymistów

Wiedeński Ring należy do kibiców-optymistów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk; Wiedeń

Prześlij Drukuj
Przez cały czas trwania piłkarskich mistrzostw Wiedeń miał zamienić się w stolicę europejskiego futbolu. Na razie, mimo że Euro 2008 trwa w najlepsze, w mieście nie widać futbolowej gorączki.
W większości dzielnic trudno znaleźć jakiekolwiek, choćby najdrobniejsze, oznaki tego, że w stolicy Austrii trwa wielkie piłkarskie święto. Wiedeń nie przypomina Chorzowa ani Zakopanego, gdzie, podczas najważniejszych imprez, umalowanych i śpiewających kibiców można spotkać na każdym kroku.

Wyjątek stanowi Ring - najpiękniejsza część stolicy Austrii, która w dniach mistrzostw jest opanowana przez fanów z całej Europy.
To właśnie w tym miejscu, mogącym pomieścić 70 tys. osób, organizatorzy postanowili stworzyć wielką fan zone (strefę dla fanów). Gromadzą się tu ci, którzy nie mieli szczęścia w losowaniu biletów na mecze.

Na dziesięciu ogromnych telebimach można oglądać nie tylko spotkania Euro 2008, lecz również podziwiać zabytki austriackiej architektury: parlament, operę czy zamek Habsburgów, które otaczają wiedeńską fan zone. Przy wejściach kibice są drobiazgowo sprawdzani. Zakazano wnoszenia nie tylko broni czy ostrych narzędzi, co oczywiste, ale nawet flag, napojów czy megafonów - przedmiotów, które mogłyby utrudnić oglądanie innym.

Kibice bawią się tu znakomicie. W wiedeńskiej fan zone, największej spośród wszystkich zorganizowanych w miastach gospodarzy Euro, mogą spędzić cały dzień. W wielkim sklepie, jedynym oficjalnym sprzedającym pamiątki z logo Euro 2008, można kupić niemal wszystko - od breloczków i pojemników na jajka po koszulki, piłki, a nawet pontony.

A wokół dziesiątki knajpek i barów. Jedna uwaga - trzeba przygotować się na spory wydatek, bo ceny do najniższych nie należą. Porcja popcornu kosztuje 3 euro. Najmniejszy hamburger - 4,5 euro.

Mimo że Ring opanowali kibice każdej reprezentacji uczestniczącej w Euro, nie widać agresji czy wzajemnej niechęci. - Możemy sobie zrobić z wami fotkę? - zapytał po angielsku dwie dziewczyny z Polski jeden z kibiców z Chorwacji. Fanów w biało-czerwonych barwach można tu spotkać na każdym kroku. - Hola, hola! - odpowiedział z uśmiechem mąż jednej z nich.

I po chwili wszyscy poszli razem na piwo, a w drodze rozmawiali o końcowej klasyfikacji w grupie B. Nietrudno się domyślić, że ich zdaniem do ćwierćfinału awansują Polska i Chorwacja. Optymiści.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.