Menu Region

Domachowska jedzie na igrzyska w kiepskiej formie

Domachowska jedzie na igrzyska w kiepskiej formie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz

Prześlij Drukuj
Im mniej czasu pozostaje do rozpoczęcia igrzysk olimpijskich w Pekinie, tym słabiej prezentuje się Marta Domachowska.
Przez ostatni miesiąc polska tenisistka nr 2 rozegrała w zasadzie tylko jeden naprawdę dobry mecz - w pierwszej rundzie Wimbledonu, kiedy pokonała amerykańską weterankę Jill Craybas (6:1, 3:6, 6:4).

Wcześniej była porażka w kwalifikacjach turnieju w s'Hertogenbosch ze 125. w światowym rankingu Niemką Angelique Kerber. Zaraz po Wimbledonie kolejna - w pierwszej rundzie eliminacji w Stanford z Portugalką Michelle Larcher de Brito (226. WTA). A ściślej pogrom, bo mecz Domachowskiej z 15-letnią rywalką zakończył się wynikiem 0:6, 1:6. Skąd ta słaba forma?

- Trudno mi postawić konkretną diagnozę, bo ostatnio kontaktuję się z Martą tylko za pośrednictwem telefonu i internetu - rozkłada ręce trener Polki Paweł Ostrowski.

Wszystko z powodu oszczędności, na jakie zdecydowała się rodzina Domachowskich. W ich efekcie tenisistka od zakończenia majowego Roland Garros jeździ na turnieje bez swojego trenera. W USA, gdzie obecnie przebywa, towarzyszy jej mama.

Ich planów nie zmieniła nawet decyzja Polskiego Związku Tenisowego, który przyznał Marcie 20 tys. zł na przygotowania do Pekinu.

- Może je wydawać na co chce. Dlatego trochę się zdziwiłem, że nie chciała skorzystać z pomocy Ostrowskiego nawet podczas Wimbledonu - przyznaje dyrektor sportowy PZT Wojciech Andrzejewski.

Efekty widać gołym okiem. Innym powodem słabszej gry Domachowskiej jest brak motywacji. W tenisowym światku mówi się, że po prostu trochę osiadła na laurach po wywalczeniu kwalifikacji do Pekinu i podpisaniu kontraktu sponsorskiego z firmą Suzuki. Przyznaje to nawet jej opiekun.
- Cóż jednak mogę zrobić? Nie mogę kontrolować jej na odległość - mówi Ostrowski, którego zabraknie u boku Domachowskiej również w Pekinie.

I co ciekawe, tym razem nie jest to decyzja Marty, tylko Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który zdecydował, że akredytacje (bez nich nie można wejść na obiekty olimpijskie) dostanie tylko dwóch tenisowych trenerów. Są nimi Robert Radwański, ojciec Agnieszki (najlepszej polskiej tenisistki) i Nick Brown - nieformalny kapitan naszej reprezentacji daviscupowej, który zajmie się deblem Mariusz Fyrstenberg - Marcin Matkowski.

Domachowska będzie sama. Podobnie jak deblistki Klaudia Jans i Alicja Rosolska. Sytuacja jest tym dziwniejsza, że trenerem tej drugiej był przez ostatnie trzy i pół roku... Paweł Ostrowski.
- Tuż przed Wimbledonem podjęliśmy decyzję o rozstaniu, Ala powiedziała mi jednak, że chce, abym pomógł jej w Pekinie jeszcze ten jeden raz. Marta też chciała, żebym jechał - mówi opiekun Domachowskiej.

Warto przypomnieć w tym miejscu, że to właśnie on (razem ze specjalistą od przygotowania fizycznego Mariuszem Dermontem) uratował karierę byłej nr 1 polskiego tenisa. Przed rokiem, gdy zaczynali współpracę, ta właśnie wypadała z drugiej setki rankingu WTA i była bardzo bliska decyzji o rzuceniu rakiety w kąt. Dziś jest 58.

- Przyznam, że jestem trochę rozgoryczony. Doprowadziłem do igrzysk dwie zawodniczki, a teraz, w decydującym momencie, okazuje się, że nie jestem potrzebny - mówi Ostrowski.

- Decyzja w sprawie Radwańskiego i Browna została podjęta już dawno. Kandydatura pierwszego jest chyba oczywista. Drugi leci na prośbę Fyrstenberga i Matkowskiego, na których w Pekinie bardzo liczymy - tłumaczy Andrzejewski. - Gdyby to ode mnie zależało, to Ostrowski również pojechałby na igrzyska, zwróciliśmy się nawet w jego sprawie z prośbą do PKOl. Usłyszeliśmy jednak, że nie ma możliwości, by przyznać tenisowi dodatkową akredytację - dodaje.

Do Pekinu wybiera się natomiast... prezes PZT Waldemar Dubaniowski. Pod nieobecność Ostrowskiego Martą i deblistkami zajmować się będzie Robert Radwański.

W poniedziałek Domachowska zmierzyła się w I rundzie turnieju w Los Angeles z grającą z dziką kartą Amerykanką Coco Vandeweghe (mecz zakończył się po zamknięciu wydania).

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się