Menu Region

Kościół uczy się na błędach i przestał pobłażać pedofilom

Kościół uczy się na błędach i przestał pobłażać pedofilom

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marek Zając, publicysta "Polski"

1Komentarz Prześlij Drukuj
Skandale pedofilskie wśród księży i świeckich współpracowników Kościoła przyniosły niewyobrażalne cierpienia dzieciom i ich bliskim - o tym trzeba powiedzieć i napisać zawsze na miejscu pierwszym.
Dopiero potem przystoi dodać: "...i przyniosły niepowetowane straty Kościołowi".

Jak wielka wydarzyła się tragedia, jak straszny szerzył się grzech, wielu zrozumiało w Kościele dramatycznie za późno. Jak memento zabrzmiały słowa amerykańskich biskupów, którzy po fali seksualnych afer we wprowadzeniu do Karty ochrony dzieci i młodzieży zestawili dwie wypowiedzi Jezusa z Ewangelii św. Mateusza: "Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie" i "Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza". Od siebie biskupi dodali: "Dziś słuchamy tych słów Pana jak proroctwa".

Bo hierarchów, którzy latami tuszowali skandale pedofilskie, nie można usprawiedliwić ani wytłumaczyć wiarą w fałszywie rozumiany autorytet Kościoła, zwykłą nieporadnością czy brakiem wypracowanych procedur. To była po prostu zdrada Ewangelii.

Tak rzecz widzi Benedykt XVI, który podczas zakończonych w niedzielę Światowych Dni Młodzieży w Sydney jednoznacznie stwierdził, że księża dopuszczający się czynów pedofilskich powinni stanąć przed sądem. To nowy, jeszcze ostrzejszy ton w papieskich wypowiedziach.

Nie jest jednak prawdą, że przez ostatnie lata Kościół biernie się tylko przyglądał, jak media nagłaśniają skandale seksualne z udziałem duchownych. Ogromne znaczenie miała np. decyzja, która zapadła jeszcze za poprzedniego pontyfikatu, aby diecezje obowiązkowo zgłaszały wszystkie przypadki molestowania nieletnich do Kongregacji Nauki Wiary w Watykanie.

Dzięki temu dopuszczający się przestępstw księża nie mogą już liczyć na taryfę ulgową ze strony dobrze sobie znanych przełożonych.

Znamienne zresztą, że Jana Paweł II powierzył tak odpowiedzialne zadanie Kongregacji, którą kierował człowiek jego najwyższego zaufania, czyli kard. Joseph Ratzinger.

Najlepszym dowodem na to, jak wiele zmieniło się w Kościele na lepsze, jest sprawa ujawniona przez "Polskę" w kwietniu tego roku. Chodziło o przypadek księdza, u którego policja znalazła fotografie nagich chłopców. Duchowny przyznał się do wykonania zdjęć.

Z prawnego punktu widzenia nie miał się jednak czego obawiać, bo doszło do przedawnienia. Sprawę postanowiliśmy opisać w przekonaniu, że w takich sytuacjach martwa litera prawa nie powinna być dla Kościoła rozstrzygająca.

Nie minął dzień od publikacji, a ordynariusz koszalińsko-kołobrzeski Edward Dajczak zawiesił podwładnego i do wyjaśnienia wątpliwości odsunął księdza od obowiązków duszpasterskich. Biskup nie dzielił włosa na czworo, nie grzmiał o ataku antyklerykalnych mediów. Wolał działać i dmuchać na zimne.

To dobrze, że Kościół potrafi uczyć się na błędach. Ale powtórzmy: o satysfakcji nie powinno być mowy, bo cierpieniu dzieci nic już zadośćuczynić nie może.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Kiedy prokuratura zajmie się sprawą pedofila Juliusza Peatza?

+12 / -13

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marcin Kasztelan (gość)  •

O molestowaniu napisał wairygodny dziennikarz, z długim stażem i reputacją czyli Jerzy Morwski. Potem sam Watykan odsunął go z funkcji arcybiskupa. A prokuratura od kilku lat trzyma głowę w piasku. Boi się? Czy księża katoliccy mają jakąś uprzywilejowaną pozycje wobec prawa? Panie Marku odezwie sie Pan kiedyś w tej sprawie? Czy boi się Pan, że Pana krótka kariera może być złamana przez "czynniki wyższe"

odpowiedzi (0)

skomentuj