Menu Region

Geremek był moim przyjacielem

Geremek był moim przyjacielem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Prof. Gesine Schwan

Prześlij Drukuj
Z prof. Gesine Schwan, kandydatką na prezydenta Niemiec, rozmawia Magdalena Dercz.
Jak to naprawdę jest z polsko-niemieckimi antypatiami? Choć politycy deklarują przyjaźń, to bulwarówki po obu stronach granicy obrzucają się błotem. Wystarczy byle pretekst...
Czyli znów złodzieje samochodów? Pamiętam, że w dniu meczu Polska - Niemcy byłam akurat w Bielefeld na polsko-niemieckim spotkaniu i ten temat też był tam poruszany. Jeden z prowadzących dyskusję powiedział, że takie

zdjęcia jak te w "Bildzie" czy "Fakcie" od lat publikują też Anglicy.
Dotyczą oczywiście stereotypów i antypatii niemiecko-angielskich. Moim zdaniem do takich publikacji w ogóle nie powinniśmy przywiązywać wagi.

Czyli między naszymi krajami nie ma nieporozumień?
Przeglądałam ostatnio wyniki badań opinii. I jeśli chodzi o to, jak Niemcy postrzegają Polaków, jestem pełna optymizmu - Niemcy w większości deklarują pozytywne nastawienie wobec swoich sąsiadów zza Odry. A im młodsi, tym to nastawienie jest lepsze. To dobry znak na przyszłość. Co do samych Polaków, to widzę, że Polacy już od dawna są pozytywnie nastawieni do Niemców, zawsze byli zresztą bardziej otwarci, co jest zrozumiałe, bo ofiary mają w tym względzie łatwiej niż ci, którzy krzywdy wyrządzili.

Ale nasze stosunki ciągle nie są normalne.
Oczywiście, są one specyficzne i trudno porównywać je do np. kontaktów Niemiec i Francji. Dystans jest zrozumiały, bo Polacy znacznie bardziej cierpieli. Ale to, jak dziś porozumiewają się np. moi polscy i niemieccy studenci na Uniwersytecie Viadrina (gdy zajmę się tylko polityką, będzie mi ich brakować), napawa mnie optymizmem. Europa sama rozpędzać się nie będzie, musimy ją napędzać i walczyć z uprzedzeniami, wszelkimi, także włoskimi, angielskimi itp.

Wstąpiła Pani do SPD głównie dlatego, że kwestia polsko-niemieckiego pojednania w stylu Willy'ego Brandta była dla Pani ważna...
Uznanie granicy na Odrze i Nysie to była jedyna sprawa, dla której
zdecydowałam się nosić polityczną plakietkę, demonstrując
swój stosunek do sprawy.

Polsko-niemieckie relacje od początku lat 60. były dla mnie tematem numer jeden. Zawsze popierałam politykę Willy'ego Brandta - odprężenia i ostatecznego uznania granic.

Sympatia dla Polski wynika też z Pani korzeni?
Tak. Moja mama pochodzi z tere-nów, które po I wojnie światowej były polskie. Jej rodzina była rozsypana po Polsce. W Lublińcu, z którego pochodziła, miała mnóstwo przyjaciół. Nie mogło być więc inaczej - w domu zawsze przedstawiano mi Polaków w jak najlepszym świetle.

Za rok chce Pani zostać prezydentem Niemiec. Zdaniem kanclerz Angeli Merkel Pani kandydatura może sparaliżować prace koalicji CDU/CSU i SPD. Zrezygnuje więc Pani ze starań o prezydenturę?
Kwestia obciążenia jest już nieaktualna. Koalicja, jak widać, funkcjonuje dalej. Myślę, że rozsądna chadecja lepiej poradzi sobie z pewną siebie socjaldemokracją. Moja kandydatura nie ma tu znaczenia. I nie wpłynie ona na szanse SPD w wyborach parlamentarnych 2009 roku. Dyskutowaliśmy o tym w SPD. Oczywiście, że istnieje pewne ryzyko. Jednak to, czy wygram, zależy od tego, czy uda mi się poprowadzić ożywioną demokratyczną debatę na odpowiednim poziomie.

Z jednej strony powtarza Pani, że historia nie powinna stać się instrumentem w rękach polityków. Z drugiej, popiera Pani pomysł muzeum Widoczny Znak autorstwa Eriki Steinbach. Nie ma w tym sprzeczności?
Nie. Autorami pomysłu Widoczny Znak są partie koalicyjne SPD
i CDU/CSU. Jestem przekonana, że obydwie partie chcą uprawiać politykę pojednania wobec Polski. Mogę natomiast zrozumieć polskich historyków, którzy nie chcą udzielać się w pracach nad tym projektem ze względu na interpre-tację całego kontekstu przez polską opinię publiczną. Ale sądzę, że jeśli polski i niemiecki rząd zostaną przy tym, co do tej pory postanowiono, to uda się ten trudny temat zamknąć. I wtedy będziemy mogli przystąpić do nowych projektów - w Gdańsku, w Berlinie.

Jakich na przykład?
Bardzo podoba mi się pomysł "polsko-niemieckich miejsc wspomnień".
Dlaczego? Bo postrzeganie historii to kwestia własnej perspektywy.
Nie ma jednego homogenicznego patrzenia na historię - mężczyźni i kobiety, różne grupy kulturowe czy religijne mają różne wspomnienia. I paradoksalnie - im bardziej różnią się, tym większa jest szansa na pojednanie.

Wspomniała Pani o Gdańsku. Popiera Pani pomysł Donalda Tuska, by wybudować właśnie tam muzeum II wojny światowej?
To ważna propozycja, choć jeszcze nie do końca przygotowana. Wiem jednak, że polscy i niemieccy historycy pracują nad tym, by pomysł nabrał konkretnych kształtów i mógł być zrealizowany.

Tematem drażliwym jest też nieprzerwanie budowa Gazociągu Północnego. Polacy mogą czuć się rozczarowani, że jednoznacznie nie skrytykowała Pani pomysłu niemiecko-rosyjskiej rury.
Ale ja nie jestem rzecznikiem rządu ani nie ustalam polityki zagranicz-nej rządu federalnego! Osobiście dowiadywałam się, na ile przy opra-cowaniu tej polityki polska strona była informowana. Interesowało mnie, jakie są pozytywne aspekty tej inwestycji dla Polski. Ostatnio nawet rozmawiałam z firmami, które będą ten gazociąg budować.

Lista ewentualnych korzyści nie jest zbyt długa...
Mój wniosek z tych rozmów był taki: musimy podejmować decyzje z większą rozwagą, uwzględniając różne kwestie, jak choćby ochrona środowiska. Polsko-szwedzka skarga złożona w Parlamencie Europejskim najpewniej każe zweryfikować plany budowy. Niektóre firmy będą zaskoczone, ale na tym właśnie polega demo-kracja. To system, w którym lekcje pokory odbierają co jakiś czas zarówno Polacy, jak i Niemcy.


* Prof. Gesine Schwan, niemiecka politolog i polityk Socjaldemokratycznej Partii Niemiec; wykładała na uniwersytetach w Waszyngtonie, Nowym Jorku i Cambridge, doktorat pisała u prof. Leszka Kołakowskiego; rektor Europejskiego Uniwersytetu Viadrina we Frankfurcie nad Odrą w latach 1999-2008; od 2005 r. pełni funkcję koordynatora rządu RFN ds. współpracy z Polską

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się