Menu Region

W Pekinie wygra ten, kto utrzyma nerwy na wodzy

W Pekinie wygra ten, kto utrzyma nerwy na wodzy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Oskar Berezowski, Sierra Nevada

Prześlij Drukuj
Rozmowa z Otylią Jędrzejczak, mistrzynią olimpijską na 200 m st. motylkowym. - Czasem trenowałam tak ciężko, że nie mogłam spać ze zmęczenia - zdradza "Polsce" pływaczka.
Śni się Pani czasem, że stoi Pani na słupku basenu olimpijskiego w Pekinie i czeka na sygnał startowy?
Jeszcze nie. I mam nadzieję, że mi się to nie będzie śniło. Chciałabym spokojnie spędzić noc przed startem, a sen to jeden z najważniejszych elementów przygotowania do wyścigu.

Tu, w Sierra Nevada, sypia Pani dobrze? Nerwy nie wkradają się pod poduszkę?
Jeśli sypiam źle, to z innego powodu.
Zdarzało mi się nie zmrużyć oka z powodu zmęczenia. Treningi były tak ciężkie, że organizm walczył z wyczerpaniem całą noc. Pamiętam też jedną, gdy strasznie wiało. Z okien naszego ośrodka roztacza się piękny widok na panoramę gór. Trochę tak, jakby hotel miał ponad 2000 m wysokości, ale gdy wieje, mam wrażenie, że wyrwie szyby. Wtedy się boję.

Mogę spytać, ile Pani sypia godzin dziennie?
Od dziewięciu do dziesięciu. Powoli zaczynam już takie nocne przygotowania do igrzysk. Mało kto wie, ale muszę zachowywać także reżim pór, o których chodzę do łóżka. Mój organizm najlepiej się regeneruje między godzinami 22. a 24. Do igrzysk będę musiała więc przestawić się na wcześniejsze zasypianie. To niby drobiazg, ale trzeba się uczyć i takich rzeczy.

Sierra Nevada to chyba miejsce, które sprzyja wyciszeniu?
Oj, tak! Nawet za bardzo. Czasem żartuję, że to duży zakład karny. Przez pierwszy tydzień jest jeszcze przyjemnie, w drugim zaczyna doskwierać samotność, w trzecim jest już naprawdę źle.

Ale Pani lubi się czasem odciąć od świata, zamknąć we własnym świecie, w książkach, muzyce, filmach. W górach można chyba nabrać dystansu do tego całego olimpijskiego zgiełku.
Gdy siadam przed oknem i widzę potęgę przyrody, to moje problemy momentami zdają się nierealne. To wrażenie wzmacnia na przykład mgła, która rano przykrywa Granadę leżącą u podnóża gór, albo wieczór, gdy słońce zachodzi za ogromnymi górami. Wystarczy jednak tylko odwrócić wzrok, spojrzeć na pokój z torbami wypełnionymi sprzętami na trening i wracam do rzeczywistości. Sierra Nevada jest piękna, ale to także miejsce cholernie ciężkiej pracy.

Na zgrupowania i zawody zabiera Pani kilogramy książek. Co ostatnio znalazło się w torbie Otylii?

"Trzepot skrzydeł" Katarzyny Grocholi, "PS, I love you" Cecelii Arhen. Duże wrażenie zrobiła na mnie "Droga miłującego pokój wojownika", to historia oparta na życiu Dana Millmana, mistrza świata w gimnastyce akrobatycznej. Dla mnie to taka trochę podróż w świat ciała i ducha.

Trudno mi jednak uciec od bardzo przyziemnego pytania: jak będzie w Pekinie?
(śmiech) No wiedziałam, że prędzej czy później ono padnie. Nie wiem, jak będzie.

Gdy porównuje Pani analogiczny okres sprzed czterech lat, to jest dobrze?
Zawsze jest trochę inaczej. Fizycznie czuję się dobrze, wykonuję zaplanowaną pracę, ale na formę wpływa masa czynników. Na przykład do Aten nie przygotowywałam się w wysokich górach, tylko na nizinie. Choćby dlatego nie można przykładać tej samej miary do okresu sprzed czterech lat.

Te wysokogórskie zgrupowania były ważne? W ciągu roku była Pani tu już trzy razy.
Dla mnie to nowy bodziec. Wierzę, że da efekt. Już czuję, że wytrzymałościowo zrobiłam postęp. Na każdym z tych zgrupowań pracujemy ponadto nad czymś trochę innym. Teraz sporo ćwiczymy szybkość. Jest ciężko, a efekt zobaczę najwcześniej za trzy tygodnie. W zeszłym roku po zgrupowaniu w Sierra Nevada osiągałam wyniki bliskie rekordów życiowych.

Jest jakiś element, który szczególnie Pani ostatnio poprawiła?
Jestem już na tym poziomie, że nie robię jakichś kolosalnych skoków. To raczej ciągłe szlifowanie techniki. Starty już mam całkiem niezłe. Cały czas poprawiam nawroty, choć w wysokich górach jest to szczególnie bolesne. Gdy w powietrzu jest mało tlenu, przepłyniecie 15-20 metrów pod wodą to uczucie paskudne. Czuję, jak mi rozrywa klatkę piersiową. Z drugiej strony, na nizinie będzie mi lżej, więc trzeba teraz trochę pocierpieć.

Jakie miejsce będzie Panią satysfakcjonowało w Pekinie?
To nie chodzi o miejsce, ale o satysfakcję z samego pływania. Jeśli wyjdę z wody i będę czuła, że zrobiłam wszystko, co mogłam, że w wodzie poruszałam się perfekcyjnie, miałam świetną reakcję na słupku, to będę zadowolona.

Nawet jeśli na podium stanie kto inny?

Nawet wtedy.

Nie wierzę.
Strata złotego medalu zaboli, ale przecież nie strzelę sobie w głowę.

Nie ma Pani takiej potrzeby, by być najlepszą?
Mam. Chcę wygrywać, być najszybsza. Jeśli jednak zrobię wszystko, na co mnie w danym dniu stać, pobiję rekord życiowy, a mimo wszystko jakaś dziewczyna obok będzie w jeszcze lepszej formie i poprawi się o, na przykład, sekundę, to jaki ja mam na to wpływ? Żaden. Dlatego ważne jest to, żeby się koncentrować na sobie i nie obciążać głowy tym, co robią inni.

Jak sobie Pani radzi z presją? Przed Pekinem jest chyba największa w dotychczasowej karierze?
Nie jest największa. Przed Atenami też była ogromna. Podobnie wielkie oczekiwania były przed mistrzostwami świata w Melbourne. Mam nadzieję, że teraz nie będzie gorzej.

Co może zadecydować o medalu?
Największą sztuką będzie trzymanie nerwów na wodzy. Wierzę, że fizycznie zostanę świetnie przygotowana.

Myśli Pani czasem o kolejnych igrzyskach?
Kiedyś wydawało mi się, że Pekin będzie ostatnią olimpiadą. Teraz nie chcę składać takich deklaracji.

Gdyby teraz mogła się Pani teleportować do Polski, to jakie jest pierwsze miejsce, które by Pani odwiedziła?
Bliscy i kino!

W Sierra Nevada brakuje czegoś jeszcze?

Mógłby czasem być schabowy. Jak przyjadę do Warszawy, to pierwsze kroki skieruję do restauracji Pod Podłogą, którą założyła aktorka, pani Krysia Sienkiewicz. Marzę o takim domowym obiadku. Uwielbiam to miejsce. Zawsze tam wpadam, jak mam wolną chwilę i apetyt na coś dobrego. W ogóle jedzenie to dla mnie bardzo ważna część życia. Szkoda, że to w Sierra jest jakieś... nijakie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się