Waldemar Pawlak, nie informując w oświadczeniu majątkowym o zasiadaniu w radach nadzorczych, był nierzetelny - mówi Krzysztof Izdebski, prawnik Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, w rozmowie z Andrzejem Grzegrzółką.
Jak Pan ocenia tłumaczenia Waldemara Pawlaka, który -odpowiadając na zarzut niewpisania do oświadczenia majątkowego zasiadania w kilku radach nadzorczych - stwierdza, że nie pobierał za to wynagrodzenia? Dodał również, że wszystkie informacje są ujawnione w KRS oraz dostępne w internecie.
Zgodnie z prawem zasiadanie w radach nadzorczych spółek musi zostać opisane w oświadczeniu majątkowym, niezależnie od tego, czy wiązało się to z jakimkolwiek dochodem, czy nie.
Oświadczenie posiada odpowiednią rubrykę na takie informacje. Ideą oświadczeń nie jest rozlicznie wpływów, tylko zorientowanie się, jaki wpływ działalność pozapolityczna może mieć na np. projekty ustaw, aktów prawnych. Ustawa pozwala dowiedzieć się więcej o powiązaniach polityków, a nie tylko o wysokości ich przychodów. Należyte wypełnienie oświadczenia to obowiązek każdego urzędnika. Waldemar Pawlak zrobił to nierzetelnie.
Julia Pitera przygotowała nowelizację ustawy o składaniu oświadczeń majątkowych. Antykorupcyjna Koalicja Organizacji Pozarządowych wskazała kilka wad projektu.
Najbardziej kontrowersyjną kwestią nowych przepisów jest fakt, że przewidują one jawność oświadczeń, jednak dostęp do nich będzie odbywał się w trybie ustawy o danych osobowych. Przez to uzyskanie zaświadczenia pozwalającego na dostęp do oświadczeń będzie bardzo skomplikowane. Słowem: nowe przepisy są sprzeczne i są raczej krokiem wstecz. Wydaje się, że nowa ustawa idzie w kierunku ograniczenia dostępu do tej wiedzy zawartej w oświadczeniach. Dziennikarzom, a także obywatelom, którzy coraz częściej interesują się drugą stroną polityki, odbiera się możliwość sprawdzenia urzędników.
Projekt Pitery proponuje wprowadzenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej dla m.in. posłów, senatorów i radnych. Państwo krytykują takie rozwiązanie.
Idea ustawy - jeżeli zakażemy, to na pewno będzie uczciwiej i przejrzyściej - jest kompletnie nietrafiona. Z naszego punktu widzenia fundamentem przejrzystości jest wiedza, kto czym się zajmuje. Taki zakaz byłby też ograniczeniem wolności osobistej i swobody zatrudnienia. Jako koalicja domagamy się zwiększenia nacisku na jawność, a nie mnożenia restrykcji. Działalność gospodarcza nie może być traktowana jak przestępstwo. Takie podejście do prawa może stworzyć perspektywę raczej ukrywania informacji przez urzędników. Ten projekt jest, a przynajmniej próbuje być, skierowany przeciwko lobbingowi. Tymczasem reprezentowanie jakiś grup interesu nie jest niczym złym, tylko trzeba to robić w sposób przejrzysty. Najskuteczniejszym rozwiązaniem problemów styku biznesu i polityki nie jest mnożenie zakazów, tylko podawanie informacji do opinii publicznej.