Menu Region

Radosław Sikorski uspokaja zdziwionych Amerykanów

Radosław Sikorski uspokaja zdziwionych Amerykanów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Agata Kondzińska

3Komentarze Prześlij Drukuj
Kto odpowiada za przeciek z tajnej rozmowy w BBN? Biuro donosi do prokuratury o przestępstwie.
Jak ustaliła "Polska", wczoraj z resortu spraw zagranicznych wysłano specjalne pismo do Stanów Zjednoczonych. Minister Radosław Sikorski zapewnia w nim, że konflikt z prezydentem Lechem Kaczyńskim nie ma tak ostrej postaci, jak to opisują media.

List jest reakcją na ujawnienie przez "Dziennik" treści rozmowy ministra Sikorskiego z prezydentem Kaczyńskim. Politycy spotkali się 4 lipca w sali konferencyjnej Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Rozmowa była nagrywana. Spotkanie nastąpiło chwilę po tym, jak premier ogłosił, że Polska odrzuca ofertę USA w sprawie instalacji tarczy antyrakietowej na naszym terenie.

Kaczyński, zamiast rozmawiać, przesłuchiwał Sikorskiego: - Czy pan zna Rona Asmusa? - pytał.
- Nie widzę związku ze sprawą tarczy - odpowiedział Sikorski.
- Powtarzam pytanie: czy pan zna Rona Asmusa?
- Nie widzę związku.
- Zna pan?
- Zna go pani Fotyga, ja go też znam.
- Proszę zaprotokołować: "Potwierdził, że zna Rona Asmusa" - polecił wówczas prezydent.

Lech Kaczyński podejrzewał, że Sikorski dogadał się z Demokratami, by umowę o tarczy podpisać z nimi, a nie z administracją Busha.

Rozmowa między politykami była nerwowa.

- Pańskie ego jest rozdęte do monstrualnych rozmiarów - rzucił nawet w pewnym momencie prezydent.
- Jeśli pan będzie mnie nadal obrażał, wyjdę - miał wtedy odpowiedzieć Sikorski.
Zapis spotkania, którego fragmenty ujawniła gazeta, miał klauzulę "ściśle tajne". Dlatego BBN zawiadomiło prokuraturę o popełnieniu przestępstwa.

Winnego przecieku szukają też politycy. - Domyślam się, że dokumenty upublicznił Sikorski - sugerował Karol Karski z PiS.

- Trudno to sobie wyobrazić, muszą to być źródła z otoczenia prezydenta - domyślał się Stefan Niesiołowski z Platformy.

Sami zainteresowani nabrali wody w usta. Wczoraj milczeli: rząd, Pałac Prezydencki, BBN i MSZ.

Tymczasem wg TVN 24 na godzinę 16 w piątek planowano spotkanie Sikorskiego z Lechem Kaczyńskim. Z inicjatywą rozmowy miał wyjść MSZ - urzędnicy z resortu mieli dzwonić w tej sprawie do Pałacu Prezydenckiego. Jaka była odpowiedź prezydenta?

Nie wiadomo, ale do rozmowy Sikorskiego z Kaczyńskim i tak by nie doszło. Premier Donald Tusk nie pozwolił swojemu ministrowi iść do prezydenta.

***

Spec od mostów Ameryka - Europa

Ronald D. Asmus to ekspert od stosunków USA z Europą. Obecnie jest dyrektorem Centrum Transatlantyckiego przy Niemieckiej Fundacji Marshalla promującej związki Europy z Ameryką. Był też konsultantem politycznym Radia Wolna Europa, Rady Stosunków Międzynarodowych oraz instytutu RAND specjalizującego się w analizach dla Pentagonu. W latach 1997-2000, za prezydentury Billa Clintona, był zastępcą podsekretarza stanu ds. europejskich.

Przed zakończeniem przez Hillary Clinton starań o prezydencką nominację był jej doradcą ds. polityki zagranicznej. Ostatnio wypowiadał się o sporze rosyjsko-gruzińskim. Według niego USA i Unia powinny angażować się aktywnie w zażegnanie konfliktu. Polityką transatlantycką zajmuje się już 20 lat. Jest wielkim zwolennikiem poszerzania NATO i Unii Europejskiej. MR

***

Szef MSZ może zrezygnować
Bohdan Szklarski politolog, Collegium Civitas

Podczas tej dyskusji brakowało jeszcze lampy, która świeciłaby w twarz jednego z rozmówców. Pan prezydent doprowadził do sytuacji, w której osobiste animozje wzięły górę. W polityce zawsze może dojść do kompromisu, jednak stosunki na linii prezydent - minister spraw zagranicznych doszły już do granicy absurdu. Dziś zbyt wyraźny jest spór kompetencyjny dotyczący prowadzenia polityki zagranicznej. Myślę, że Radosław Sikorski nie będzie chciał się godzić na takie traktowanie i nie da się zepchnąć do roli chłopca do bicia. Głowy państwa nie da się tak łatwo zmienić, dlatego podejrzewam, że skończy się to rezygnacją ministra. Będzie ona uzasadniona "dobrem" kraju.


Nagrywanie - polska specyfika
Zbigniew Lewicki amerykanista, Uniwersytet Warszawski

Tak nie powinna wyglądać rozmowa prezydenta z ministrem spraw zagranicznych. To dwa organy konstytucyjne, których spotkanie nie może się toczyć w atmosferze podchodów i przesłuchań. Poza tym nie pomoże to w negocjacjach z Amerykanami w sprawie tarczy. Takie różnice między ważnymi organami pokazują słabość państwa, którą mogą wykorzystać przeciwko nam inne kraje - zarówno nasi przeciwnicy, jak i sprzymierzeńcy. Indywidualne uprzedzenia prezydenta do szefa MSZ przeważają w dyskusji politycznej, a to nie jest dobre dla Polski. Podczas rozmowy o istotnym znaczeniu dla kraju osobiste poglądy należy poświęcić na rzecz ważnych spraw państwowych.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

re przesłuchanie

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wróżka (gość)  •

JotKa powinnaś podpisać się Niesiołowski.
A poza tym to Sikorski prowokował i domagał się ujawnienia zapisów z rozmowy.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ciekawe

+3 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Magda z Krakowa (gość)  •

nikt jakoś nie wpadł na pomysł,żeby zbadać dlaczego Prezydent tak potraktował Radka Sikorskiego.Może coś więcej wie niż my wszyscy? Może ma podstawy ,żeby nie mieć zaufania do tego człowieka? Dlaczego nikt sie nie zainteresuje kim naprawdę jest amerykanin ,o którego Prezydent dopytywał? Jakie może mieć on znaczenie w całej tej sprawie? Czy to prawda,co plotkują na różnych forach,że jest spokrewniony z żoną ministra?A jeżeli tak to czemu jest to ukrywane,jaki powód,że się tego wstydzą?Jakoś nie widzę nigdzie specjalnego zainteresowania treścią tego spotkania tylko jego formą.

odpowiedzi (0)

skomentuj

przesłuchanie

+3 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

JotKa (gość)  •

Dla mnie jeste jasne, że przeciek nastapił ze strony kancelarii prezydenta i dokonali tego jego pracownicy, aby tym fragmentem rozmowy podwazyć wiarygodność Sikorskiego. I pokazać "stanowczość" prezydenta. Tymczasem brzmialo to jak przesłuchanie kryminalisty.
Kamaryla przyprezydencka rozgrywa własna politykę, rozgrywa też miedzy soba partię tym czlowiekiem, ktory na prezydenta absolutnie sie nie nadaje. Jesli dodać do tego brata na drugim końcu kabla telefonicznego - tak absurdalnej sytuacji jeszcze w kraju nie bylo. Lech Kaczyński jest prezydentem PiSu, swojego brata, ludzi intrygujacych w pałacu i bardzo niewielkiej cześci społeczeństwa. To nie jest prezydent państwa!

odpowiedzi (0)

skomentuj