W ujęciu rocznym produkcja przemysłowa wzrosła o 1,4 proc. To pierwszy wzrost tego wskaźnika od kwietnia 2008 r. Współczynnik ten był jednak wyższy, jeśli uwzględni się wszystkie kraje Unii Europejskiej, gdzie wynosił on 1,8 proc. w stosunku do grudnia 2009 r., i 1,5 proc. licząc rok do roku.
Analitycy są przekonani, że wczorajsze dane świadczą o tym, że wzrost gospodarczy w strefie euro nabiera tempa.
A przyhamowanie, które można było zauważyć w ostanim kwartale ubiegłego roku, należy już do przeszłości. Rewolucji jednak jeszcze nie ma, a do sytuacji sprzed kryzysu jeszcze sporo brakuje. - Można powiedzieć, że mamy niewielkie ożywienie. Zmiany są jednak jeszcze zbyt małe, żeby wywołać konkretne skutki takie jak np. zmiana stóp procentowych - komentuje dane Marek Rogalski, analityk z Domu Maklerskiego BOŚ.
Największą dynamikę wzrostu w stosunku do grudnia - 15,4 proc. - odnotowano w Irlandii. W porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku w Irlandii odnotowano wzrost na poziomie 1,9 proc.
Z danych Eurostatu wynika, że wysoka dynamika produkcji w stosunku do ubiegłego miesiąca była także w Bułgarii (4,9 proc.) i Estonii (4,5 proc.). W ujęciu rok do roku największą dynamikę produkcji odnotowano na Malcie (14,3 proc.), w Czechach (8 proc.) i w Rumunii (6,8 proc.).
Na tym tle nieźle prezentuje się także Polska. Porównując rok do roku, wzrosła ona o 11 proc., natomiast w ujęciu miesięcznym o 2,5 proc. Są jednak kraje, w których produkcja nadal spada: w Portugalii i Finlandii o 2,2 proc. w stosunku do grudnia. Natomiast w ujęciu rocznym największy spadek był w Danii - o 9,8 proc. Sytuacja w tym kraju jednak nieco się poprawia, bo w stosunku do ubiegłego miesiąca produkcja wzrosła o 3,9 proc.
- Myślę, że w najbliższych miesiącach produkcja nadal będzie rosła. Będzie się to jednak odbywało bardzo powoli - podsumowuje Rogalski.