Polska » Opinie » Jak Twitter demokratyzuje politykę i odbiera rząd dusz mass...

Jak Twitter demokratyzuje politykę i odbiera rząd dusz mass mediom

Data dodania: 2010-03-12 21:36:42 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-03-12 21:36:42

Polska

Eryk Mistewicz

5KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Jak Twitter demokratyzuje politykę i odbiera rząd dusz mass mediom

(© AP)

Jeszcze niedawno polityka przypominała czary dla niewielkiej grupki wtajemniczonych. Zasady były proste, pełne ukłonów i politycznej poprawności. Pojawienie się tego komunikatora całkowicie zmieniło ekosystem obiegu informacji i odebrało kontrolę nad nimi politykom.

I tak lider wygłaszał co parę miesięcy w parlamencie długą trzy-czterogodzinną mowę nazywaną np. orędziem o stanie państwa. Przemowa nasycona była zdaniami poczwórnie złożonymi i słowami, których zrozumienie nastręczało kłopot nawet dobrze wykształconym odbiorcom. Ale przecież nie to było ważne, co polityk mówi, ale jak. Właśnie zdaniami wielokrotnie złożonymi i nasyceniem wystąpienia słowami trudnymi polityk pracował na miano męża stanu, wrażenie powagi i godności, a co za tym idzie - swoją wartość na politycznej scenie.
∨ Czytaj dalej
Polityk, który mówiłby wprost do ludzi, natychmiast zostałby uznany za populistę.

Tłumaczeniem polityki zajmowali się eksperci. Pięciu-sześciu czarowników w każdym z krajów na zmianę tłumaczyło ludowi, co też ważnego powiedział w długiej i zawiłej przemowie polityk, lider partii rządzącej bądź opozycji. Rola translatorów polityki była bardzo ważka, mimo iż ich opinie były przewidywalne. A może właśnie dlatego. Socjologowie, politolodzy i najznamienitsi publicyści "rozumiejący politykę" mogli pisać swe recenzje jeszcze przed wysłuchaniem wystąpienia, aby ocena translatora polityki mogła znaleźć się w porannej gazecie. Z czasem to oni mogli mieć poczucie, że są "władcami marionetek" - byli ważniejsi od polityków. Czasami lepiej od nich wiedzieli, jakie jest ich zdanie na taki czy inny temat. Lub jakie być powinno. Al Gore: Internet rewitalizuje rolę obywateli w polityce. W nieograniczony sposób wymieniają dziś oni między sobą idee i poglądy. To niesamowite wzmocnienie demokracji

Świat polityków i ekspertów przypominał dobrze naoliwioną machinę pełną wzajemnych uśmiechów i czułości. W popularnej willi jednego z europejskich mężów stanu gościli przecież często - obok byłych i obecnych premierów oraz zaproszonych dziewcząt - także dziennikarze i eksperci. Politycy w wielu krajach rozsmakowali się w rozdawaniu miejsc w zarządach mediów i redakcjach. Każdy z polityków pierwszej ligi, myląc przy kamerach kilku stacji telewizyjnych wejście do służbowej limuzyny z bagażnikiem, jeszcze niedawno miał pewność, że ta lekka niedyspozycja zostanie między swymi, w gronie zaufanych przyjaciół.

Nie mówię tu o krajach totalitarnych, ale tych, w których demokracja rozkwita. To w Ameryce dwójka teoretyków wprowadziła w 1972 r. termin "agendy dnia". McCombs i Shaw tym terminem określili zdolność przytrzymywania opinii publicznej na wybranych wydarzeniach i pomijaniu innych. Zasada: "nie mów ludziom, co mają myśleć, ale na czym mają skoncentrować swoją uwagę" została wprowadzona w życie przez Dicka Chenneya. Politycy i media ramię w ramię zaczęli układać świat - formatować umysły odbiorców. Judith Lazar mogła w 1992 r. skonstatować "zbieżność hierarchii wydarzeń przedstawianych w mediach z hierarchią wydarzeń uznawanych za ważne ze strony publiczności i polityków".
Magiczna godzina 19.30 bądź 20.00, w zależności od kraju, układała hierarchię spraw ważnych i zupełnie nieistotnych. Hierarchizowała każdego dnia układ sceny politycznej, wskazywała "mężów stanu" i "wariatów polityki". Z reguły ci pierwsi wyznawali poglądy liberalne i lewicowe, rozumieli problemy biznesu i byli sympatycznie uśmiechnięci, zaś drudzy wciąż naburmuszeni chcieli na siłę wprowadzać swoje ideologicznie motywowane, niezrozumiałe dla ludzi pomysły.
Odbiorca odbierał hierarchię informacji, dziękując w duchu za jej uporządkowanie, opisanie, opowiedzenie. Siła mediów tradycyjnych była porównywalna z siłą czołgu jadącego naprzeciw studenta z Tiananmen.
« 1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

avUcdsll

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

BrKSQRZelom (gość), 21.03.10, 04:26:16

rLf9Bx hksgnwceentt, [url=http://ludzbocyhvgw.com/]ludzbocyhvgw[/url], [link=http://ruvezkboatzi.com/]ruvezkboatzi[/link], http://nozrkazivafd.com/

odpowiedzi (0)

skomentuj

avUcdsll

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

BrKSQRZelom (gość), 21.03.10, 04:26:00

rLf9Bx hksgnwceentt, [url=http://ludzbocyhvgw.com/]ludzbocyhvgw[/url], [link=http://ruvezkboatzi.com/]ruvezkboatzi[/link], http://nozrkazivafd.com/

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zdanie

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

AS (gość), 16.03.10, 14:41:36

A nie możnaby tak jednym zdaniem?

Infantylizm mediów jest porażający. Jeśli ludzie są w stanie iść za hasłami, to prekursorem takiego myślenia była PZPR. Hasła typu "Parta walczy z narodem" przeszły do historii dwuznaczności.

odpowiedzi (0)

skomentuj

bardzo ciekawe inspirujace do myslenia

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kwant (gość), 13.03.10, 07:56:25

Gdzie są dziś media, jak kręcą nami politycy, co możemy? Na te pytania odpowiada ten artykuł. Jak zwykle pan Mistewicz każe mocniej pomysleć, gdzie jest nasza polityka i jak możemy sie bronic przeciw głupocie i stanowi tego co pan Mistewicz nazywa komunikacją polityczną. Ciekawy ten Twitter, chyba zeby wiedziec co sie w swiecie dzieje faktycznie trzeba by sie tam zainstalowac.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dziękuję.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

unt (gość), 13.03.10, 00:16:56

Dobry artykuł. Warto wspomnieć, że Radosław Sikorski nie śledzi na razie nikogo na Twitterze. Bardzo kiepsko to wygląda.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.