- Prawo bankowe daje nam możliwość ograniczenia działalności banku, w przypadku gdy narusza on zasadę ostrożnego i stabilnego zarządzania. Takie kroki podjęliśmy jesienią 2008 r. wobec jednego z banków, nie wykluczamy, że podejmiemy je znów, jeśli banki nie zareagują na ostrzeżenia - zapowiada Katarzyna Biela z KNF.
Komisja zaprzecza jednak, jakoby miała zamiar zakazać kredytów w euro w ogóle. Takie interpretacje pojawiły się w niektórych mediach.
- Zakaz udzielania kredytów walutowych dla całego rynku miałby charakter zbyt restrykcyjny. My chcemy zmusić banki do działań poprawiających zarządzanie ryzykiem - dodaje Biela.
Komisja Nadzoru zaleca bankom, by proponowały klientom najpierw kredyt w złotych
Obawy KNF wiążą się z szybkim wzrostem liczby kredytów w euro: już w IV kwartale ub.r. - jak wynika z danych Związku Banków Polskich - stanowiły one 14 proc. wszystkich kredytów hipotecznych i wszystko wskazuje, że ta liczba rośnie. KNF podejrzewa, że banki nie zawsze uświadamiają klientom ryzyko związane z możliwością podwyżki stóp procentowych w strefie euro oraz z wahaniami kursów walut. Tym bardziej że zarabiają na nich lepiej niż na kredytach złotowych: jak wynika z wyliczenia analityków firmy Gold Finance, o ile średnia marża kredytu w złotych wynosi 2,44 proc., o tyle dla podobnej pożyczki w euro - 3,22 proc.
- Niewykluczone, że właśnie dlatego w ostatnim okresie banki nasiliły działania zachęcające do zaciągania kredytów hipotecznych w euro: coraz więcej z nich jest gotowych udzielać pożyczek nawet na 100 proc. wartości nieruchomości. Mocno eksponują też niższą w porównaniu z kredytem złotowym wysokość raty - zauważa Halina Kochalska z Gold Finance.
Analitycy podkreślają jednak, że należy sobie zdawać sprawę, że rata ta jest niższa obecnie nawet o ponad 20 proc. od raty kredytu złotowego ze względu na dużo niższe stopy procentowe w strefie euro, a także znaczne umocnienie się złotego w ostatnim czasie. A zarówno stopy, jak i kursy walutowe mogą podlegać znacznym wahaniom.
- W dłuższej perspektywie stawiałbym jednak na umacnianie się złotego. Dlatego zalecam, by osoby, które decydują się wziąć kredyt w euro, odkładały zaoszczędzoną różnicę. Może ona stać się poduszką bezpieczeństwa, po którą będą mogli sięgnąć w przypadku wzrostu kursu euro - dodaje Paweł Majtkowski z Expandera.
Skutki znacznych wahań kursowych odczuli przez pewien czas ci, którzy zaciągali kredyty we frankach na początku 2008 r.:jeśli pożyczali równowartość 300 tys. zł, to już po roku winni byli około 85 tys. zł więcej (28 proc.).