Przypominamy, że zawodniczka podczas olimpiady zaliczyła bardzo udane występy w sprincie drużynowym (9. miejsce) i w biegu na 30 km stylem klasycznym (11. miejsce). Razem z pozostałymi zawodniczkami zdobyła 6. miejsce w sztafecie. Zapewniło to wszystkim zawodniczkom ze sztafety stypendium olimpijskie na następne cztery lata.
Niestety to już historia, bo stypendium zostanie prawdopodobnie wszystkim zawodniczkom zabrane.
To po sztafetowym biegu pobrano od Marek pechową próbkę moczu, w której wykryto obecność EPO.
Historia Kornelii Marek i jej dopingu jeszcze tydzień temu
Kornelia Marek zapewnia, że nie stosowała środków dopingujących podczas Igrzysk Olimpijskich w Vancouver.
Zawodniczka wierzy, że badania próbki B, których wyniki poznamy w piątek, oczyszczą ją z podejrzeń. Reprezentantka Polski jest wyraźnie poruszona podejrzeniami jakie na nią padły. Próbka A zbadana przez komisję antydopingową wskazuje, że Marek stosowała EPO. Erytropoetyna to hormon, który poprawa znacząco wydolność organizmu. Według lekarzy niemożliwe, by znalazł się organiźmie sportowca inaczej jak przez zastrzyk.
Jest niewielka szansa na to, że badania próbki B wykluczą stosowanie dopingu przez Kornelię Marek. Polska narciarka jest podejrzewana o stosowanie dopingu w czasie igrzysk Olimpijskich w Vancouver.
Doktor Jarosław Krzywański, który opiekował się polskimi sportowcami w Whistler mówi, że wyniki badania pierwszej próbki pobranej od zawodniczki dały wynik pozytywny. Dodaje, że badana jest teraz próbka B, aby wykluczyć pomyłkę.
EPO, o którego stosowanie podejrzana jest Kornelia Marek jest hormonem produkowanym przez nerki. Stymuluje on powstawanie czerwonych krwinek. Doktor Jarosław Krzywański mówi, że w wyniku stosowania niedozwolonego dla sportowców środka mogą oni osiągać lepsze wyniki. Dr Jarosław Krzywański mówi, że EPO nie może dostać się do organizmu przez przypadek.
Kornelia Marek jest jedynym jak dotąd sportowcem podejrzewanym o stosowanie niedozwolonych środków dopingujących w Vancouver. Wynik badania próbki B, który rozstrzygnie ostatnie wątpliwości powinniśmy poznać w piątek.
Wynik badania wykonanego podczas igrzysk w Vancouver okazał się pozytywny. Test został przeprowadzony po biegu sztafetowym, w którym Polska zajęła szóste miejsce. O sprawie poinformował PKOl po sygnale z MKOl. W czwartek polska biegaczka będzie się tłumaczyć z wyników badań przed władzami Polskiego Związku Narciarskiego.
- Biegaczka poprosiła o zbadanie próbki "B". Gdyby tego nie zrobiła, sami o to byśmy poprosili - mówi Grzegorz Mikuła, sekretarz generalny PZN. - Badanie zostanie wykonane 12 marca w Richmond. Do tego momentu chcemy wstrzymać się z komentarzami. Mamy nadzieję, że coś się zmieni.
Zawodniczka AZS AWF Katowice postanowiła wrócić do Polski z Drammen w Norwegii, gdzie dziś rozpoczynają się biegi Pucharu Świata. - Chce po prostu być w tych trudnych momentach ze swoimi najbliższymi, dlatego została wycofana z tych startów - wyjaśnia Mikuła. - Rozmawialiśmy tylko z jej trenerem. Mówi, że "Kola" jest w szoku, kompletnie załamana. Oboje nie mają pojęcia, skąd wziął się pozytywny wynik badania. Zawodniczka zapewnia, że nie brała nic na własną rękę. Wcześniej w Vancouver Kornelia miała robione badania krwi, które niczego nie wykazały! Dopiero próbka moczu okazała się feralna.
Jeśli drugie badanie też okaże się pozytywne, to wyniki naszej biegaczki w igrzyskach zostaną anulowane [w biegu na 30 km techniką klasyczną była 11., co było jej życiowym sukcesem - red.]. Najgorsze jest to, że ucierpią też pozostałe uczestniczki naszej sztafety, czyli Justyna Kowalczyk, Sylwia Jaśkowiec i Paulina Maciuszek. Marek powtarza, że chce iść w ślady Kowalczyk. Niestety, również Justynie w 2005 r. przydarzyła się dopingowa przeprawa i półroczne zawieszenie (była zdyskwalifikowana na dwa lata, karę zmniejszono po odwołaniach). - Sankcje są coraz ostrzejsze i raczej nie ma co liczyć tylko na sześć miesięcy zawieszenia. Zawodnik przyłapany na dopingu w czasie igrzysk może zostać niedopuszczony do startu w następnej olimpiadzie - martwi się Mikuła.
W zbadanej próbce Marek znaleziono podobno pochodną EPO, czyli hormonu zwiększającego produkcję czerwonych krwinek. Stosowany jest w sportach opartych na wytrzymałości.
Tomasz Kuczyński, Łukasz Bartoszewicz, kk