Menu Region

Makijaż to nie wszystko

Makijaż to nie wszystko

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Musioł, Leszek Jaźwiecki Szczyrk

Prześlij Drukuj
"Polska" była na zgrupowaniu kadry siatkarek . Marco Bonitta w sobotę ogłosi kadrę na Pekin
Reprezentacja Polski siatkarek niedawno znajdowała się na czołówkach sportowych gazet. Nie dzięki wynikom, ale awanturze pomiędzy selekcjonerem Marco Bonittą, menedżerem kadry i kilkoma zawodniczkami - po ich spóźnieniu się na kolację po pogrzebie Agaty Mróz. Wczoraj po tej burzy nie było już śladu.

- Możecie być spokojni, wszystko jest już w porządku - mówi Małgorzata Glinka-Mogentale.
W czwartek był czas na takie wypowiedzi. Zorganizowano tzw. dzień otwarty i kadrę odwiedziła liczna grupa dziennikarzy. - Treningu nie będzie, ale dziewczyny skończą makijaż i za chwilę odpowiedzą na pytania - zakomunikował menedżer kadry Wojciech Czayka w progu ośrodka COS w Szczyrku.

Dla Katarzyny Gajgał ważniejsza od makijażu była możliwość spotkania z rodziną. Siatkarka, choć niebo było mocno zachmurzone, spacerowała w towarzystwie 2-letniego syna i mamy.

- Nie ma co ukrywać, że z niecierpliwością oczekujemy na ogłoszenie przez trenera składu - mówiła zawodniczka BKS Bielsko-Biała. - Każda z nas marzy o olimpiadzie, ale do Pekinu pojedzie tylko dwunastka, więc dwie muszą odpaść. Jeśli nie znajdę się w składzie, nie będę miała żalu do trenera, choć będzie mi bardzo przykro.

Siatkarki ociągały się nieco ze spotkaniem z mediami i do sportowej hali wchodziły pojedynczo co kilkanaście minut. - Wolne chwile są na wagę złota. Nie tylko dlatego, że można popracować nad wyglądem, choć wtedy rzeczywiście chodzimy do fryzjera i kosmetyczki, ale jest wreszcie czas odpocząć psychicznie - pół żartem, pół serio mówiła Małgorzata Glinka-Mogentale.

Przy okazji pewna wyjazdu do Pekinu siatkarka dodała, że dla relaksu lubi popływać. Nie wspomniała o paleniu papierosów, na czym przyłapał ją jeden z brukowców.

- Gośka jest dorosła i wie, co robi. Nam to nie przeszkadza, a przede wszystkim nie wpływa to na jej grę - tłumaczyła ją Anna Barańska.

Wolne przedpołudnie wykorzystała Maria Liktoras, po kilkudziesięciu minutach pojawiając się w drzwiach ośrodka ze sporą torbą z zakupami. -Nie zamierzam wyliczać, co kupiłam, bo to są drobiazgi - rozpoczęła rozmowę "Masza". - Zresztą nie ma tematu, bo nie ma torby - dodała, oddając pakunek Glince.

Liktoras liczy, że znajdzie uznanie w oczach selekcjonera i pojedzie na igrzyska. Środkowa polskiego bloku szybko dochodzi do formy po operacji kolana. - Najważniejsze, że nie boli - stwierdziła krótko.

Liktoras była wiele razy w Chinach i choć nie przepada za kuchnią azjatycką, nie obawia się wyżywienia w wiosce olimpijskiej. Podobnie Anna Barańska. - Liczę, że przynajmniej będą kurczaki... po chińsku - mówiła z przekąsem. - Nie gustuję w tamtejszej kuchni, chociaż do Pekinu zabiorę pewnie chińskie zupki i kisiel, który lubię.

Barańska tryskała humorem, choć nie grała w ostatnich meczach w Grand Prix. - Miałam tydzień odpoczynku, weekend spędziłam w Krakowie. Było super. Podczas wakacji zwiedzam różne miasta. Została mi Warszawa, Pomorze i Bielsko-Biała. W tym ostatnim będę grać, zobaczę je w trakcie sezonu - dodała.

Trenera Marco Bonittę zmartwiła kontuzja uda Marioli Zenik. Zawodniczka nie dopuszcza jednak myśli, że nie pojedzie na olimpiadę. - To byłaby dla mnie wielka tragedia - rzuciła, idąc na badania. - Mam nadzieję, że USG niczego nie wykaże. Teoretycznie jestem w dobrej sytuacji, bo moje miejsce w kadrze jest niezagrożone, ale czekam na ostateczną decyzję trenera.

Bonitta też wyglądał na zrelaksowanego. Udowodnił, że sporo już rozumie po polsku, ale dawało się wyczuć, że czas wolny już się kończy. Po południu wszystko wróciło już do codziennej rutyny. Zawodniczki szybko zapomniały o nietypowym, relaksowym przedpołudniu i pojawiły się na treningu, choć niektóre nie pozbyły się makijażu.

Kadra siatkarek pozostanie w Szczyrku do niedzieli. W sobotę, trener Bonitta ogłosi skład reprezentacji, która zagra w Pekinie. W poniedziałek ekipa odleci do Moskwy na wspólne treningi z Rosją, a następnie na cztery dni do Belgradu.

- Po trzech dniach wrócimy do Warszawy, ale na krótko. Potem jeszcze przymiarka olimpijskich strojów i 2 sierpnia lecimy czarterem do Azji - podsumował menedżer reprezentacji.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się