Menu Region

Amerykanie zmiękczają twardy kurs wobec Iranu

Amerykanie zmiękczają twardy kurs wobec Iranu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jakub Mielnik

Prześlij Drukuj
Amerykanie dokonują radykalnej zmiany kursu wobec Iranu. Waszyngton zapowiada otwarcie przedstawicielstwa dyplomatycznego USA w Teheranie, zamkniętego od czasu rewolucji islamskiej 30 lat temu. Jednocześnie Biały Dom wysyła wysokiego rangą dyplomatę na bezpośrednie negocjacje z Iranem, które zaczynają się jutro w Szwajcarii.
To złamanie żelaznej dotąd zasady, według której USA odmawiały bezpośrednich rozmów z rządem Republiki Islamskiej.

Informację o planach wznowienia stosunków dyplomatycznych z Teheranem podał brytyjski dziennik "The Guardian", powołując się na źródła w Białym Domu. Według gazety szefowa amerykańskiej dyplomacji Condoleezza Rice przekonała prezydenta Busha do złagodzenia kursu wobec Iranu, czemu sprzeciwiał się dotąd wiceprezydent Dick Cheney. Rice uzyskała zgodę Białego Domu na wysłanie do Szwajcarii doświadczonego dyplomaty Williama Burnsa, który jest "numerem 3" w Departamencie Stanu USA.

Jego obecność ma podnieść rangę rozmów prowadzonych przez europejskich dyplomatów na temat likwidacji irańskiego programu atomowego. Burns jest również zwolennikiem wznowienia bezpośrednich stosunków dyplomatycznych z krajem ajatollahów.

- Irańczycy to jedno z najbardziej proamerykańskich społeczeństw na Bliskim Wschodzie - mówił w ubiegłym tygodniu dyplomata, przekonując Kongres do poparcia złagodzenia kursu wobec tego kraju. Burns, odpowiedzialny w Departamencie Stanu m.in. za politykę bliskowschodnią, osobiście zaangażował się w zaproszenie do Stanów drużyny irańskich pingpongistów i koszykarzy, którzy mają zagrać w letniej lidze NBA.

Amerykanie zlikwidowali swoją ambasadę w Teheranie po wybuchu rewolucji islamskiej w 1979 roku, gdy wzburzony tłum wtargnął do jej gmachu i przez 444 dni przetrzymywał w niewoli jej personel.

Wysłanie Burnsa do Szwajcarii daje szanse na pokojowe rozwiązanie konfliktu z Iranem. Wznowienie stosunków dyplomatycznych i przystąpienie przez USA do bezpośrednich rozmów były od lat głównym postulatem rządu w Teheranie.

- Administracja Busha najwyraźniej uznała, że militarne naciski na ajatollahów nie skłonią ich do rezygnacji z programu atomowego - ocenia prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista. W odpowiedzi na powtarzane przez Izrael i USA groźby ataku na irańskie instalacje nuklearne Teheran zorganizował w ubiegłym tygodniu demonstrację potencjału rakietowego, zdolnego do odwetowego uderzenia na Izrael i znajdujące się w regionie amerykańskie bazy wojskowe.

Kończący kadencję George Bush uznał więc, że lepiej odstawić na bok wojowniczą koncepcję Cheneya na rzecz bardziej pojednawczego kursu Rice. Po odmrożeniu stosunków z Iranem Amerykanom trudniej będzie forsować budowę tarczy antyrakietowej, której zadaniem jest obrona terytorium USA przed atakami tzw. państw zbójeckich, czyli m.in. Iranu. Nie należy się jednak spodziewać, że Ameryka łatwo zrezygnuje z tworzenia obrony przeciwrakietowej.

- To projekt obliczony na lata, a Iran nie jest jedynym zagrożeniem. Bez względu na stosunki z Teheranem tarcza będzie budowana - uważa prof. Lewicki.

1 kwietnia 1979 r. po obaleniu proamerykańskiego szacha Razy Pahlaviego proklamowana zostaje Republika Islamska.
4 listopada 1979 r. Iran aresztuje pracowników amerykańskiej ambasady.
W 1980 z poparciem USA Irak dokonuje inwazji na Iran. Wojna trwa 8 lat.
29 stycznia 2002 r. prezydent George Bush nazywa Iran częścią osi zła.
W sierpniu 2002 r. USA oskarżają Iran o budowanie bomby atomowej.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się