W grę wchodzi łatwiejsze wyrzucanie z pracy osób należących do związków, a nawet lokaut, czyli zamknięcie zakładu pracy, w którym nielegalnie strajkuje załoga.
- Trzeba dostosować prawo do nowych realiów. Strajk nie może paraliżować działania przedsiębiorstwa - mówi Bożena Diaby, rzecznik prasowy ministra pracy.
Przy tworzeniu nowego prawa rząd oprze się na dwóch dokumentach: uzgodnieniach komisji trójstronnej oraz gotowym od dwóch lat projekcie kodeksu zbiorowego prawa pracy opracowanego przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Pracy.
Próby ucywilizowania zasad prowadzenia strajków to skutek fali protestów, które przetoczyły się przez Polskę. Przedłużające się masowe strajki paraliżują kraj albo doprowadzają na skraj bankructwa firmy, ale nic z tym nie można zrobić.
Tak było w przypadku grudniowego strajku, który wybuchł w kopalni Budryk w Ornontowicach. Górnicy przez prawie 50 dni doprowadzili własną firmę do gigantycznych strat. Każdy dzień sporu kosztował kopalnię aż 2,5 mln zł.
Rząd zapowiedział już zniesienie obowiązku konsultowania decyzji o zwolnieniu członka związku. Dziś, kiedy pracodawca chce zwolnić związkowca, musi najpierw poprosić o opinię związek zawodowy.
Rezultat jest zwykle taki: powiadomiony o planach wypowiedzenia związkowiec ucieka na chorobowe. Po zmianie prawa najpierw można będzie wypowiedzieć umowę, a dopiero potem prosić o opinię związek zawodowy. - Nie zgodzimy się na to - zapowiada Andrzej Radzikowski z OPZZ.
Eksperci z komisji kodyfikacyjnej zaproponowali także, by strajk mógł się rozpocząć nie wcześniej niż pięć dni od jego ogłoszenia. Chcą także wprowadzenia lokautu, czyli możliwości zamknięcia firmy i wyrzucenia strajkujących robotników w sytuacji, gdy sąd w trybie pilnym orzeknie, że strajk jest nielegalny.
***
Lokaut? Moim zdaniem to słuszne!
Lech Wałęsa, były przywódca "S" i były prezydent RP
Nie można godzić się na to, żeby pracownicy łamali prawo i podważali zasady demokracji. Jeśli strajk jest nielegalny, należy im się kara. Nie można pozwolić na takie zachowania. Strajkujący nie mogą doprowadzić firmy do bankructwa. Trzeba zrozumieć, że czasy się zmieniły. A lokaut to normalny sposób na walkę z tymi, którzy łamią prawo.
Kiedyś rzeczywiście, żeby wywalczyć swoje, trzeba było iść na ulicę i rzucać kamieniami. Sam tak robiłem. Ale dziś każdy może być posłem czy prezydentem. Można walczyć rozsądkiem, intelektem i demokratycznymi metodami.