Przez PZPN przetoczyły się wszystkie instytucje: CBA, CBOŚ, prokuratura, urząd skarbowy, policja skarbowa, ZUS-y, urząd pracy... Wszyscy byli. Gdyby były jakieś nadużycia, to gwarantuję panu, że kamery by zamówiono i w kajdankach by nas wyprowadzili - mówi Grzegorz Lato, prezes PZPN, w rozmowie z Rafałem Romaniukiem.
Ostatnio względny spokój wokół PZPN panuje. Zaskoczony pan jest?
Pewnie. I myślę, że to cisza przed burzą. No i już złośliwości? Tak na początku rozmowy? To z innej beczki. Ostatnio duży sukces odnieśliśmy podczas losowania grup Euro 2012. Wszyscy byli zaskoczeni, że potrafimy tak profesjonalnie wszystko zorganizować.
Przecież to UEFA wszystko organizowała. Błąd. Organizowała to moja spółka przy wybitnej pomocy UEFA, bo to był ich scenariusz, ale nasze wykonanie. Wypadło to bardzo korzystnie. Była wspaniała atmosfera na kolacji w auli Politechniki Warszawskiej. Coś pięknego. Malicki dał taki koncert, że wszystkim buty prawie pospadały.
Ile jest prawdy w tym, że zagramy towarzysko z Włochami i Niemcami? Na pewno zagramy z Serbią, Finlandią i Hiszpanią. To postanowione. Jeśli chodzi o Włochy, musimy to jeszcze doprecyzować. Z Niemcami termin został uzgodniony. Romansujemy i z Francją, i Holandią.
Zbigniew Boniek się śmieje i mówi, że ani Niemcy, ani Włosi nic nie wiedzą o tym, żeby mieli z nami grać. Jeśli chodzi o Niemcy, wymieniliśmy już dokumenty. Co do Włochów, to nie ukrywam, że sprawa jest załatwiana przez Zbyszka Bońka i Sportfive. Nie wiem więc, z czego się śmieje.
Zawarliście ostatnio z Bońkiem pakt o nieagresji? Coraz rzadziej Pana krytykuje. Nie o to chodzi. Zbyszek jest ambasadorem Euro 2012. No i jakby to wyglądało, gdyby twarz Euro krytykowała związek?
Sam Pan wszedł na temat polityki. Ostatnio Pana znajomy Mirosław Drzewiecki ma słabszą passę. Nie będę mówił na jego temat. Mnie się dobrze z nim współpracowało. Choć sielanki nie było, kłótnie i awantury też się pojawiały. Ale rozmawialiśmy i rozwiązywaliśmy sprawy.
Piłka nożna to jednak potęga. Nieutalentowany zawodnik Śląska Wrocław Ryszard Sobiesiak rozmontował pół rządu najjaśniejszej Rzeczypospolitej. PZPN jest apolityczny. Tego tematu nie dotykam.
Były polityk nie tyka tego tematu? U mnie się polityki nie uprawia.
A PZPN to nie polityka? Tu też jest opozycja, nawet całkiem spora. Nikt chyba nie potrafi czytać statutu. Kadencja trwa cztery lata. Wniosek o odwołanie prezesa może złożyć tylko jedna osoba - szef komisji rewizyjnej. Mówmy sobie uczciwie - musiałbym olbrzymi przekręt zrobić, żeby mnie odwołano. Ale to niemożliwe. Poza tym jesteśmy pod ogromną kontrolą. Słyszę na każdym kroku słowo transparentność. Nasz budżet wszyscy znają, delegaci dostają go do domu. Przez PZPN przetoczyły się wszystkie instytucje: CBA, CBOŚ, prokuratura, urząd skarbowy, policja skarbowa, ZUS-y, urząd pracy... Wszyscy byli. Gdyby były jakieś nadużycia, to gwarantuję panu, że kamery by zamówiono i w kajdankach by nas wyprowadzili.
No tak, PZPN to nowocześnie działająca instytucja. Proszę nie kpić. Problemy też są. A jeden jest poważny. Brak sukcesu reprezentacji. Inaczej byśmy rozmawiali, gdybyśmy jechali teraz do RPA. Mieliśmy łatwą grupę. Przy odpowiednim podejściu powinniśmy byli awansować. I małym pocieszeniem jest fakt, że odpadł też drugi faworyt - Czesi.
Boniek mówi, że zastanowi się, czy nie kandydować na prezesa PZPN w przyszłych wyborach. Pan już podjął decyzję? Na razie mam na głowie Euro 2012. Stadiony, ośrodki treningowe. Na początku 2012 r. możemy porozmawiać. Nie będę podgrzewał atmosfery. Powiem, że będę kandydował, a potem okaże się, że się wycofuję.
A kiedykolwiek Pan pomyślał, ze mógłby nie kandydować? Wiedziałem, że będzie na mnie totalny atak od początku prezesury. Mówiło się, że dostanę sto dni spokoju. A ja nawet jednego nie miałem. Pani redaktor Olejnik zmanipulowała moją wypowiedź na temat Ukrainy.
Panie prezesie, sam się Pan dał podpuścić. Po co było mówić, że w razie czego Euro zrobimy z Niemcami? Zgoda, dałem się podpuścić. Ale później cytowano już tylko to jedno zdanie. Nikt nie dodawał, że chwilę wcześniej powiedziałem: jestem pewien, że Ukraina i tak zdąży. Dano czerwony pasek i skandal gotowy. Dzisiaj minister Drzewiecki się tłumaczy, że jakby zacytowano całą jego wypowiedź z pola golfowego na Florydzie, toby nikt nie pomyślał, że Polska to dziki kraj.
Znów Pan do polityki wraca. Mówmy o PZPN. Zaskoczę pana, bo znów z Bońkiem w jednej kwestii się zgadzam. Mówił u was, że głosowanie absolutorium dla poszczególnych członków zarządu to kompromitacja. Dziś to absolutorium nic nie daje. Serwotka nie dostał i co się stało? To była złośliwość. Szef komisji rewizyjnej rekomendował, by całemu zarządowi, łącznie z opozycjonistą Greniem, przyznać absolutorium. I tylko Serwotka i Greń nie dostali. Jak to rozumieć? Na złość mamie i Jasiu narobi w spodnie?
Pamięta Pan, jak jedna z gazet pisała: Tusku, musisz? Nie pamiętam.
No to teraz cała opozycja, która protestuje przeciwko Panu, mówi: Zbyszku, musisz. Będą wybory za dwa i pół roku. Jeśli Zbyszek będzie chciał kandydować, proszę bardzo. Nawet pan może kandydować.
Oho, teraz to Pan powiedział. Wystarczy, że poprze pana piętnaście klubów lub wojewódzkich związków.
Dlaczego wycofuje się Pan z ustaleń okrągłego stołu? Mieliście przekazać pierwszą instancję komisji licencyjnej Ekstraklasie SA. I nic. Myślałem, że okrągły stół będzie merytoryczną dyskusją. Okazało się, że to był sąd nad PZPN. I tylko pretensje - to źle, tamto źle. Choć intencja prezesa Canal+ była pożyteczna. Powiem wprost: jest zapisane w podręczniku licencyjnym, że możemy oddać komisję licencyjną. Ale jest jeden problem: Ekstraklasa S.A. nie jest członkiem PZPN. I nie mogę im tego oddać. Nawet jakbym chciał.
Więc po co była ta cała szopka? Od razu trzeba było powiedzieć: nie oddam. To jest aspekt prawny. Na dziś nie ma szans, by przekazać Ekstraklasie S.A. licencje.
To niech Pan przynajmniej weźmie niezależnego audytora do badani licencji. A teraz jak jest? Że niby kontrolerzy są zależni?
Mówię o dużej, poważnej firmie. Zna pan ceny? Kto za to zapłaci? Pan? Ekstraklasa?
Może zrzutkę zrobicie, z Ekstraklasą SA. Spokojnie, jak mam wydać na to pół miliona, to wolę na młodzież dać. Jak pan kupuje mercedesa, to kosztuje on ogromne pieniądze. A kupi pan hondę czy toyotę, i też będzie niezłe auto. Tylko tańsze.
To prawda, że myśli Pan, by powołać nową spółkę zarządzającą ligą, niezależną od Ekstraklasy SA? Kluby spodziewały się po Ekstraklasie S.A. więcej. Ta spółka ma swoją siedzibę na Wybrzeżu Gdyńskim. Ja tego nie komentuję, bo kluby za to płacą. A z tą nową spółką to bajki dziennikarzy. Nic o klubach bez klubów.
Rozliczyliście się z Janem de Zeeuwem? Twierdzi, że nie. Nie będę się nim zajmował.
Przecież jakbym pilnował wszystkich spraw, to bez mojego podpisu nawet papieru toaletowego nie można by kupić. Ostatnio zmieniliśmy strukturę organizacyjną PZPN. Wielu młodych ludzi pracuje w związku, w tym dwóch zastępców sekretarza generalnego.
Przez tę strukturę wywołał Pan popłoch. Ludzie się bali o pracę. Niektórzy pod koniec miesiąca dwa czy trzy dni urlopu nawet wzięli. Niepotrzebnie. Ja mam 54 pracowników. W każdej firmie coś się zmienia. Przez rok spokojnie się wszystkiemu przyglądałem. Nie było tak, że od razu wpadły siekierki i wycięły wszystko. Uczyłem się. A teraz wiem, czego chcę.
To czego Pan chce? Zmienić cały model zarządzania PZPN i zbudować silną reprezentację. Zrobimy wszystko, by odnieść sukces w 2012 roku.
Silną reprezentację? To po co braliście takich ludzi jak Jan Furtok? Rozmawiałem na ten temat z Frankiem Smudą. Trener miał ostatnio inne spojrzenie niż Furtok. Zresztą Jasia nie ja proponowałem, tylko Franek.
Panu się podobało, że Smuda zabrał żonę na zgrupowanie do Tajlandii? Nie moja sprawa. Zapłacił za bilet, to poleciała. Do RPA sam też zabrałem żonę.
A jak ocenia Pan pracę prokuratora związkowego gen. Petkowicza? Wygląda na to, że nie robi nic. Bardzo dobrze go oceniam. To jest taki organ, że nie może być na pierwszych stronach gazet. Po cichu działa, jak prokuratura. Powiem panu, że kilku zawodników zgłosiło się do PZPN dobrowolnie. I składają wyjaśnienia. Przecież trudno się spodziewać, że od razu gen. Petkowicz pobiegnie z takim tematem do gazety.
Zgłosił Pan swoją propozycję na nowe hasło PZPN? Nawet się nad nim nie zastanawiałem. Zostawiłem to kibicom. Choć słyszałem różne propozycje, każdy w związku miał swoje typy. Uśmiałem się z jednego: PZPN - to jeszcze nie koniec.
Jest i przekret-nagrana rozmowa-ale grzesiu mówi-mozecie mni w d...pocalowac..Jak zaopatrze prawnuki -to sam odejdę,nie wczesniej..no i ...szkoda czasu na dyskusje.Temat upadl.No i wygra grzesiu..
winne pokazac gest Kozakiewicza w przypadku straszenia odsunieciem z igrzysk dla żebrakow,tfu,
dla plebsu.Ta bron Blattera oleleli Grecy.W o przypadku konfliktu wojennego takie państwo jak Polaska
wróg zabije czapka.Przypominaja sie stare lata przedwojenne,nie oddamy guzika'-a tu Krecina rządzi.
ha,hahaha juz dalej nie moge.
Grzesiu, to zrob ten przekret, niech cie odwolaja i wszystkim nam ulzy i ogolnie bedzie lepiej.
Ile jeszcze mozna wytrzymac tej niekompetencji, arogancji i prymitywizmu? A mozna bylo odejsc w pelnej chwale!
Panie Lato niech Pan się nie martwi to tylko Salon atakuje,bo nie moze umieścić tam swoich ludzi.No i atakują różnej maści szczawiki,a nie prawdziwi kibice.To tak jak z PiSem walą w nich przez 4lata a oni byli są i będa.Co do Bońka niech pan uważa bo on jest ryży.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.