Menu Region

Sąd Okręgowy: Tomasz Lipiec może opuścić areszt za kaucją

Sąd Okręgowy: Tomasz Lipiec może opuścić areszt za kaucją

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

po, pl

1Komentarz Prześlij Drukuj
Tomasz Lipiec, były minister sportu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, oskarżany przez prokuraturę m.in. o korupcję, może wyjść z aresztu, jeśli do końca miesiąca wpłaci 80 tys. złotych kaucji - zadecydował warszawski Sąd Okręgowy.
Sąd Okręgowy podzielił opinię Sądu Rejonowego, że dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, iż Lipiec dopuścił się zarzucanych mu czynów. Jednakże SO zadecydował, żeby przychylić się do wniosku obrońców i uwzględnić zażalenie na decyzję sądu niższej instancji.

SO uznał, że areszt nie będzie konieczny, jeśli wobec Lipca zostaną zastosowane środki zapobiegawcze o "nieizolacyjnym charakterze". Oznacza to, że Lipiec będzie podlegał policyjnemu dozorowi, dostał też zakaz opuszczania kraju.

Były minister wyjdzie na wolność najprawdopodobniej w poniedziałek. Siedzi w areszcie od końca października 2007 roku.

11 czerwca br.
Prokuratura Okręgowa przesłała do Sądu akt oskarżenia wobec Lipca i dwóch innych osób. Sprawa miała się rozpocząć 29 lipca, ale Sąd Rejonowy wnioskował do Sądu Apelacyjnego, żeby sprawę przenieść do Sądu Okręgowego. Posiedzenie, podczas którego zapadnie decyzja ma się odbyć w przeciągu miesiąca. Oznacza to, że do połowy sierpnia sprawa Tomasza Lipca na pewno się nie rozpocznie.

Tymczasem były minister, któremu grozi 10 lat więzienie, nie przyznaje się do winy.

Minister jak Al Capone

O zarzutach, jakie prokuratura stawia byłemu ministrowi pisaliśmy w "Polsce" kilka dni temu.

Jako minister sportu w rządzie PiS w zamian za zatrudnienie znajomego Tadeusza M. na stanowisku wiceszefa Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie żądał od niego pieniędzy z inwestycji realizowanych przez COS. Według prokuratury Lipiec dostał od niego co najmniej 100 tys. zł, z czego część pochodziła z łapówki od jednego ze stołecznych biznesmenów.

Gdy Tadeusz M. był już wiceszefem COS, dostał od ministra polecenie, aby zatrudnić Bogdana B. Od początku było wiadomo, że B. będzie osobistym kierowcą Lipca. Minister płacił mu z publicznych pieniędzy więcej, niż wynosi wynagrodzenie przewidziane na tym stanowisku.

Znajomość z ministrem opłacała się też Zbigniewowi K. Lipiec wymusił na ówczesnym szefie COS, żeby zatrudnił go na bliżej niezdefiniowanym stanowisku: głównego specjalisty w dziale obsługi Stadionu Dziesięciolecia. Zbigniew K. otrzymywał pensję 3,5 tys. zł netto. Jak twierdzi prokuratura, stanowisko nie było uzasadnione, K. nie miał wymaganego wykształcenia, a stadion miał być likwidowany.

Kolejne zarzuty dotyczą lat 2004-2005, gdy Tomasz Lipiec był szefem stołecznego OSiR-u. Wtedy to dyrektorowi spółki, która miała rozbudować tor łyżwiarski w Warszawie, zagroził, że zerwie umowę. Za gwarancję jej nierozwiązania miał przyjąć według prokuratury 170 tys. zł.

Kierownikom ośrodka sportu i rekreacji polecił zatrudnienie na umowę-zlecenie Małgorzaty M. Tej samej osobie COS zlecił współorganizację gali sportu młodzieżowego. Faktycznie Małgorzata M. była opiekunką do dziecka w domu Lipca. W sumie z państwowych pieniędzy zapłacono jej za prywatne usługi dla ministra blisko 35 tys. zł.

W procesie, który ma się rozpocząć 29 lipca, przed sądem staną też inni oskarżeni - Arkadiusz Ż. (za przestępstwa korupcyjne i podżeganie do przekroczenia uprawnień) oraz żona Lipca Maryna (za nakłanianie świadków do fałszywych zeznań).

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Prezydent przygarnia zagubionego Lipca!

+19 / -14

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Miron (gość)  •

Lipiec wyjdzie z więzienia i zaraz znajdzie pracę w Kancelarii Prezydenta, TVP, Ciechu, ewentualnie Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Kaczyńscy nie pozwolą skrzywdzić swego chłopa! Urbański też był na samym dnie, pluli na niego, oskarżali o konszachty z łapówkarzami z SLD, nieuczciwe interesy, bratanie się z bandytami. A teraz, proszę, prezes telewizji publicznej! Tomuś, nie bój się, nie utoniesz!

odpowiedzi (0)

skomentuj