Menu Region

Nie tylko paella czyli dekonstrukcja hiszpańskiej kuchni

Nie tylko paella czyli dekonstrukcja hiszpańskiej kuchni

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

José Luis Alonso, Jakub Urbanik

Prześlij Drukuj
Śniadanie: churros maczane w gorącej czekoladzie. Na obiad: gazpacho, czyli chłodnik z pomidorów. W upalną noc: sangria z owocami. Czego jeszcze warto w tym kraju spróbować? Prosto z gorącej Hiszpanii piszą dla nas José Luis Alonso i Jakub Urbanik
Na dobry początek rozprawmy się z oczywistościami. Zaczniemy od prostej w opisie, choć trudnej w wykonaniu, klasycznej paelli. Przepis na nią znajdziecie na str. 10. Ale tak naprawdę każda hiszpańska rodzina ma na paellę swoją własną recepturę. Respektując czas gotowania i proporcję ryżu do płynu, można swobodnie eksperymentować z różnymi składnikami. Zamiast wieprzowiny użyć np. królika, zrobić paellę tylko morską albo zupełnie bez owoców morza. Pamiętajcie przy tym, że najlepsze z paelli są... przypalone resztki, czyli - po walencjańsku - sozarrat.

Ponieważ potrawy tej nie wolno mieszać w ostatnim etapie gotowania, zawsze musi trochę się uwędzić. Wtedy ryż staje się chrupki i jednocześnie rozpływa się w ustach. Zapach drażni, pobudza goryczą, by dać potem miejsce doskonałej mieszance smaków użytych do paelli składników. Dlatego nie zważając na protesty biesiadników, nałóżcie każdemu choć trochę przypalonego spodu. A cóż innego podać w gorący letni wieczór do paelli jak nie porządnie schłodzoną i orzeźwiającą sangrię? Tę zrobić niezwykle łatwo: sposobów jest tyle, ilu przyrządzających. Zatem przepis klasyczny (str. 9) stosujcie tylko jako pierwszy drogowskaz, a dalej kierujcie się smakiem.

Spełniwszy się jako turyści, spróbujmy sił jako prawdziwi kulinarni podróżnicy. Paella, choć teraz pewnie serwuje się ją na całym Półwyspie Iberyjskim, tak naprawdę przynależy do tradycji kulinarnej wybrzeża Morza Śródziemnego, przede wszystkim Walencji, gdzie uprawia się doskonały ryż. Z kolei wynalazek sangrii zawdzięczamy bez wątpienia gorącym andaluzyjskim nocom. Typowe potrawy reszty Iberii zmieniać się będą wraz z krajobrazem, oczywiście porą roku, ale też językiem i temperamentem ludzi. Weźmy choćby śniadanie: na południu, w Andaluzji, podaje się tostadas con aceite: grzanki obficie polane oliwą, łakomczuchy posypią je jeszcze cukrem.

Na północy, gdzie tradycyjnie jadało się bułę maczaną w kawie, żądanie takiego śniadaniowego przysmaku podniesie w zdziwieniu nie jedną, ale obie brwi, jak mówi hiszpańskie powiedzenie. Jest jednak jeden element śniadaniowo unifikujący cały ten kraj: każdy Hiszpan popija śniadanie mitycznym colacao (dziś sprzedawanym także w wersji light). Można w nim też zamoczyć słodką bułkę czy grzanki, a na bardziej podległej francuskim wpływom północy, w Katalonii czy Kraju Basków, nawet croissanta. Po wyczerpującej nocy pełnej wrażeń tradycyjnym maczanym śniadaniem może być też chocolate con churros. Sprzedawane w budkach i barach długie prążkowane wałki z ptysiowego ciasta smażone są w głębokim tłuszczu. Gorące obsypujemy cukrem, a potem jeszcze zanurzamy w filiżance z czekoladą. Tak pokrzepieni ruszamy zatem w naszą kulinarną podróż. Z przedstawionych propozycji czytelnik będzie mógł skomponować posiłek na dowolną porę roku czy dnia...
1 3 4 5 ... 8 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się