Polska » Kultura » Dlaczego Ryszard Kapuściński nie miał dotąd w Polsce...

Dlaczego Ryszard Kapuściński nie miał dotąd w Polsce krytyki?

Data dodania: 2010-02-26 21:12:37 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-02-27 00:15:49

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Dlaczego Ryszard Kapuściński nie miał dotąd w Polsce krytyki?

(© Fot. Magda Kołodziński/Polskapresse)

Publikujemy fragment głośnej biografii wybitnego reportażysty Ryszarda Kapuścińskiego, autorstwa Artura Domosławskiego, która w przyszłym tygodniu pojawi się w księgarniach.

Pytanie wypływa w rozmowie z Małgorzatą Szejnert, reporterką, która po upadku realnego socjalizmu wychowała w ''Gazecie Wyborczej'' sporą gromadę reporterów nowej generacji.
Kapuściński nie miał krytyki, bo krytykę sam unieszkodliwiał. Znał osobiście prawie wszystkich wpływowych recenzentów, wszyscy go lubili. Jeden z rzadkich przypadków dziennikarzy wielkiego sukcesu, który nie wzbudzał zawiści w środowisku. Inni kibicowali mu, dobrze życzyli. Decydenci w Komitecie Centralnym też - mniemali, że ich reprezentuje. Potencjalnych krytyków rozbrajał życzliwością, czarem osobistym, tym swoim nieśmiałym uśmiechem. Potrafił zaoferować pomoc - nie zawodową, taką zwyczajną, ludzką.
∨ Czytaj dalej
Wielu imponowało to, że znają Kapuścińskiego, a po jednej z nim rozmowie niejeden mniemał, że jest jego starym przyjacielem. Jak o kimś takim napisać coś krytycznego?

Była to z jego strony świadoma strategia. Chronił się w ten sposób przed krytykami i krytyką. Chronił swoją pracę, którą przypłacał zdrowiem, nieraz ryzykował życiem. Jako reporter w krajach Trzeciego Świata był nędzarzem, nigdy nie miał dość pieniędzy, żeby przyzwoicie tam pożyć. Mieszkał byle gdzie, jadł byle co, praca kosztowała go mnóstwo czasu i wysiłku. Dużo czytał, dużo się uczył. Potem wszystko to próbował z wielkim trudem złożyć w opowieść, reportaż, kolejne książki - a pisał powoli, pisanie było dla niego mordęgą.

I gdyby po tym wszystkim jakiś ''mędrzec'', który mało wie, mało przeżył i jeszcze ledwie przekartkował książkę, miał się nad tym potwornym wysiłkiem wytrząsać… Gdyby niepochlebna recenzja miała zaważyć na kolejnych wyjazdach, bez których nie mógł żyć… Wiedział też, że ma cienką skórę i łatwo go urazić, zranić…
''Kapuściński.Non-fiction'' Artura Domosławskiego uka-że się 3 marca nakładem wydawnictwa Świat Książki
Dlatego wymyślił strategię samoobrony: rozbroić bombę, zanim wybuchnie. Nikt jego pisania nie tykał krytycznym słowem przez całe lata, dekady. Żył pod szklanym kloszem. Odosobnione głosy polemiczne zaczęły się w Polsce pojawiać u kresu jego życia. Na wszelkie krytyczne uwagi reagował atakami złości bądź przybicia, smutku, prawie depresji. Izabella i Jerzy Nowakowie wspominają, że delikatne nawet sugestie krytyczne - w końcu ze strony najbliższych przyjaciół - wywoływały u niego furię; potrafił z wściekłości podrzeć kartkę z własnym tekstem na ich oczach.

Tomasz Łubieński pamięta, że spotkał go kiedyś przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Zaczął od gratulacji z okazji kolejnej nagrody, którą Kapuściński właśnie odebrał w kraju lub za granicą. Tymczasem ten patrzy smutny, zgnębiony, no, zbity pies. Okazało się, że parę dni wcześniej na jakiejś konferencji w Gdańsku niepochlebne uwagi o jego twórczości wygłosił Tomasz Burek, znany krytyk, niegdyś marksizujący, w latach dziewięćdziesiątych w innym wcieleniu: antykomunistycznym i prawicowym.

- Uderzyło mnie - opowiada Łubieński - że nie powiedział, na przykład: ''Ach ten Burek coś tam nawygadywał - do diabła z nim!''. Był naprawdę przybity, gryzł się, że ktoś powiedział o nim krytyczne słowo. A przecież miał taką pozycję w kraju i na świecie, że mógł takiej krytyki w ogóle nie zauważać, przemilczeć, zignorować.

Podobnie przeżywał pełen tupetu i kłamstw (np. że pracował rzekomo w Biurze Prasy KC PZPR) atak felietonisty - ideologa z profesorskim tytułem na łamach jednego z tygodników. Ideolog kpił z dość oczywistej tezy Kapuścińskiego, że kolonializm ponosi odpowiedzialność za niedorozwój krajów Trzeciego Świata. - Mówiłem mu, żeby nie zwracał uwagi na zaczepki pozbawione polemicznej kultury, a on i tak się przejmował - opowiada Jerzy Nowak.
1 2 3 4 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.