Menu Region

Nowy bat na polskich polityków

Nowy bat na polskich polityków

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha

Prześlij Drukuj
Czy mamy się cieszyć z tego, że Komisja Europejska dała naszemu rządowi czas do 12 września na przedstawienie planu restrukturyzacji stoczni w Gdyni i w Szczecinie? Ja się nie cieszę, bo cała sprawa pokazuje, że nasi politycy z braku odwagi działają na ostatni dzwonek.
Kolejne ekipy, bez wyjątku, w sprawie stoczni uprawiały klasyczną spychologię, mając nadzieję, że problem stoczni rozwiąże następny rząd. A już dawno należało sprzedać te zakłady, zamiast sztucznie je utrzymywać przy życiu.

Politycy od lewa do prawa, nie chcąc prywatyzować stoczni, przymykali oczy na fakty, które nie są sprzyjające dla przemysłu stoczniowego. W ostatnim czasie cały europejski przemysł stoczniowy znalazł się w kryzysie.
Upadły zakłady w Niemczech, Anglii i wielu innych krajach unijnych. Nie wytrzymały one ogromnej konkurencji ze strony Chin oraz Korei, w których produkuje się taniej. Także i polskie stocznie przestały być konkurencyjne.

Nasi politycy też najwyraźniej nie wzięli pod uwagę tego, że Unia Europejska serwuje nie tylko przyjemności, ale i przykrości. Zupełnie zapomniano, że w pewnym momencie decyzję będzie podejmował nie rząd polski, ale Komisja Europejska.

Aby jednak utrzymać przy życiu stocznie, kolejne rządy postanowiły je dotować. Robiono tak ze strachu przed koniecznością zapłacenia politycznej ceny za zwolnienie kilku tysięcy osób. Bo aby zapewnić tym zakładom rentowność, to należałoby znacznie redukować personel.

Polsce zabrakło męża stanu, który miałby odwagę powiedzieć że redukcje są konieczne. Polityka, który nie bałby się zapłacić wysokiej ceny za niepopularną decyzję. To zresztą nie tylko nasz problem. Ostatni raz w Europie taką odwagą wykazała się premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, przeprowadzając w latach 80. niezbędne reformy w górnictwie. Jednak to szczególnie w naszym kraju widać przejawy myślenia tylko w kategoriach najbliższych wyborów. Interes państwa, czyli nas wszystkich, ustępuje zazwyczaj interesowi partii i ambicjom jej liderów.

Polskie stocznie potrzebują dziś swojego "generała", który bez względu na osobiste konsekwencje odważy się powiedzieć głośno swoim "żołnierzom", że musi część z nich wysłać na pewną śmierć, aby dzięki temu uratować resztę oddziałów.

Do tej pory nikt nie miał odwagi powiedzieć, że ceną za uratowanie całej stoczni jest jej prywatyzacja i zwolnienie części załogi. Niestety, jedyną metodą rozliczania za brak odwagi były do tej pory tylko wybory. Teraz pojawił się nowy bat, który wymusza na rządzących podejmowanie szybkich decyzji. Tym batem jest Unia Europejska.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się