I właśnie swoją niebanalną urodę ta 30-latka wykorzystała do niecnych celów. Według policjantów jest ona szefową gangu pięknych modelek, które szmuglowały narkotyki z Kolumbii i Meksyku do Stanów Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii.
Za kolumbijską pięknością wydano już międzynarodowy list gończy. Funkcjonariusze rozpracowują również jej gang przemytniczek, które przez wtajemniczone kręgi narkobiznesu nazywane były "aniołkami Charliego".
Za jeden kurs każda z dziewczyn dostawała 3 tys. funtów oraz zwrot wszelkich kosztów podróży, włączając w to noclegi w najdroższych hotelach i jedzenie w najdroższych restauracjach. Ta bajka skończyła się jednak w zeszłym miesiącu. Wtedy to na lotnisku w Buenos Aires wpadł jeden z "aniołków". Funkcjonariusze antynarkotykowi nie dali się nabrać na piękną buzię i kuszące krągłości. Przy kobiecie znaleźli niemal 55 kg kokainy.
Przesłuchiwana kurierka przyznała się do wszystkiego. Zdradziła również przywódczynię gangu. Po złożeniu zeznań podjęto decyzję o wydaniu międzynarodowego listu gończego za Valencią.
Modelka była wcześniej związana z meksykańskim bossem narkotykowym znanym jako "Potwór". Jednak ich związek rozpadł się w zeszłym roku, a kolumbijska piękność postanowiła rozkręcić przestępczą działalność na własną rękę. Dziennikarze, którzy postanowili zbadać sprawę modelki zajmującej się handlem narkotykami, odkryli, że Angie Sanselmente Valencia rekrutowała swoje przemytniczki wśród latynoamerykańskich piękności. Zazwyczaj były to młode kobiety, które startowały w międzynarodowych konkursach piękności. Wybory modelek były bowiem świetną przykrywką, ale - jak się okazało - do czasu.