czwartek 09 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Apolonia, Eryka, Cyryl

Polska » Sport » Artykuł

Adam to prawdziwy (wice)mistrz

Adam to prawdziwy (wice)mistrz

(© AP)

Polska Przemysław Franczak

2010-02-21 15:39:55, aktualizacja: 2010-02-22 17:46:39

Na dużej skoczni czarodziejów było dwóch, ale złoto tylko jedno. Znowu zgarnął je Harry Potter skoków narciarskich, czyli fenomenalny Szwajcar Simon Ammann. Adam Małysz też jednak był niesamowity. Po raz drugi na tych igrzyskach, a trzeci w karierze został wicemistrzem olimpijskim.

- Te dwa srebrne medale są dla mnie jak złote. Simon był nie do pobicia, skakał w zupełnie innej lidze - mówił wzruszony i autentycznie szczęśliwy Polak, którego magia przyciągnęła do Whistler Olympic Park tłumy rodaków. Nie obejrzeli wielkiego triumfu idola, nie zobaczyli jak spełnia się jego wielkie marzenie o olimpijskim triumfie, ale byli świadkami kolejnej historii, która buduje jego niezwykłą legendę.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Legendę jednego z najwybitniejszych zawodników wszech czasów.

Po jego drugim skoku w Whistler Olympic Park zapadła cisza. Adam skoczył dobrze - 133,5 m - i wydawało się, że ma zagwarantowane przynajmniej srebro, ale nikt nie chciał wychodzić przed orkiestrę. Kibice stali w milczeniu i niecierpliwie przestępowali z nogi na nogę, bo obliczanie not przeciągało się w nieskończoność. W końcu - jest! Przy nazwisku Polaka wyskoczyła jedynka. Nie wiadomo, kto w tym momencie zwariował ze szczęścia bardziej. Polscy fani, który wpadli w ekstatyczny tan, czy Małysz całujący w radosnym amoku narty i zeskok. - To był spontan i to niesamowity - zwierzał się później nasz zawodnik.

Ostatni skok w konkursie, czyli próba liderującego z dużą przewagą Ammanna była w gruncie rzeczy formalnością. Szwajcar nie mógł dać plamy, bo już w pierwszej serii rzucił konkurencję na kolana (144 metry przy doskonałych 137 metrach Małysza). Potter przypiął do nóg narty z magicznymi wiązaniami i znowu pofrunął tak, że wszystkim zaparło dech w piersiach. 138 metrów z niskiego rozbiegu nie pozostawiało złudzeń, kto jest najlepszy. - Szacunek dla niego za to, co tutaj pokazał - podkreślał Małysz.

Polak nie dał ani jednego powodu, by myśleć, że jest w jakiś sposób zazdrosny o sukcesy Szwajcara, który w sobotę zdobył swój czwarty(!) złoty medal olimpijski (wyrównał tym samym rekord Fina Matii Nykaenana). Któryś z nich mógł przecież należeć do Polaka. - Czy się wymienimy? Chyba koszulkami - żartował Adam, który pokazał wielką klasę nie tylko na skoczni. Nie jęczał jak Austriacy, że Ammann ma wiązania bez homologacji, tylko docenił nieprzeciętny talent konkurenta. - O dalekich skokach decydowała jego wielka forma, a nie rodzaj zapięć - zauważał.

Trzecie miejsce znowu zajął Austriak Gregor Schlierenzauer. Podium wyglądało więc tak samo, jak po konkursie na średniej skoczni. Tylko Adam wyskoczył na nie z jeszcze większym impetem i radością.
Pozostali Polacy spisali się nieźle. Kamil Stoch był 14., a Stefan Hula 19.

Wieczorem Małysz pojechał na dekorację do centrum Whistler. Atmosfera była taka, że nawet jego trener Hannu Lepistoe, na co dzień niebywale spokojny, wręcz wycofany człowiek, pozwalał sobie na dowcipy.

- Tuż przed wyjazdem na ceremonię przyszedł do mnie i mówi z poważną mina, że za chwilę widzimy się na siłowni - opowiadał Adam. - Popatrzyłem na niego zdziwiony i przypomniałem, że za pół godziny mam dekorację. Wtedy poklepał mnie po ramieniu i powiedział: żartowałem. Hannu jest naprawdę bardzo szczęśliwy po tych wynikach - przyznawał skoczek. - Ja już po pierwszym skoku byłem już pewny, że mamy medal - skwitował konkurs sam szkoleniowiec.

Wieczorem było sporo wzruszeń, Adam uronił na podium niejedną łzę. A potem feta przeniosła się do wioski olimpijskiej. Uczestniczyła w niej cała nasza kadra. - Impreza była fantastyczna - zdradził nam Livio Magoni, włoski trener naszej alpejki Agnieszki Gąsienicy Daniel. Zabawa skończyła się jeszcze przed północą miejscowego czasu.
strona: 1 z 2 »

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 06.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama