Polska » Magazyn » Ryszard Kapuściński. Życie barwniejsze niż książki, które...

Ryszard Kapuściński. Życie barwniejsze niż książki, które porwały świat

Data dodania: 2010-02-19 16:34:09 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-02-25 15:30:21

Polska

Agaton Koziński

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Ryszard Kapuściński. Życie barwniejsze niż książki, które porwały świat

(© Polska)

Do Kapuścińskiego mam stosunek bardzo osobisty. Dlatego zastanawiam się, czy na pewno chcę go znać takim, jak przedstawia Artur Domosławski w książce "Kapuściński. Non-fiction". Ale tę relację trudno tak po prostu odrzucić - pisze Agaton Koziński.

Chciałem być jak Kapuściński. Przez wiele lat, w miarę jak poznawałem jego kolejne książki, marzyłem, by choć w części móc przeżyć to, co on. W "Cesarzu" uderzyła mnie bliskość, z jaką reporter opisał majestat. Po "Imperium" natychmiast chciałem ruszyć w podróż koleją transsyberyjską. Nawet "Kirgiz schodzi z konia", w którym aż roiło się od słownych serwitutów dla ZSRR, sprawiał, że środkowoazjatyckie stepy śniły mi się po nocach.
∨ Czytaj dalej


Fascynacja Kapuścińskim tkwiła we mnie tak mocno, że postanowiłem ruszyć w jego ślady. Dosłownie. Skończyłem studia dziennikarskie i złożyłem aplikację o pracę do redakcji zagranicznej Polskiej Agencji Prasowej. Przeszedłem trzystopniowy proces rekrutacji i zostałem pracownikiem PAP. I, tak jak się spodziewałem, miejsce, do którego trafiłem, było wręcz przesiąknięte Kapuścińskim. Władysław Knycpel, były wieloletni korespondent papierni (to chyba jego autorskie określenie) w radzieckiej Moskwie, uwielbiał opowiadać, jak to przesiadywali razem na jakimś murku nad Sekwaną w Paryżu, pili wino i rozmawiali o życiu. Mirosław Ikonowicz godzinami potrafił snuć historie, jak to wspólnie z Ryśkiem oglądali z bliska ogarniętą gorączką wojen domowych Afrykę. - Obaj byliśmy jak 007 z licencją na podróżowanie. Musieliśmy tylko przekazać centrali, z jakiego teleksu będziemy nadawać - wspominał, a ja chłonąłem każde słowo.

Szybko się jednak przekonałem, że w mojej wymarzonej redakcji nic - poza tymi opowieściami - z ducha Kapuścińskiego nie zostało. Wyjazdów zagranicznych prawie nie było (a na większość wysyłano Ikonowicza), kolejne placówki zagraniczne zamykano, etos pracy podupadał - to były akurat czasy częstych zmian na szczytach zmiany, a wtedy nowy premier przynosił ze sobą nowego prezesa agencji, co pociągało za sobą całą serię roszad na wszelkich stanowiskach. Ale te problemy traktowałem jako przejściowe i postanowiłem szukać swych marzeń gdzie indziej. Wysłałem aplikację do działu zagranicznego "Wprost". - Proszę o propozycję tekstów - odpisał mi ówczesny szef. Akurat czytałem "Heban", gdzie Kapuściński rozpisywał się o warlordach - watażkach de facto rządzących tym kontynentem. Podchwyciłem i zgłosiłem temat o współczesnych warlordach na całym świecie. Zadziałało. Redakcja mój debiut na jej łamach wydrukowała aż na trzech kolumnach.

Tylko proszę nie traktować moich wspomnień jako próby dorabiania sobie kombatanckiej karty. Przytaczam je, bo wydają mi się dość szablonowe. Szablonowe w tym sensie, że byłem jednym z milionowego tłumu czytelników na całym świecie, który dał się uwieść Kapuścińskiemu. Regularnie spotykam osoby, które z pamięci potrafią cytować fragmenty jego książek czy przerzucać się historyjkami w nich wyczytanymi. Właściwie każdy, kto rusza na wakacje z plecakiem, nie walizką (a dziś to backpackerzy wyznaczają standardy podróżowania), przyznaje się do fascynacji reportażami Kapuścińskiego.

Jednym z jego wyznawców jest Artur Domosławski, dziennikarz "Gazety Wyborczej" - sam zresztą w mejlu przysłanym do naszej redakcji określił Kapuścińskiego jako swojego "mentora, którego podziwiał". Efektem tego podziwu jest książka "Kapuściński. Non--fiction" (premiera 1 marca). Domosławski przez trzy lata uczciwie zbierał informacje o wybitnym reporterze, rozmawiał z jego kolegami, współpracownikami, zwierzchnikami, a nawet kochankami, by stworzyć możliwie jak najwierniejszy jego portret. Jak mu to wyszło? Kontrowersyjnie. Tak kontrowersyjnie, że część byłych przyjaciół Kapuścińskiego odsądza Domosławskiego od czci i wiary, a wdowa po nieżyjącym od trzech lat pisarzu skierowała przeciw niemu sprawę do sądu, chcąc zablokować publikację książki.
Przyczyny tych kontrowersji można podzielić na dwie grupy.

Na użytek tego tekstu pierwsze nazwijmy mitotwórczymi, a drugie personalnymi. Najpierw o mitach. Domosławski w swej książce nie ma wątpliwości, że własną legendę tworzył sam Kapuściński. Temu służyć miało wymyślenie faktu, że jego ojciec uciekł z transportu do Katynia, czy podtrzymywanie plotki o tym, że znał (a nawet przyjaźnił się) z Che Guevarą. Obie te konfabulacje miały swój cel. Ta o Katyniu miała uwiarygodnić reportera w Polsce, która zrzuciła jarzmo komunizmu (to było ważne, gdyż przez 30 lat należał on do PZPR, w Komitecie Centralnym miał swoich protektorów, z których najważniejszym był Ryszard Frelek, członek sekretariatu partii). Z kolei historia o zażyłości z Che świetnie pasowała do emploi człowieka, który był wszędzie, widział wszystko. A że weryfikacja takich faktów była wręcz niemożliwa (trzeba pamiętać, że w czasach, gdy Kapuściński pisał, nie było internetu, komórek, zwykły telefon był rarytasem), to łatwo sobie wyobrazić, jak trudno było się oprzeć pokusie "podkręcania" rzeczywistości.
1 2 3 4 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

poGFFDcnghXVZhMv

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

NKASqWddec (gość), 20.03.10, 09:15:13

YjSNJR twmoranifrst, [url=http://cwvkaupkvpng.com/]cwvkaupkvpng[/url], [link=http://lxaawyvcuabc.com/]lxaawyvcuabc[/link], http://htvfhgdlygix.com/

odpowiedzi (0)

skomentuj

poGFFDcnghXVZhMv

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

NKASqWddec (gość), 20.03.10, 09:14:43

YjSNJR twmoranifrst, [url=http://cwvkaupkvpng.com/]cwvkaupkvpng[/url], [link=http://lxaawyvcuabc.com/]lxaawyvcuabc[/link], http://htvfhgdlygix.com/

odpowiedzi (0)

skomentuj

kapumafia

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Barbara Stryjczyk (gość), 24.02.10, 01:58:40

...i kapumania.Kto jest autorem tych określeń?P.Artur Domoslawski.Szkoda,że ani słowem nie zająknie się On ani nikt o już istniejącej "Biografii PISARZA" wydanej w 2008 r przez "ZNAK";natomiast wkoło się mówi,że "Znak" nie był zainteresowny dziełem p.Artura.Znakomity marketing robią p.Arturowi młodsi przyjaciele.Ciekawe,co będą pisać po Jego śmierci? Jedno jest pewne:ani p.Artur,ani p.Agaton należąc do mafii i posiadając manię-nie będą nigdy dla nikogo obiektami fascynacji.LITERACKIEJ.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.