Menu Region

Dostaniesz odszkodowanie za śmierć bliskiej osoby

Dostaniesz odszkodowanie za śmierć bliskiej osoby

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Artur Grabarczyk

Prześlij Drukuj
Rodziny ofiar wypadków dostaną pieniądze nawet wtedy, gdy tragiczna śmierć nie spowoduje pogorszenia sytuacji majątkowej.
Będziemy mogli starać się o rekompensatę za szkody moralne po stracie bliskiej osoby. Zmiany wchodzą w życie od 3 sierpnia.

- Do tej pory śmierć dziecka czy innego członka rodziny, który nie przynosił dochodów, z punktu widzenia prawa nie była stratą, za którą należą się pieniądze - mówi Paweł Grębowiec z firmy Hexa specjalizującej się w walce o odszkodowania. - Teraz dołączamy do krajów zachodnich, gdzie wypłacanie odszkodowań za cierpienie spowodowane stratą bliskich jest standardem.

Ale choć korzystna dla rodzin ofiar zmiana prawa wchodzi w życie już 3 sierpnia, na pierwsze wyroki sądów przyjdzie poczekać lata. - Sądy muszą się nauczyć przeliczania bólu na pieniądze, z kolei ubezpieczyciele, którzy będą płacić te odszkodowania z wpływów ze składek OC, będą się starali, aby zasądzane sumy były jak najniższe - tłumaczy Igor Marek, prawnik z krakowskiej kancelarii Teodorowski i Wojtaszek.

Jego słowa potwierdza Andrzej Pityński z Polskiej Izby Ubezpieczeń. - Ubezpieczyciele nie będą sami proponować odszkodowań, poczekamy na pierwsze wyroki sądów, które ustalą jakieś normy - mówi. - Na razie jesteśmy spokojni, bo po pierwszych wyrokach ubezpieczyciele na pewno będą się odwoływać, dlatego zanim zapadną ostateczne werdykty, minie kilka lat.

Przedstawiciele ubezpieczycieli nieoficjalnie mówią, że nowe prawo uderzy po kieszeniach klientów. Żeby wyrównać sobie straty, ubezpieczyciele podniosą ceny polis OC dla kierowców. - Na razie takich decyzji nie ma, ale niewykluczone, że firmy będą chciały w ten sposób gromadzić pieniądze na te odszkodowania - mówi Pityński.

Jakie będą to kwoty? Zdaniem ekspertów od 50 do 500 tys. zł. To znacznie mniej niż w USA, gdzie podobne świadczenia wynoszą nawet 15 mln dolarów.

To rewolucja w polskim prawie - sprawcy wypadków, w których zginą ludzie, będą płacili ich bliskim za rozpacz i cierpienie. Finansowe rekompensowanie strat moralnych będzie też obowiązkiem ubezpieczycieli, jeśli sprawca wypadku zawczasu się ubezpieczy. Specjaliści od ubezpieczeń oceniają, że odszkodowania mogą sięgać kilkuset tysięcy złotych.

Obowiązujące dziś prawo nie zapewnia takiej rekompensaty. Jeśli w wypadku samochodowym zginie osoba zapewniająca rodzinie utrzymanie, bliscy zmarłego mogą skierować sprawę do sądu i liczyć na odszkodowanie. - Ale gdy w wyniku wypadku drogowego lub w szkole umrze dziecko czy inny członek rodziny, który nie zapewnia jej dochodów, z punktu widzenia prawa jego śmierć nie jest stratą - mówi Igor Marek z kancelarii prawnej Teodorowski i Wojtaszek. - Dlatego za stratę dziecka sądy nie przyznawały odszkodowań albo musiały lawirować, by znaleźć kruczek prawny pozwalający na przyznanie zadośćuczynienia - dodaje.

Tak było w przypadku odszkodowania dla rodziców zabitego w 1998 r. przez policjanta Przemka Czai, nastolatka ze Słupska. - Rodzice dostali 300 tys. zł odszkodowania tylko dzięki temu, że sędzia uznał, że ich tragicznie zerwana więź z dzieckiem to dobro osobiste - przypomina Marek.

Teraz sądy nie będą już musiały stosować podobnych wybiegów. Nie oznacza to jednak, że uzyskanie odszkodowania będzie łatwe. - Z mojego doświadczenia wynika, że kwoty odszkodowań zasądzanych na mocy tego prawa będą się wahać od 50 do 500 tys. zł - mówi Paweł Grębowiec z firmy Hexa specjalizującej się w egzekwowaniu roszczeń finansowych. Sprzeczne interesy poszkodowanych i ubezpieczycieli i brak doświadczenia sądów w wycenianiu, ile warte jest cierpienie po śmierci najbliższych, sprawią, że pierwsze prawomocne wyroki zapadną dopiero za kilka lat.

- Polacy wiedzą, jakie sumy można uzyskać na Zachodzie, i takich samych pieniędzy będą żądać od naszych ubezpieczycieli. Ci oczywiście będą się bronić przed wysokimi wypłatami - prognozuje Igor Marek. Dlatego jego zdaniem na procesach w pierwszej instancji się nie skończy.

Długotrwałe procesy będą trudne nie tylko dla rodzin ofiar starających się o odszkodowanie, ale i dla sędziów. - Dla nas to będą jedne z najtrudniejszych do rozstrzygnięcia spraw - mówi sędzia Marcin Łochowski. - Ale żeby wydać wyrok, będziemy musieli poznać prawdę o więzi łączącej rodzinę, dowiedzieć się, czy ta osoba naprawdę cierpiała po śmierci bliskiego. A to oznacza grzebanie w bolesnych sprawach.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się