Data dodania: 2010-02-18 13:37:00 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-02-26 19:57:47
(© PAP)
Z Andrzejem Czciborem-Piotrowskim, pisarzem, tłumaczem, kolegą szkolnym Ryszarda Kapuścińskiego, rozmawia Agaton Koziński.
zdziwiony (gość), 03.05.10, 10:28:06
Z SBecja nie współpracowali Zamordowani : Popiełuszko, Pyjas, ..... Pozostali raczej tak, każdy we własnym zakresie świadomości. bo SBcja była w kolegach, w pracy, w awansach. Podły jest cynizm. tutaj wpisz nazwiska : ....
odpowiedzi (0)
skomentujwiesniak (gość), 13.03.10, 18:54:05
Kosy na sztorc i anawa na przeciwników ..Polaków. Wszyscy "nasim" przeszkadzają. Zyzaki, Domosławscy itp. Przecież macie swoich jeniuszy: Paradowską, Żakowskiego, Najsztubka, Adasia i innych nie mnikej zdolnych. Nie czytam tych wypocin i nie opiniuję. A na kosy nie zamierzam się pojedynkować.
odpowiedzi (0)
skomentujbabcia KW (gość), 19.02.10, 11:17:47
ja dzielę rodaków (od 18 r. życia) z tamtego okresu na trzy grupy : takich co tworzyli i utrzymywali system (aparatczycy: przywódcy różnych organizacji, związków, partii, organów bezp. i wojska); druga grupa to ludzie nękani przez bezpiekę i jej ulegający (z różnych przyczyn, z wygodnictwa też ale nie szkodzący nikomu) i trzecia grupa to ludzie nękani również ale nieprzejednani (MIELI ZŁAMANE KARIERY, ŻYCIE OSOBISTE);najbardziej ponure w naszej obecnej rzeczywistości jest to, że ludzie z pierwszej grupy w dalszym ciągu rzadzą, a czasami funduje się im izby pamięci, tablice pamiątkowe, nie rozlicza się ich z przeszłości, rozlicza się bezwzględnie druga grupę, a trzecia grupa (dość liczna mimi wszystko), która powinna rządzić Polską nie ma w narodzie poparcia, jest krytykowana i zwalczana-
odpowiedzi (0)
skomentujDorota (gość), 18.02.10, 21:59:20
Znalazł sie kolejny zawistnik. Ciekawe, skąd pan Czcibor-Piotrowski wie, że Ryszard Kapuściński zautoryzowałby książkę Artura Domosławskiego? Boże, chroń nas przed takimi tzw. przyjaciółmi...
odpowiedzi (0)
skomentujspokojny 18.02.10, 17:17:18
Jasne „w tych teczkach nie ma nic poważnego”. Każdy idzie w zaparte. Niedawno dowcipniś Masztalski donosił (nomen-omen):„dobierałem informacje moim zdaniem ogólnie dostępne lub nieszkodliwe. Spotkania z oficerem SB były nacechowane troską o bezpieczeństwo Polski.” He, he. Podobny bełkot jak u astronoma Wolszczana. Jak zwykle wszyscy „teczkarze” niewinni.
Jak który coś podpisał to nie wiedział, że podpisuje albo podpisał „nieopatrznie”, znaczy puścił bąka na salonie, bo nie zdzierżył, ot po prostu zwieracze mu puściły, smród się rozszedł po widowni i tyle. A jak wiedział że podpisuje, to nie wiedział co podpisuje, jak i to wiedział to robił to „żartem”. A jak już podpisał „na poważnie” to oczywiście na nikogo nie donosił i „nie był świnią”.
Szeregowy był niewinny, bo wykonywał rozkazy kaprala, kapral niewinny bo „tylko” wykonywał rozkazy sierżanta, sierżant musiał słuchać się porucznika a ten z kolei generała, zaś generał miał rozkazy z samej góry od Naczelnego Kierownictwa, kierownictwo zaś wykonywało tylko wolę „ludu pracującego miast i wsi” i kółko się zamyka. Sami niewinni. Takie bajki to można naiwniakom opowiadać.
Co to znaczy: „nikomu nie zaszkodził”? Czyżby miał aż tak wysoką pozycję w SB, że wszyscy funkcjonariusze po każdym pałowaniu, po każdej akcji, byli zobowiązani mu wysłać sprawozdanie kończące się formułą „jako świadomy swej komunistycznej powinności pracownik bezpieki uroczyście zaręczam, że szkodząc nie korzystałem z informacji uzyskanych od pana”.
A jak mógł taki kabareciarz komuś zaszkodzić? Może myślał, że jak powie bezpiece „a wiecie towarzyszu pAłkowniku, że ten Kowalski z mojej klatki to opowiada antykomunistyczne dowcipy i jest w ‘Solidarności’?” to się bezpieczniak ucieszy i to skrzętnie zanotuje a potem wsadzi do paki Kowalskiego za te dowcipy? Otóż nie.
Bezpieczniak doskonale i tak wiedział kto gdzie co robi opozycyjnie, bo miał po prostu swoich agentów w odpowiednich strukturach ale czego mu taki agent powiedzieć nie mógł, to były szczególiki z prywatnego życia Kowalskiego. A taki Masztalski mógł „niewinnie” nadawać teksty typu „a jak gramy w brydżyka to Kowalski zawsze kontrą wywoławczą i zakąsza ogóreczkiem”.
I takie rzeczy interesowały bezpiekę, bo potem się brało Kowalskiego na przesłuchanie i zaczynało „wiemy jakie gówienko zamiotłeś, w którym miejscu pod dywan w sypialni, więc widzisz, że wiemy o tobie wszystko”. Tak łamano gościa, który potem sam już dalej wszystko wyśpiewywał. No ale to jest życie panie artysta, tu trzeba było zdaje się więcej fantazji niż na estradzie co?
Dodam, że nie idzie mi o to aby kogoś osądzać na zasadzie „trzeba było wtedy nie kapować”. Wiem, że to się łatwo teraz mówi i nie o to mam do tych kapusiów pretensje tylko o to, że idą w zaparte, że do końca kłamią a jak się ich przyciśnie to się wykręcają na zasadzie „ach to nie było nic takiego”. A Kapuściński tak się stylizował w swoich książkach na moralny autorytet, jak to on rozumiał „biednego człowieka” a tu się okazuje, że te jego reportaże to jedna wielka, wymyślona lipa.
odpowiedzi (0)
skomentujInformacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl
Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie
Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00
ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl
Reklama
Reklama
Rozpoczynamy proces zmian w serwisie PolskaTimes.pl Już teraz odświeżyliśmy nieco wygląd strony głównej i menu, pojawiły się też funkcjonalności, które - mamy nadzieję - ułatwią Wam dotarcie do najważniejszych informacji i zachęcą do udziału w dyskusji. Kolejne zmiany już wkrótce. Czekamy na Wasze opinie i sugestie. »
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.