Polska » Opinie » Kapuścińskiego życie szybko nauczyło cynizmu

Kapuścińskiego życie szybko nauczyło cynizmu

Data dodania: 2010-02-18 13:37:00 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-02-26 19:57:47

Polska

Agaton Koziński

14KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Kapuścińskiego życie szybko nauczyło cynizmu

(© PAP)

Z Andrzejem Czciborem-Piotrowskim, pisarzem, tłumaczem, kolegą szkolnym Ryszarda Kapuścińskiego, rozmawia Agaton Koziński.

Jest Pan jedną z nielicznych osób, które miały okazję poznać książkę Artura Domos-ławskiego "Kapuściński. Non-fiction" przed jej premierą. Co Pan o niej sądzi?
Autor przyjaźnił się z Kapuścińskim i za jego życia spędził wiele czasu na rozmowach z nim. A potem, pracując nad książką, rozmawiał z wieloma osobami, które go znały. Tak należy postępować przy pisaniu tego typu dzieł.

Jak dobrze poznał Pan Kapuścińskiego?

Poznaliśmy się w szkole licealnej, chodziliśmy do jednej klasy humanistycznej w latach 1948-50. Już wtedy obaj interesowaliśmy się literaturą, próbowaliśmy pisać. Obaj byliśmy też odrobinę cyniczni. Wiedzieliśmy, że uda nam się dostać na studia tylko wtedy, gdy będziemy przekłamywać rzeczywistość.
∨ Czytaj dalej
Mieliśmy wtedy doświadczenia z Sowietami - Kapuściński z Pińska, a ja z dwuletniego zesłania w głąb ZSRR. Mimo to, gdy zdawaliśmy wspólnie egzaminy wstępne na polonistykę, pisaliśmy pracę na ten sam temat: "Walka o pokój w literaturze światowej". I zupełnie niezależnie cytowaliśmy te same wiersze o Józefie Stalinie. Było to cyniczne - ale my wtedy martwiliśmy się przede wszystkim o studia.

Czy tym cynizmem można także tłumaczyć to, że Kapuściński wymyślił fakt o ucieczce jego ojca z transportu do Katynia?

To normalne, że literat konfabuluje. Zresztą podobnych przypadków w twórczości Kapuścińskiego jest więcej. Choćby jego opisy o biedzie, z powodu której cierpiał przed wojną i po niej. To absolutnie nie jest prawda - co potwierdzała także jego siostra, przepiękna zresztą dziewczyna. Zresztą oni oboje wyróżniali się urodą. Teresa Lechowska, koleżanka z klasy, nazywała go "ślicznym, czekoladowym chłopczykiem". Nie znałem zresztą tego określenia ze szkolnych czasów, przeczytałem o nim dopiero w książce Domosławskiego. Widać, koleżanki miały wtedy swój język, którego w naszym towarzystwie nie używały.

Skąd brała się u niego skłonność do konfabulacji?

Każdy wybitny pisarz czy dziennikarz buduje swój portret za życia. Podobnie postępował choćby dobrze mi znany Bohumil Hrabal.

Ale Kapuściński był reportażystą. W tym fachu obowiązuje zasada wyższości rzetelnej dokumentacji nad lekkością fabuły.
Rysiek całe życie chciał być pisarzem, nie dziennikarzem. I książki, które pisał, to była literatura, a nie dziennikarstwo. Zawsze mu na tym zależało. Pamiętam, jak w latach 60. przypadkowo spotkaliśmy się pod Czytelnikiem. Pamiętam, jak do mnie powiedział: "Wam to dobrze. Wy to jesteście pisarze, a ja jestem dziennikarzem". Jego to frustrowało, wyraźnie zazdrościł mi mojej pozycji. Tę frustrację widać najlepiej przy sprawie z Bohdanem Drozdowskim.

O co chodziło?
Drozdowski opublikował dramat "Kondukt". Kapuściński uznał, że to plagiat jego tekstu "Sztywny". W 1961 r. wywiązał się o to spór. Wtedy Ryśka już zauważano, ale jednak pozycja Drozdowskiego była wyższa i jemu też przyznano rację. Kapuściński bardzo to przeżył, mocno go to sfrustrowało.

Czy frustrował go również fakt, że współpracował z SB? Bo wydaje się, że lepiej dla portretu, który sam sobie malował, przyznać się do niego? Dziś jego teczki wyciąga się w atmosferze sensacji. Czemu nie było go stać na to, by samemu rozbroić tę bombę?
Z tego, co się orientuję, w tych teczkach nie ma nic poważnego.

No właśnie. Dlaczego tym bardziej sam tego nie wyjaśnił? Zwłaszcza że współpracę z SB mógł banalnie łatwo usprawiedliwić: chęcią wyjazdu.
To był element gry. Jedyną ceną, jaką zapłacił za tę współpracę, było nieprzyznanie mu Nobla. Choć Graham Greene też współpracował z wywiadem i nigdy się tego nie wstydził.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

cynizm? podłosć?

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zdziwiony (gość), 03.05.10, 10:28:06

Z SBecja nie współpracowali Zamordowani : Popiełuszko, Pyjas, ..... Pozostali raczej tak, każdy we własnym zakresie świadomości. bo SBcja była w kolegach, w pracy, w awansach. Podły jest cynizm. tutaj wpisz nazwiska : ....

odpowiedzi (0)

skomentuj

Poprawni do boju

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wiesniak (gość), 13.03.10, 18:54:05

Kosy na sztorc i anawa na przeciwników ..Polaków. Wszyscy "nasim" przeszkadzają. Zyzaki, Domosławscy itp. Przecież macie swoich jeniuszy: Paradowską, Żakowskiego, Najsztubka, Adasia i innych nie mnikej zdolnych. Nie czytam tych wypocin i nie opiniuję. A na kosy nie zamierzam się pojedynkować.

odpowiedzi (0)

skomentuj

do pani Barbary

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

xxx (gość), 13.03.10, 16:47:35

Sa rowni i rowniejsi

odpowiedzi (0)

skomentuj

żałosne są te typy w służbie Kremla

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

historyk (gość), 19.02.10, 15:22:16

żałosne

odpowiedzi (0)

skomentuj

Kapuściński i inni

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

babcia KW (gość), 19.02.10, 11:17:47

ja dzielę rodaków (od 18 r. życia) z tamtego okresu na trzy grupy : takich co tworzyli i utrzymywali system (aparatczycy: przywódcy różnych organizacji, związków, partii, organów bezp. i wojska); druga grupa to ludzie nękani przez bezpiekę i jej ulegający (z różnych przyczyn, z wygodnictwa też ale nie szkodzący nikomu) i trzecia grupa to ludzie nękani również ale nieprzejednani (MIELI ZŁAMANE KARIERY, ŻYCIE OSOBISTE);najbardziej ponure w naszej obecnej rzeczywistości jest to, że ludzie z pierwszej grupy w dalszym ciągu rzadzą, a czasami funduje się im izby pamięci, tablice pamiątkowe, nie rozlicza się ich z przeszłości, rozlicza się bezwzględnie druga grupę, a trzecia grupa (dość liczna mimi wszystko), która powinna rządzić Polską nie ma w narodzie poparcia, jest krytykowana i zwalczana-

odpowiedzi (0)

skomentuj

Agaton, zadzwoń też do kolegi z przedszkola

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

koleżanka z pracy (gość), 19.02.10, 11:08:55

również będzie dużo wiedział. Widać oral history wciąż modna :)
Agaton Koziński - Zyzak polskiego dziennikarstwa.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Graham Greene

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

prinks (gość), 19.02.10, 10:46:59

porownywanie dzialalnosci szpiegowskiej podczas II wojny swiatowej na rzecz Anglii ze wspolpraca z wywiadem zaleznym od okupanta Polski to jest jakies nie halo

odpowiedzi (0)

skomentuj

Red.Agaton Koziński non-stop

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Barbara Stryjczyk (gość), 19.02.10, 00:10:54

...a Wisława Szymborska napisała wiersz opłakujący Stalina i ma Nobla za CAŁOKSZTAŁT!!!PS.Zastanawiam , co jeszcze wykombinują obaj wspaniali redaktorzy,wszak Zawiść nie zna granic...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ciekawe skąd pan Piotrowski wie, że Ryszard Kapuściński by książkę Domosławskiego zautoryzował

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Dorota (gość), 18.02.10, 21:59:20

Znalazł sie kolejny zawistnik. Ciekawe, skąd pan Czcibor-Piotrowski wie, że Ryszard Kapuściński zautoryzowałby książkę Artura Domosławskiego? Boże, chroń nas przed takimi tzw. przyjaciółmi...

odpowiedzi (0)

skomentuj

jedna wielka, wymyślona lipa

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny 18.02.10, 17:17:18

Jasne „w tych teczkach nie ma nic poważnego”. Każdy idzie w zaparte. Niedawno dowcipniś Masztalski donosił (nomen-omen):„dobierałem informacje moim zdaniem ogólnie dostępne lub nieszkodliwe. Spotkania z oficerem SB były nacechowane troską o bezpieczeństwo Polski.” He, he. Podobny bełkot jak u astronoma Wolszczana. Jak zwykle wszyscy „teczkarze” niewinni.

Jak który coś podpisał to nie wiedział, że podpisuje albo podpisał „nieopatrznie”, znaczy puścił bąka na salonie, bo nie zdzierżył, ot po prostu zwieracze mu puściły, smród się rozszedł po widowni i tyle. A jak wiedział że podpisuje, to nie wiedział co podpisuje, jak i to wiedział to robił to „żartem”. A jak już podpisał „na poważnie” to oczywiście na nikogo nie donosił i „nie był świnią”.

Szeregowy był niewinny, bo wykonywał rozkazy kaprala, kapral niewinny bo „tylko” wykonywał rozkazy sierżanta, sierżant musiał słuchać się porucznika a ten z kolei generała, zaś generał miał rozkazy z samej góry od Naczelnego Kierownictwa, kierownictwo zaś wykonywało tylko wolę „ludu pracującego miast i wsi” i kółko się zamyka. Sami niewinni. Takie bajki to można naiwniakom opowiadać.

Co to znaczy: „nikomu nie zaszkodził”? Czyżby miał aż tak wysoką pozycję w SB, że wszyscy funkcjonariusze po każdym pałowaniu, po każdej akcji, byli zobowiązani mu wysłać sprawozdanie kończące się formułą „jako świadomy swej komunistycznej powinności pracownik bezpieki uroczyście zaręczam, że szkodząc nie korzystałem z informacji uzyskanych od pana”.

A jak mógł taki kabareciarz komuś zaszkodzić? Może myślał, że jak powie bezpiece „a wiecie towarzyszu pAłkowniku, że ten Kowalski z mojej klatki to opowiada antykomunistyczne dowcipy i jest w ‘Solidarności’?” to się bezpieczniak ucieszy i to skrzętnie zanotuje a potem wsadzi do paki Kowalskiego za te dowcipy? Otóż nie.

Bezpieczniak doskonale i tak wiedział kto gdzie co robi opozycyjnie, bo miał po prostu swoich agentów w odpowiednich strukturach ale czego mu taki agent powiedzieć nie mógł, to były szczególiki z prywatnego życia Kowalskiego. A taki Masztalski mógł „niewinnie” nadawać teksty typu „a jak gramy w brydżyka to Kowalski zawsze kontrą wywoławczą i zakąsza ogóreczkiem”.

I takie rzeczy interesowały bezpiekę, bo potem się brało Kowalskiego na przesłuchanie i zaczynało „wiemy jakie gówienko zamiotłeś, w którym miejscu pod dywan w sypialni, więc widzisz, że wiemy o tobie wszystko”. Tak łamano gościa, który potem sam już dalej wszystko wyśpiewywał. No ale to jest życie panie artysta, tu trzeba było zdaje się więcej fantazji niż na estradzie co?

Dodam, że nie idzie mi o to aby kogoś osądzać na zasadzie „trzeba było wtedy nie kapować”. Wiem, że to się łatwo teraz mówi i nie o to mam do tych kapusiów pretensje tylko o to, że idą w zaparte, że do końca kłamią a jak się ich przyciśnie to się wykręcają na zasadzie „ach to nie było nic takiego”. A Kapuściński tak się stylizował w swoich książkach na moralny autorytet, jak to on rozumiał „biednego człowieka” a tu się okazuje, że te jego reportaże to jedna wielka, wymyślona lipa.

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 2 »

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.