Tej zimy wszyscy mają już powyżej uszu. Budżet miasta topnieje. Dzielnicom brakuje pieniędzy na odśnieżanie, a zarządcom budynków - sił i rąk do pracy. Jeśli sytuacja się nie poprawi, władze dzielnic będą odśnieżać już tylko rejony najważniejszych obiektów.
Wydawało się, że po styczniowych interwencjach straży miejskiej wszyscy trzymają rękę na pulsie. Jednak ostatnie opady śniegu i wahania temperatur spowodowały, że sytuacja tylko się pogorszyła. - Przez ostatnie kilka dni mieliśmy około tysiąca zgłoszeń dziennie. Najwięcej dotyczyło nieoczyszczonych ze śniegu terenów oraz nieusuniętych sopli - mówi rzeczniczka straży miejskiej Monika Niżniak.
Wystarczyło przejść się dowolną ulicą, aby zobaczyć, że zarządcy budynków wciąż ociągają się z usunięciem zagrożenia.
Niektórzy dają sobie czas, odgradzając teren taśmą. - Angażujemy wszystkich zarządców i w większości reagują szybko na wezwanie. Ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że i im zaczyna brakować sił i środków do oczyszczania terenów i budynków - tłumaczy Monika Niżniak.
Sytuacja nieciekawie wygląda też w poszczególnych dzielnicach. Władze Bielan na walkę z zimą wydały pół miliona zł i obawiają się, że jeśli znów napada tyle śniegu, będą musieli zrezygnować z odśnieżania wielu obszarów dzielnicy. Tak jest już w przypadku ul. Dewajtis, którą na swój koszt musiały oczyścić władze UKSW. - Wystąpiliśmy już do ratusza o przyznanie dodatkowych 400 tys. zł. Jeśli nie dostaniemy pieniędzy, będziemy odśnieżać już tylko najważniejsze obiekty, takie jak przedszkola, przychodnie czy ośrodek sportowy - mówi Grzegorz Pietruczuk, członek zarządu dzielnicy.
Samo odśnieżenie dachu budynku OSiR to dla dzielnicy wydatek rujnujący jej budżet. Na ten cel trzeba było przeznaczyć dodatkowe 20 tys. zł. Ale o rezygnacji nie ma mowy, ze względu na bezpieczeństwo użytkowników. - Jak tak dalej pójdzie, będziemy musieli odwołać część imprez sportowych - żali się Pietruczuk. - Można powiedzieć, że pieniądze potrzebne choćby na rekreację wyrzucamy w błoto pośniegowe - dodaje.
Większość swojego budżetu wydała także Ochota. Z 450 tys. zł na cały rok odśnieżanie pochłonęło już 300 tys. zł. - Na złą sytuację finansową wpływa nie tylko pogoda, ale też kryzys. W tej chwili liczymy już tylko na ocieplenie i łagodną zimę w przyszłym sezonie. Jeśli pieniądze się skończą, poprosimy o pomoc ratusz - mówi burmistrz dzielnicy Wojciech Komorowski.
Szansa, że wszyscy dostaną z ratusza dodatkowe pieniądze na walkę z zimą, jest niewielka. Władze stolicy już musiały przyznać dodatkowe 21 mln zł na odśnieżanie dla Zarządu Oczyszczania Miasta. Tymczasem trzeba się liczyć jeszcze z koniecznością napraw jezdni, które uszkodziły siarczyste mrozy.
Są jednak dzielnice, którym zima niestraszna. Bemowo wydało na odśnieżanie 380 tys. zł i zwiększyło budżet o kolejne 180 tys. Do tego dzielnica planuje wywóz zalegającego śniegu na pustką działkę na obrzeżach.