Menu Region

Jedna słuszna lista lektur obowiązkowych nie ma sensu

Jedna słuszna lista lektur obowiązkowych nie ma sensu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

prof. Mirosław Handke, były minister edukacji

1Komentarz Prześlij Drukuj
Podniósł się lament, że Ministerstwo Edukacji redukuje od 2009 r. listę lektur obowiązkowych. Całkowicie niesłusznie.
Ciągle pokutuje u nas to, co było istotą kształcenia w czasach PRL. Jeden słuszny podręcznik, wizja nauczania i właśnie lista książek do przeczytania. Nie kruszyłbym kopii o "Syzyfowe prace", których akurat minister Katarzyna Hall w nowym spisie lektur nie uwzględniła. Myślę, że uczniów trzeba pytać o problem, a nie o konkretne dzieło. I niech już on sam wybierze, czym swoją odpowiedź chce zilustrować.

Nie uważam spisu lektur za coś nadzwyczaj ważnego. Przy jej konstruowaniu byłbym nawet za daleko posuniętym liberalizmem. Nie uważam, by wybór między "Trylogią" czy "Quo Vadis" był kluczowy dla twórczości Sienkiewicza. Nie twierdzę, że trzeba znać większość dzieł literackich na wyrywki i dodatkowo jeszcze pełną bibliografię ich autora. Ważne jest, by rozumieć epokę, o której mowa.

Oczywiście, pełna swoboda nie jest wyjściem, bo najpewniej cały system edukacji by się wtedy rozjechał. Trzeba stworzyć ograniczenia, np. wskazania zamiast dosłownej listy 30, 40 czy 50 książek.

Jednym z ograniczeń mógłby być system egzaminów zewnętrznych zmieniany systematycznie co kilka lat. Sam zmieniam swoim studentom co trzy, cztery lata zasady zdawania egzaminów. Bo chyba oczywiste jest, że ludzie z czasem uczą się zdawania pod kogoś. Tymczasem nikt jakoś głośno o tym nie mówi. W zamian produkujemy olbrzymią ilość testów. Co robią uczniowie i ich rodzice? W ramach przygotowań do egzaminów kupują zestaw bryków.

Ale lista lektur to niejedyny problem polskiej edukacji. Inny, równie ważny, dotyczy proporcji między humanistyką a przedmiotami ścisłymi. W tym sensie matura planowana na 2010 r. to w 90 proc. ideał. Dlaczego? Przede wszystkim zawiera kanon, czyli trzy podstawowe języki.

Ojczysty - w którym zapisana jest cała nasza kultura. Obcy - który pozwala nam rozszerzyć krąg kulturowy i nie być posądzanym o zaściankowość. I język pewnej logiki, opisu przyrody - czyli matematyka.

Nie ma w Unii Europejskiej albo nawet w krajach OECD państwa, które nie przykładałoby olbrzymiej wagi do egzaminów zewnętrznych. Nie ma też kraju, w którym matematyki nie byłoby na maturze. W tych krajach już dawno zrozumiano, że od pewnego poziomu kształcenia nie można wszystkich uczyć tego samego w ten sam sposób. My niestety ciągle się tego uczymy. Póki co bezsensem jest tworzenie programu nauczania dla gimnazjum, skoro potem w liceum program rusza całkowicie od zera.

W Europie nie ma czegoś literalnie rozumianego jako lista lektur. Są pewne sugestie. Jak dotąd wzorem do naśladowania okazał się system anglosaski. Amerykańskie high school, czyli odpowiednik naszego liceum, dalej college i na końcu pełne studia akademickie. W Ameryce nie ma kanonu lektur, panuje pełen liberalizm. Jest za to zestaw lektur, który wręcz nacjonalistycznie identyfikuje ich tożsamość.

Polska jest ewenementem na skalę światową, domagając się uznania, że przykładowo w drugiej klasie uczniowie czytają pisarza X i Y, a rok później Z. Istnieje ryzyko, że przeciągając taką sytuację, osiągniemy efekt przeciwny do zamierzonego. I zamiast mobilizować uczniów do czytania, sprawimy, że nie będą oni czytali niczego spoza sztywnej listy. I rzecz najważniejsza.

Fundamentalną rolę przy wszelkich zmianach w systemie edukacji odgrywają nauczyciele. Muszą mieć charyzmę, muszą lubić uczniów. Bez tego tylko obrzydzą dzieciom przedmiot, jakikolwiek by był.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

W liceum program rusza całkowicie od zera?

+14 / -17

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Poraj (gość)  •

Chyba zatwierdzał Pan programy nauczania, a ich nie czytał. To przecież juz wprowadzone przez Pana rozróżnienie w liceum na tzw. poziom podstawowy i rozszerzony to różnicuje. Zresztą inaczej mówi się z 12/13 letnim gimnazjalistą o chrzcie Mieszka, a inaczej rozważa proces chrystianizacji Europy, czy porównuje ze współczesnymi przemianami cywilizacyjnym z 15/16 letnim licealistą.

odpowiedzi (0)

skomentuj